Strona główna | ZPRP | Wisła pierwszym finalistą PP

Wisła pierwszym finalistą PP

 

Orlen Wisła Płock w pierwszym meczu półfinałowym PGNiG Pucharu Polski Final Four pokonał 29:19 (13:13) Azoty Puławy. W drugim spotkaniu gospodarz turnieju, Vive Targi Kielce, zmierzy się z MMTS Kwidzyn.   

Dmytro Zinczuk w akcji na bramkę Wisły /Fot. Nobert Barczyk Pressfocus

Faworyzowany zespół płockiej Wisły już 50 sek meczu objął prowadzenie po rzucie Nikoli Eklemovica. Zespół aktualnego mistrza Polski dopingowała grupa ok. 60 kibiców, którzy od początku nie żałowali gardeł.  W odpowiedzi puławianie niespodziewanie wypracowali przewagę bramkową (2:1)  Po golu Bośniaka Muhameda Toromanovica  wydawało się,  że wszystko wróciło do normy. Puławianie jednak ani myśleli o rezygnacji z osiągnięcia korzystnego wyniku. Stosunkowo łatwo doprowadzili do remisu. Gdyby w tym okresie wykorzystali wszystkie trzy rzuty karne, to prowadzenie mogło być ponownie po ich stronie. 

Tymczasem w pierwszym kwadransie rezultat dalej oscylował wokół remisu. Po kontrze Eklemovica przewaga płocczan wzrosła do trzech trafień. Zawodnicy naszego przedstawiciela w Lidze Mistrzów momentami grali jednak zbyt nonszalancko i roztrwonili niemal całą zaliczkę. Dodatkowo już w 20 min. drugą karę 2-minutową otrzymał Michał Kubisztal. Poirytowany trener Lars Walther szybko poprosił o przerwę na  żądanie. Niewiele to pomogło, gdyż rywale po wznowieniu prowadzili otwartą i co ważne skuteczną grę.  W efekcie zespół Azotów tuż przed przerwą, grając w osłabieniu, doprowadził do kolejnego remisu.

Sympatia miejscowych kibiców skupiona była na poczynaniach drużyny Marcina Kurowskiego. Wybuch radości oznaczał bramkę na otwarcie drugich 30 minut gry, w wykonaniu Krzysztofa Łyżwy. Wiślacy po siedmiu golach z rzędu odrobili straty i wyszli na prowadzenie 22:17.  Duża w tym zasługa Marcina Wicharego, który zaczął bronić z dużym wyczuciem. Czas wzięty przez trenera Kurowskiego wydawał się spóźnioną reakcją.

Obrona karnego przez, wprowadzonego do gry, Piotra Wyszomirskiego zapaliła iskierkę nadziei wśród sympatyków puławian. Drużyna Azotów popełniała jednak za dużo prostych błędów w ataku. Wykluczało to zniwelowanie strat. Z drugiej strony większe doświadczenie zespołu Orlenu w finałowych minutach było już bardzo widoczne. Wynik meczu ustalił  efektowną wkrętką Paweł Paczkowski.

Azoty Puławy – Orlen Wisła Płock 19:29 (13:13)

Azoty: Wyszomirski, Stęczniewski – Kowalik, Płaczkowski, Tylutki, Zinczuk 2, Łyżwa 6, Kus 1, Witkowski 3, Przybylski, Afanasiew 1, Szyba 1, Grzelak, Masłowski 4, Gowin 1. Kary 12 min. 
Orlen: Wichary – Kwiatkowski, Backstroem 4, Elekemović  5, Spanne 2, Kubisztal 7, Kavas 3, Dobelsek, Zołoteńko 1, Twardo, Toromanovic 3, Syprzak 1, Paczkowski 1, Wiśniewski 2. Kary 8 min.
Sędziowali: Bąk, Ciesielski (Zielona Góra).  Widzów: 1500.