Strona główna | ZPRP | Hałas nie może nas złamać

Hałas nie może nas złamać

 

W kuluarach Euro 2012 w sobotni wieczór dużo mówiło się o meczu Polska – Szwecja. W powszechnej opinii padały stwierdzenia, że tego nikt się nie spodziewał. Biało-czerwoni myślami są już przy następnym rywalu, a będzie nim Macedonia. 
Trener Bogdan Wenta rozmawiał ze Stefanem Loevgrenem. Ten były zawodnik, a teraz generalny menedżer reprezentacji Szwecji przyznał, że drużyna „Trzech Koron”, po remisie z Polską w kiepskim stylu, ma teraz problem. Szwed dodał, że Polacy wyniosą z tego meczu same pozytywy
Polski trener zdecydowanie zaprzeczył słowom Szweda. – Pierwsze wrażenie po meczu jest dołujące. W przypadku Szwedów mogą to sobie wytłumaczyć, że zaprzepaścili, to co już mieli wygrane. Tu bardziej powinien wypowiedzieć się specjalista z psychologii lub z filozofii – dodał.
Wenta zapytany czym tłumaczyć  to, że polska drużyna zaczyna mecze ospale, w wolnym tempie i dopiero później „goni” wynik, odparł krótko: nie wiem. Dodał, że spotkanie trwa 60 minut. 
Biało-czerwoni szykują się już do poniedziałkowego meczu z  Macedonią. Tam motorem napędowym drużyny jest Kirił Łazarow, który jest w stanie zdobyć kilkanaście bramek w spotkaniu. Macedończyk z 34 bramkami na koncie otwiera listę najskuteczniejszych strzelców turnieju Euro 2012. W przegranym meczu przeciw Danii uzbierał aż 13 trafień. – To pokazuje, że spotkania nie wygrywa jeden zawodnik – ocenił Wenta.

Fot. JG
Nasz trener zapowiedział, że receptą na Macedonię ma być skuteczna i przede wszystkim poukładana gra od samego początku. – Mecz z Danią pokazał, że w drugiej połowie trochę im brakowało sił. Ich gra opiera się na jednym zawodniku, który nie tylko rzuca bramki, ale też prowadzi grę. Na pewno będziemy mieli jakiś wariant wyłączenia go z gry. Kwestią będzie tylko realizacja tego planu. Musimy jednak pamiętać, że może powstać zagrożenie z lewego lub środkowego rozegrania. Tam występują zawodnicy o słabych warunkach fizycznych ale są za to bardzo szybcy. Zobaczymy na ile pozwolą rywalom moi zawodnicy – zaznaczył.
Jako przykład podał zbyt dużą swobodę z jaką na boisku poruszał się macedoński obrotowy Velko Markoski. – Myślę, że czasami trzeba zapomnieć o przepisach i grać bardzo mocno. Podobnie jak  wczoraj w drugiej połowie. Okazało się, że można złamać takich zawodników jak Szwedów. Pytanie jest takie – gdzie kończą się nasze możliwości? – dodał. 
Wenta zwrócił uwagę na trzy pozytywne aspekty. Po pierwsze drużyna, niezależnie od prezentowanego stylu w danym meczu, uzyskuje korzystne wyniki. Po drugie jest grupa zawodników doświadczonych, nie wiekiem, ale stażem w takich imprezach, którzy mają jeszcze rezerwy, po trzecie bardzo dużo dobrego do zespołu wnoszą zmiennicy.
Niebagatelną sprawą będzie doping macedońskich kibiców, którzy w sile ok. 10 tysięcy gardeł ponownie mają zasiąść na trybunach Beogradskiej Areny. – Wsparcie, a raczej hałas ich publiczności nie może być aspektem, który może nas złamać. Duńczycy wytrzymali z tym obciążeniem do końca. 60 minut gry rozstrzygnęło się praktycznie w trzy sekundy – podsumował polski szkoleniowiec.   
Z Belgradu Marek Skorupski