Strona główna | ZPRP | Duńczycy ostatnią nadzieją Polaków

Duńczycy ostatnią nadzieją Polaków

 

W wielkim finale EHF Euro 2012 zagrają Serbia i Dania. Gospodarze ME pokonali w półfinale Chorwatów 26:22. Skrzydeł dodawała im wypełniona do ostatniego miejsca, 20-tysięczna, Beogradska Arena. Oznacza to, że ostatnią szansą Polaków na start w kwalifikacjach olimpijskich jest zwycięstwo Duńczyków w niedzielnym meczu o złoto.

  

– Nadchodzi chwila prawdy! To nie będzie mecz dla bojaźliwych. Już osiągnęliśmy największy sukces w historii niepodległej Serbii, ale nie zamierzamy na tym poprzestać. Otoczeni naszymi fantastycznymi kibicami postaramy się zwyciężyć naszego odwiecznego przeciwnika – atmosferę przed meczem nakręcał trener gospodarzy, Veselin Vujović dodając, że Chorwatów czeka dzisiaj istne piekło w piątej co do wielkości hali w Europie.

Dłużny nie pozostawał chorwacki szkoleniowiec, Slavko Goluza, który zapewniał przed meczem. – Będziemy się bili do ostatniej piłki, bo nie ma dla nas większej motywacji niż pobić Serbię na jej terenie w samym sercu Belgradu.

Wojna psychologiczna trwała więc w najlepsze we wrogich sobie obozach obu reprezentacji, a 20 tysięczna hala po raz pierwszy na tych mistrzostwach wypełniła się szczelnie do ostatniego miejsca. Garstka Chorwatów była w zdecydowanej mniejszości, siedzieli w jednym sektorze, otoczeni kordonem żandarmerii.

Niestety potem mieliśmy do czynienia z przejawem niezwykłego chamstwa w cywilizowanym świecie. Najpierw wygwizdano przy prezentacji każdego zawodnika chorwackiego, a potem gwizdami i buczeniem zagłuszono hymn chorwacki, a wyciągnięte wskazujące palce serbskich kibiców mówiły jednoznacznie o ich stosunku do swoich sąsiadów.

Bitwa na parkiecie zaczęła się od gola Cupicia z rzutu karnego, a Serbowie pierwszy raz wyszli na prowadzenie w 9 min. Iskrzyło w tym meczu od pierwszego starcia, więc w 10 minucie na parkiecie dosłownie pobili się o piłkę Duvniak z Nikceviciem, na szczęście koledzy szybko ich rozłączyli. Przez 20 minut prowadzenie przechodziło z jednej strony na drugą, kibice serbscy wzorem stadionów piłkarskich odpalili w hali race (!), ale w 22 minucie Chorwaci po raz pierwszy odskoczyli na dwa gole. Radość z tego powodu nie trwała długo, bo 180 sekund później znów był remis. Chorwaci jeszcze raz w tej odsłonie odskoczyli gospodarzom na dwa gole, ostatecznie do przerwy mieliśmy na tablicy wymarzony rezultat dla Polaków. Chorwaci wygrywali.

Na trybunach Serbowie odpalili racę /Fot. MAS

Drugą połowę Chorwaci rozpoczęli fatalnie. Po prostych błędach i pudłach w ataku trzy kolejne bramki rzucili Serbowie. Znów powędrowały w górę palce wskazujące kibiców, zaczął bronić jak w transie Darko Stanić, który w pierwszej połowie miał tylko jedną skuteczną interwencję i ledwie 8 procentową skuteczność. Z kolei jego vis a vis puszczał wszystkie „szmaty”, więc w 39 minucie w chorwackiej bramce pojawił się Venio Losert. Nie zmienił on obrazu meczu, bo 42 minucie Serbowie uzyskali najwyższą jak do tej pory trzybramkową przewagę, w dodatku na dwie minuty wyleciał Buntić. W 46 minucie o czas poprosił Slavko Goluza, bo Serbowie odskoczyli na niebezpieczny już dystans czterech bramek. W 52 minucie do szatni udał się z rozwalonym łukiem brwiowym Manojlović, ale jego koledzy powiększyli już dystans do pięciu bramek i było praktycznie po meczu. Beogradzka twierdza oszalała ze szczęścia. Serbowie gryząc parkiet dopchali swoje ambicje do finału mistrzostw Europy, które zorganizowali po to, by je wygrać, by zdobyć bezpośrednie paszporty do Londynu, by zakwalifikować się do przyszłorocznych mistrzostw świata bez konieczności rozgrywania meczów play off. Patrząc na to się tutaj dzieje, jak gospodarze rosną w siłę gospodarze, ich marzenia nabrały bardzo realnych kształtów. Niestety, nasz wyjazd na turniej kwalifikacyjny do Londynu coraz bardziej się oddala. Ostatnią deską ratunku są Duńczycy, którzy muszą w niedzielę pokonać gospodarzy Euro. Inaczej w turnieju kwalifikacyjnym zagra Słowenia. Na dziś wiemy więc tyle, że w finale zagrają dwie drużyny, które mieliśmy w grupie w pierwszej fazie turnieju.

/Fot. JG (3)

SERBIA – CHORWACJA 26:22 (13:14)

Serbia: Marjanac, Stanić – Sesum, Vujin 6, Nikcević 4, Manojlović 1, Toskić 3, Ilić 8, Marković, Prodanović 1, Stojković, Beljanski, Vucković , Cutura , Stanković 3, Nenadić.

Kary: 6 min.

Trener: Veselin Vuković

Chorwacja: Losert, Alilović – Balić 2, Duvnjak, Lacković 3, Kopljar 7, Vori 4, Gojun, Horvath 1, Vuković, Batinović, Bicanić, Buntić 1, Cupić 3, Musa, Nincević 1.

Kary: 4 min.

Trener: Slavko Goluza

Sędziowali: Nordin Laazar – Laurent Reveret (Francja)

Widzów: 20 000

Z Belgradu Zbigniew Cieńciała