Strona główna | ZPRP | Pościg bez happy endu

Pościg bez happy endu

 

Polska przegrała z Macedonią 25:27 (12:18) w meczu grupy I drugiej fazy mistrzostw Europy. Najlepszymi zawodnikami drużyn wybrano Krzysztofa Lijewskiego i Borko Ristovskiego.

Dla zespołu Macedonii mecz z Polską był ostatnią szansą wzbogacenia dorobku punktowego, który zezwalałby później na walkę o medale. Przed poniedziałkową kolejką podopieczni Zvanko Shundovskiego mieli bowiem na koncie tylko jeden punkt – po remisie ze Szwecją w rundzie wstępnej. Potem nastąpiły jednobramkowe porażki z Niemcami i Danią. Ta ostatnia bardzo zabolała Macedończyków, gdyż nie dość, że nie wykorzystali okazji do odniesienia zwycięstwa, to stracili dwa punkty dosłownie w ostatnich sekundach meczu. Ich super strzelec zdobył w tym meczu 13 bramek. – Mam nadzieję, że wystarczy mi sił i z Polską zagram na podobnym poziomie co z Danią – mówił przed meczem Lazarov.  Macedończyk w poprzednich meczach turnieju zdobył 34 gole na 66 prób.

Na dwie godziny przed halą trudno było o miejsce do zaparkowania. Na samochodach powtarzały się rejestracje macedońskie.  Polscy kibice też byli widoczni, ale było ich zdecydowanie mniej. Podczas rozgrzewki macedońscy fani kilka razy gwizdali pod adresem zespołu biało-czerwonych. 


Polacy rozpoczęli w składzie: Wichary, Kuchczyński, Jurkiewicz, Tkaczyk, bracia Jureccy i Tłuczyński. Po dwóch rzutach Naumche Mojsovskiego, karnym Lazarova i trafieniu Bartka Jureckiego rywale prowadzili 3:1.  Kolejne minuty nie zmieniły obrazu gry. Rywale w obronie zagęścili środek i naszym rozgrywającym trudno było się przez nią przedostać, nie mówiąc  już o wypracowywaniu dogodnych sytuacji.  Pierwsze trzy gole (3:5) zdobyliśmy dzięki starszemu Jureckiemu (dwa trafienia plus wywalczony rzut karny).  Graliśmy jednak zbyt nerwowo. Piotr Wyszomirski stosunkowo szybko zastąpił Wicharego. Później obaj nasi bramkarze zmieniali się kilka razy. Sędziowie z Islandii nie wahali się posyłać Polaków na ławkę kar. To przykrość spotkała najpierw Bartka Jureckiego, a zaraz po nim ukarany został Tłuczyński.

Przy stanie 4:9 (14 min.) trener Wenta poprosił o czas. Bartek Jaszka miał przyspieszyć grę. Na boisku pojawili się też Karol Bielecki i Krzysztof Lijewski.  Macedończykom dopisywało też szczęście, ale w tym okresie byli zespołem jednak lepszym. Zdobywali bramki niemal z każdej pozycji.  Dwa kolejne gole Liewskiego i  kołowego Jureckiego zmniejszyły  straty do stanu 8:13, ale odpowiedź przeciwników była w podobnym wymiarze.  Udanymi interwencjami popisywał się bramkarz Borko Ristovski (12 razy w tej części gry). 

Po podaniu w aut Wenta złapał się za głowę. Był to brak koncentracji, a takie proste błędy nie powinny mieć w ogóle miejsca. W ostatnich minutach pierwszej połowie gra się wyrównała, ale dalej utrzymywała się 5-6 bramkowa przewaga rywali. Warto zwrócić uwagę na fakt, że aż dziewięciu Macedończyków po pierwszych 30 minutach zapisało się na listę strzelców. Lazarov zrobił to czterokrotnie, ale trzy raz trafił z linii siedmiu metrów. 

Do składu na drugą połowę dołączył bohater meczu ze Szwecją, Adam Wiśniewski. Po trafieniu w słupek z rzutu karnego przez Tłuczyńskiego, po faulu w kontrataku Orzechowskiego  stało się jasne, że o korzystny wynik będzie bardzo trudno. Trzy trafienia – Syprzaka, Orzechowskiego i po dobitce Wiśniewskiego  zniwelowały przewagę Macedończyków do stanu 17:20. Polacy złapali drugi oddech i zaczął się pościg dobrze nam znany  z tego turnieju. Kibice z Macedonii nie dawali o sobie zapomnieć. Momentami hałas był taki, że nie było słychać gwizdków bardzo przeciętnie prowadzących zawody sędziów. 

Macedonia to jednak nie Szwecja i drużyna z Bałkanów trzymała bezpieczną przewagę. Gdy tablica boiskowa pokazywała wynik 19:24 do końca meczu pozostawało 10 minut gry. Polakom, po indywidualnej akcji Mariusza Jurkiewicza, pozostały cztery gole do odrobienia, za chwilę już trzy. To Orzechowski udanie wykończył kontrę. Rezultat 23:25 pojawił się na tablicy po następnym trafieniu Jurkiewicza. Był to sygnał dla trenera Shundovskiego, że trzeba wziąć czas. Lazrov nie zwykł się mylić z karnych i powiększył przewagę zespołu. Bramka Lijewskiego jeszcze dawała nadzieje. Zupełnie niezrozumiałą decyzję było przyznanie kolejne karnego. Lazrov trafił i szanse na wygraną naszego zespołu odleciały z szybkością kosmiczną.


Fot. JG

Porażka stawia po dużym znakiem zapytania awans biało-czerwonych do półfinałów. Udział w turnieju kwalifikacyjnym do IO Londyn 2012 też się oddalił. Teraz już nie wszystko będzie zależało od drużyny Wenty.

Marek Skorupski

Polska – Macedonia 25:27 (12:18)

Polska: Wichary, Wyszomirski – Jaszka 1, Lijewski 4, Kuchczyński, Tkaczyk 2, Bielecki, Wiśniewski 1, B.Jurecki 5, M.Jurecki 1, Tłuczyński 4, Jurkiewicz 2, Syprzak 2, Kwiatkowski, Orzechowski 3. Kary 10 min. Trener Bogdan Wenta.

Macedonia: Ristovski, Angełow – Stoilov 1, Alushovski 4, K.Lazarov 9, Mitkov, Jonovski, Angelovski, Temelkov 4, Mirkulovski 2, Markovski 1, Mojsovski 4, Dimovsk 1i, F.Lazarov 1. Kary 8 min. Trener Zvanko Shundovski.

Sędziowali: Hlynur Leifsson, Anton Palsson (Islandia). Widzów 3700.