Strona główna | ZPRP | Złota Dania! Dla siebie i dla Polski

Złota Dania! Dla siebie i dla Polski

 

Duńczycy mistrzami Europy! W wielkim finale EHF Euro 2012 Dania pokonała Serbię 21:19! Oznacza to, że to Polacy na początku kwietnia zagrają w kwalifikacjach olimpijskich!.Turniej odbędzie się w Hiszpanii, a przeciwnikami Biało-czerwonych będą gospodarze, Algieria oraz… Serbia. Do Londynu pojadą dwa najlepsze zespoły.

Już od jakiegoś czasu nie było meczu bez udziału polskiej drużyny, który budziłby aż takie emocje wśród kibiców nad Wisłą. W Belgradzie, o złoto ME 2012, walczyli Serbowie z Duńczykami. Jedynie zwycięstwo Skandynawów przedłużało nadzieje Polaków na start w kwietniowych kwalifikacjach do Igrzysk Olimpijskich w Londynie.

W składzie Serbów zabrakło rozgrywającego Darko Sesuma, który podczas półfinału z Chorwacją został trafiony w policzek ostrym przedmiotem rzuconym z trybun. Ten chuligański wybryk omal nie zakończył się utratą oka zawodnika. Na szczęście konsekwencje nie były tak poważne, ale ostatecznie zabrakło dla niego miejsca nawet na ławce rezerwowych.

Obie drużyny spotkały się już ze sobą na tym turnieju. W pierwszej rundzie grupowej lepsi okazali się gospodarze ME, którzy triumfowali 24:22.  

Mecz rozpoczął się od znakomitych interwencji bramkarzy obu drużyn – Niklas Landin i Darko Stanić błyszczeli formą w całym turnieju. Jako pierwsi odważniej zaatakowali wicemistrzowie świata, bramki zdobyli Mikkel Hansen z Dystansu oraz Anders Eggert z lewego skrzydła. Serbowie wydawali się być lekko przytłumieni presją jaka na nich spoczywała.

Niestety stan ten trwał tylko pięć minut, wkrótce Nikola Manjolović wyrównał stan meczu (2:2). Tak naprawdę obu drużynom trzęsły się ręce, gospodarze dwukrotnie podali piłkę na aut, z kolei Duńczycy dwa razy zbytnio pospieszyli się z atakiem i piłkę łatwo odbił Stanić. Po kwadransie było 5:3 dla Danii, wydaje się, że gdyby nie serbski bramkarz prowadzenie zawodników Ulrika Wilbeka mogłoby być trochę wyższe.

Nie gorzej spisywał się Landin, miał jednak tego pecha, że po jego paradach piłka kilka razy lądowała w rękach Serbów, którzy skutecznie ponawiali ataki. Gdy tylko Danii udawało się odskoczyć na 2-3 gole przewagi, Serbowie natychmiast zmniejszali straty. Duże pochwały należą się jednak całej duńskiej defensywie, z którą zawodnicy Veselina Vukovića mieli spore kłopoty. To dzięki znakomitej grze w obronie Dania prowadziła do przerwy z Serbią 9:7.

Bomba Nikolaja Markussena z dziewiątego metra, w samo okienko bramki Stanića, dała widowni sygnał, że wystartowała druga połowa. Zdecydowanie lepiej weszli w nią Duńczycy, którzy w cztery minuty powiększyli przewagę do czterech goli (11:7). Niemoc gospodarzy przełamał w końcu z lewego skrzydła Ivan Nikcević.

Niestety kapitalne parady Stanića po raz kolejny na tym turnieju tchnęły nowego ducha w jego kolegów, po chwili było już 11:10, niemiłosiernie pudłował Markussen. Zastąpił go Rasmus Lauge, który od razu wpisał się na listę strzelców. Dania również ma między słupkami fachowca światowej klasy, Landin dwoił się i troił, obronił m.in. karnego Momira Ilića oraz sytuację sam na sam z Alemem Toskićem (10:13). Spotkanie śmiało można określić pojedynkiem obu bramkarzy.

Na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem norweskiej pary arbitrów tablica świetlna pokazywała wynik 15:12. Wystarczyło spojrzeć na serbskich zawodników, by zobaczyć, że nie mają już sił, do boju niosła ich już tylko publika. Serbski szkoleniowiec zdecydował się na zmianę kołowego, na parkiecie pojawił się doskonale znany polskim kibicom Rastko Stojković.

Podziałało. Teraz to Duńczycy oddali trzy rzuty z nieprzygotowanych pozycji, Serbowie udanie kontrowali i udało im się zdobyć bramkę kontaktową (16:17). Na osiem minut przed końcem Nikola Manojlović obejrzał czerwoną kartkę za faul na Lauge i trzecie wykluczenie. W następnej akcji hansen dał swojej drużynie chwilę oddechu. Odpowiedź Serbów była niezwykle efektowna, Marko Vujin popisał się atomowym rzutem z biodra (18:17).

Serbowie zdecydowali się na indywidualne krycie Hansena, ale do pracy wziął się Lauge, który przecież tak znakomicie zagrał w półfinale przeciw Hiszpanii. Dzisiaj ładnie dobił rzut kolegi, udanie dyrygował drużyną w drugiej linii.

Ostatnie minuty to emocje sięgające Zenitu. Serbowie nie chcieli się poddać, jednak Duńczycy to zbyt doświadczona drużyna żeby dać się ponieść emocjom. Kiedy na kilkadziesiąt sekund przed końcem, przy stanie 20:18, Hansen przechwycił piłkę i samotnie pomknął (poszedł) na bramkę Stanića, stało się jasne, że mistrzem Europy anno domini 2012 jest Dania!!!

Dla Polaków to zwycięstwo jest jak łyk świeżego powietrza w pomieszczeniu bez tlenu. Oznacza bowiem, że rzutem na taśmę Skandynawowie załatwili nam, jako ósmej drużynie ubiegłorocznych MŚ, grę w kwalifikacjach olimpijskich.

W dniach 6-8 kwietnia, o start w Londynie, Biało-czerwoni zagrają w Hiszpanii z gospodarzami, Algierią oraz… Serbią! Do IO awansują dwa najlepsze zespoły. Ulrik Wilbek dotrzymał więc dnaego nam słowa, jakże pięknie jego drużyna podziękowała Polakom za ich zwycięstwo nad Niemcami, które otworzyło Danii drogę do strefy medalowej.

/Fot. JG (4)

Finał EHF Euro 2012 /29.01/ Beogradska Arena:

SERBIA – DANIA 19:21 (7:9)

SERBIA: Marjanac, Stanić – Vujin 2, Nikcević 2, Manojlović 1, Toskić 2, Ilić 2, Marković, Prodanović 4, Stojković 2, Beljanski 1, Vucković 3 , Cutura , Stanković, Nenadić.

Kary: 8 min. Trener: Veselin Vukovi.ć

DANIA: Landin, Cleverly – Mogensen, M.Christiansen, Lauge 2, L.Christiansen, Markussen 2, Eggert 3, Spellerberg 1, Svan, Lindberg 2, R.Toft 1, Sondergaard 1, H. Toft, Hansen 9, Nielsen.

Kary: 6 min. Trener: Ulrik Wilbek.

Sędziowali: Abrahamsen – Christansen (Norwegia). Widzów: 19 800

Z Belgradu Jan Korczak-Mleczko