Strona główna | ZPRP | Puchar Polski dla Vive

Puchar Polski dla Vive

 

Piłkarze ręczni Vive Targów Kielce czwarty raz z rzędu i dziewiąty w historii klubu zdobyli Puchar Polski. W finale turnieju PGNiG Final Four pokonali Orlen Wisłę Płock 36:27 (21:12).

Mecz zgodnie z tradycją zaczął się od wspólnego odśpiewania Mazurka Dąbrowskiego. Później kibice Vive, będący w zdecydowanej większości nad fanami z Płocka, zgotowali nieustający doping.  W bramce kielczan od pierwszej minuty grał – jedyny zawodnik Vive, który nie wystąpił dzień wcześniej – Sławomir Szmal. Vive zaczęło od wysokiego „c”. Po dwukrotnych trafieniach Mariusza Jurasika i Thorira Olafssona gospodarze turnieju objęli prowadzenie 4:1.


Fot. Norbert Barczyk Pressfocus
Gdy przewaga jeszcze wzrosła trener wiślaków Lars Walther już 7 min poprosił o czas. Niezbyt pochlebne okrzyki pod adresem Adam Wiśniewskiego wskazywały, że w tym momencie liczy się wyłącznie interes klubowy. Zasługi dla reprezentacji Polski schodziły na daleki plan. Płocczanie po kolejnym rzucie karnym (wychodził na nie Marcu Cleverly) i kontrze zmniejszyli straty do dwóch trafień (7:9).

Kolejne minuty ponownie należały do ekipy Bogdana Wenty. Zawodnicy Vive mieli więcej atutów. Częściej zmieniali pozycje (gol z koła Olafssona), stąd stwarzali więcej okazji do zmiany wyniku. Gra wiślaków opierała się na schematach dość łatwych do przewidzenia. Jedynie Michał Kubisztal i Wiśniewski stanowili poważne zagrożenie dla Szmala. Niemoc wiślaków uwidoczniła się przy dobitce Muhameda Toromanovica z 6 metrów, którą w efektowny sposób obronił kielecki bramkarz. Ostatnie dwie minuty pierwszej połowie kibice oglądali na stojąco. W tym momencie Vive prowadziło już 21:12.

Pierwsze minuty po przerwie to gra błędów z obu stron. Po raz kolejny okazało się, że dobre (wysokie) podania do Kamila Syprzaka są sztuką trudną do opanowania. Mimo wszystko drużyna gości prezentowała się znacznie korzystniej. Christian Spanne trafiał raz za razem z siedmiu metrów (6/6). W akcjach ofensywnych widocznych był Nikola Eklemović. Vive cały czas utrzymywało bezpieczną przewagę. Gdy zachodziła potrzeba do kontr wypuszczani byli Olafsson i Grzegorz Tkaczyk.


Fot. Norbert Barczyk Pressfocus

Miejscowi kibice niezmiennie skandowali „puchar jest nasz”. Trzeba obiektywnie przyznać, że mieli całkowitą rację. Zaraz po meczu wystrzeliły korki od szampana i zaczęła się feta. Bardzo prawdopodobne, że okazja do rewanżu wiślakom nadarzy się w finale play off o mistrzostwo Polski.

Nagrody indywidualne:
najlepszy bramkarz – Marcin Wichary (Orlen)
najlepszy zawodnik – Thorir Olafsson (Vive)
najskuteczniejszy strzelec – Grzegorz Tkaczyk (Vive) – 16 bramek.

Orlen Wisła Płock – Vive Targi Kielce 27:36 (12:21)

Orlen: Wicharym Seier – Kwiatkowski, Chrapkowski, Elekemović 2, Spanne 10, Kubisztal 4, Kavas, Dobelsek 3, Twardo 1, Toromanovic 2, Syprzak, Paczkowski , Wiśniewski 5. Kary 10 min. Czerwona kartka Twardo.
Vive: Szmal, Cleverly – Grabarczyk 1, Tomczak 6, Jurecki, Tkaczyk 7, Zaremba, Olafsson 9, Kuchczyński, Jurasik 2, Jachlewski, Stojković 2, Buntić 4, Musa 2, Zorman 1, Rosiński 2 . Kary 8 min.
Sedziowali: Puszkarski, A.Sołodko (Legionowo). Widzów 4000.