Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | To był mecz walki z dużą dawką emocji

To był mecz walki z dużą dawką emocji

 

Szkoleniowcy Orlenu Wisły Płock i Vive Targi Kielce po meczu na szczycie PGNiG Superligi podkreślali, że dużo było walki i emocji. Lars Walther i Bogdan Wenta nie mogli skorzystać z wszystkich zawodników jakich mają do dyspozycji. A niektórzy, ci co wystąpili w Orlen Arenie, zagrali z urazami. Dzielenie obowiązków między krajowe rozgrywki a Ligę Mistrzów ma swoją cenę.

Bogdan Wenta: To był mecz walki, w którym doświadczyliśmy wiele emocji. Oba zespoły bardziej nastawiły się na grę obronną. Było sporo błędów. Mój zespół mógł lepiej zagrać, ale przypomnę, że na nasza postawę wpływ miał niedzielny mecz z duńską drużyną. Te dwa punkty w Lidze Mistrzów były dla nas bardzo ważne. Nie mogliśmy złapać właściwego rytmu.  Zła zmiana Bartka Tomczaka, przy stoliku sędziowskim, ponownie wprowadziła zespół Płocka w mecz. Nie mogliśmy postawić kropki nad i. Były straty piłki, niecelne rzuty lub dobre interwencje Seiera. Wcześniej mieliśmy dużo okazji, aby przejąć kontrolę nad przebiegiem meczu. W końcówce przestój Wisły pozwolił nam zdobyć proste bramki. Powtórzę. Spotkanie mogło się podobać pod względem emocji i walki. Było tego dużo. Nie było to najlepsze spotkanie z obydwu stron. Zwycięstwo zawsze cieszy.

Ocena kadrowiczów przed turniejem w Gdyni nie może być jednoznaczna. Michał Jurecki grał z urazem barku, który nie funkcjonował tak jak trzeba. Piotr Grabarczyk od dłuższego czasu gra z poważną kontuzją. Grzegorz Tkaczyk ma problemy z kolanem. Pierwszy dzień na zgrupowaniu kadry przeważnie zaczyna się od wizyt u lekarza. Zamieniłem kilka zdań z Piotrem Chrapkowskim, gdyż widać, że ma problemy zdrowotne. Marcin Lijewski jest po operacji dlatego na razie nie będzie brał udziału w naszych zajęciach. Jest kilka nowych-starych twarzy, którze swoją pracą i podejściem zasłużyły na powołania do reprezentacji. To będzie nie tylko turniej, aby grać i wygrać, ale poszerzyć skład osobowy kadry pod kątem jeszcze większej rywalizacji. To będzie turniej towarzyski i najważniejsze, aby nikomu nic się nie stało. Liga Mistrzów to zupełnie inny biznes, a dużo kadrowiczów wywodzi się z Płocka i Kielc.

Lars Walther: Gratuluję zespołowi z Kielc. Też uważam, że był to mecz walki.  Orzeczono jednak zbyt dużo kar i nie można było grać twardo w obronie. Podkreślę, że walka była prowadzona fair. Nie było brzydkich, nieczystych zagrań. Trudno być zadowolonym po porażce, ale jestem bardzo dumny z mojego zespołu po dzisiejszej grze. Mamy dużo problemów kadrowych. Udało się nam jednak znaleźć dobre rozwiązanie, aby rozbić rytm gry Vive. Wszyscy walczyli przez cały mecz. Były trzy minuty, w których trochę „straciliśmy głowy”. Złe zaczęło się wtedy, gdy Zbyszek Kwiatkowski dostał trzecią karę. Potem kilka razy w ataku się pogubiliśmy. Być może końcowy rezultat nie do końca odzwierciedla to, co się działo na boisku, ale jest sprawiedliwy. Chciałbym podziękować publiczności za stworzoną atmosferę, bo to są te chwile, dla których chce się grać w piłkę ręczną.


Fot. Marek Skorupski

Rzuty karne dziś nie były naszą mocną stroną. W bramce rywali stali naprawdę nieźli zawodnicy. Piotr Chrapkowski nie grał, bo miał problemy z podkręconą nogą. Spodziewałem się, że to jest jakiś przejściowy uraz i jednak zagra przeciw Vive. Niestety nie udało się.  

Paweł Paczkowski z całą pewnością jest przyszłością polskiej reprezentacji. Grał bardzo dobrze przeciw Vive, a trzeba pamiętać, że ma dopiero 18 lat. W obronie również wypadł udanie, a trzeba pamiętać, że miał naprzeciw siebie tak doświadczonego gracza jakim jest Michał Jurecki. Paweł dziś udowodnił, że możemy na niego liczyć i że jest nam potrzebny.