Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Vive ograło mistrza Polski

Vive ograło mistrza Polski

 

Pierwsze rozdanie w sezonie z cyklu klasyków Wisła-Vive zgarnęli kielczanie. Miejscowi kibice nie przyjęli drużyny wicemistrzów Polski zbyt gościnnie. Ich niezbyt wybredne przyśpiewki mogły tylko utwierdzić Bogdana Wentę w przekonaniu, że za jego kadencji reprezentacja Polski nie zagra w Płocku. A przeceż tak piękny i nowoczesny obiekt zasługuje na grę zespołu narodowego. Fani gości też nie pozostawali dłużni. Spotkanie oglądał komplet 5500 widzów.

Przed meczem gospodarze najbardziej  żałowali tego, że nie będzie mógł zagrać zawieszony za niesportowe zachowanie, jeden z czołowych strzelców PGNiG Superligi,  Bostjan Kavas. Pierwszego gola w spotkaniu zdobył Vukasin Rajkovic. Markus Cleverly wyczuł jego intencje przy rzucie karnym, ale przy dobitce był już bezradny. Wyrównanie nastąpiło błyskawicznie po rzucie Michała Jureckiego. Vive, grając w przewadze wyszło na prowadzenie 4:2. Michał Kubisztal i najmłodszy na boisku, Paweł Paczkowski doprowadzili do remisu. Później walka polegała na zdobywaniu goli raz przez jedną raz przez drugą drużyną. Kibice cały czas na stojąco obserwowali  mecz.  Morten Seier wykazywał się dużą klasą. Świadczyło to o tym, że goście w tym okresie osiągnęli lekką przewagę. Role szybko się odwróciły. Arkadiusz Miszka, po rzucie karnym, wyprowadził gospodarzy na prowadzenie 11:10. Za moment świetlna tablica ponownie pokazała remis (11:11). To Tomasz Rosiński po wbiegnięciu ze skrzydła na środek boiska zaliczył trafienie.

Kolejne dwubramkowe prowadzenie (14:12) Vive poskutkowało przerwą na żądanie dla gospodarzy.  Po rzucie Jureckiego w 27 min. goście po raz pierwszy mieli trzy gole w zapasie. Do końca tej części gry punktowała wyłącznie Wisła. Gdy Arek Miszka wykorzysta ł karnego a kontrę udanie zakończył Kubisztal, doprowadzając do remisu, to w serca fanów Wisły ponownie wstąpił większy optymizm.  

Konto bramkowe w drugiej połowie otworzył Rosiński. Miszka mógł wyrównać, ale chyba przestraszył się Slawka Szmala, gdyż z 7 metrów posłał piłkę pom poprzeczce. Sędziowie szybko orzekli kary 2-minutowe dla każdej z drużyn. Przewaga Vive po trafieniu Buntica urosła do stanu 18:15. Dalej trwała wymiana ciosów. Luka Dobelsek tylko w sobi wiadomy sposób doprowadził w 40 min. do stanu 19:19. W momencie gdy Vive grało w podwójnym osłabieniu Kubisztal wykorzystał kolejną  „siódemkę”  kibice Wisły niemal eksplodowali. Kielczanie mimo chwilowych strat osobowych na boisku wyszli na prowadzenie.  Ich radość była bardzo krótka za sprawą gola Muhameda Toromanovica i interwencji Seiera, który obronił karnego autorstwa Stojkovica. Paczkowski po pokonaniu Szmala wykonał „samolot”. Dwie kontry Vive (25:22), po prostych błędach rywali, wymusiły w 48 min. wzięcie czasu przez Larsa Walthera.  Trzecia kara 2-minutowa dla Zbigniewa Kwiatkowskiego oznaczała, że nie będzie on w tym meczu dłużej pomagał kolegom. Nerwy nie opuszały również rywali. Bartłomiej Tomczak za nieprawidłową zmianę otrzymał 2 minuty. Dwa gole z rzędu Christiana Spanne i znowu wynik pozostawał nierozstrzygnięty (26:26).  Ostatnie 10 minut spotkania to emocje, emocje, emocje … Vive prowadziło jednym gole, zaraz ponownie był remis. Na niespełna dwie minuty (31:29 dla Vive) przed końcem Stojković mógł definitywnie uciszyć trybuny, ale z karnego trafił w nogi Seiera.  Trafienia Urosa Zormana i Patryka Kuchczyńskiego ostatecznie przechyliły szalę zwycięstwa na stronę gości.


Fot. Marek Skorupski

Orlen Wisła Płock – Vive Targi Kielce 29:34 (15:15)
Orlen: Seier , Wichary – Kwiatkowski,  Miszka 3, Eklemović 5, Spanne 2, Wiśniewski 3, Kubisztal 8, Dobelsek 1, Toromanović 3, Syprzak, Paczkowski 3, Rajković 1.
Vive: Cleverly, Szmal – Grabarczyk, Tomczak 4, Jurecki 3, Tkaczyk, Olafsson 2, Kuchczyński 3, Jurasik 2, Stojković 8, Buntić 3, Zorman 3, Rosiński 6.