Strona główna | ZPRP | Wygrana na początek!

Wygrana na początek!

 

W drugim piątkowym pojedynku w ramach Turnieju o Puchar Śląska spotkały się reprezentacje Polski i Czech. Mecz miał bardzo wyrównany przebieg, chociaż obie drużyny miały swoje szanse na wypracowanie większej przewagi bramkowej. Ostatecznie, po bardzo emocjonującej końcówce spotkania, podopieczne Kima Rasmussena triumfowały 28:25!

/Fot. JG

Pierwszy gwizdek poprzedziła krótka ceremonia otwarcia turnieju, zebranych widzów powitali Sekretarz Generalny ZPRP Marek Góralczyk oraz Prezydent Chorzowa Andrzej Kotala. Po części oficjalnej można było dać sygnał do rozpoczęcia meczu. Jako pierwsze skutecznie zaatakowały Czeszki, zaś w szeregach polskiej w pierwszych minutach dało się zauważyć lekką nerwowość. Przełożyło się to na rezultat, gdyby nie kilka niepotrzebnych strat Biało-czerwone spokojnie mogły prowadzić, a tak nasze południowe sąsiadki utrzymywały jedno, dwubramkową przewagę. W końcu w 17. minucie Polki doprowadziły do wyrównania (6:6), a stało się tak za sprawą skutecznej gry w kontrze Kaji Załęcznej oraz dwóch światowej klasy bramkarskich interwencji Patrycji Mikszto. Niestety w tym momencie podopiecznym Kima Rasmussena przytrafił się przestój w grze, który kosztował naszą drużynę utratę czterech goli z rzędu (6:10). W reakcji na te boiskowe wydarzenia Duńczyk zdecydował się posłać do boju  Karolinę Szwed i Hannę Sądej, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Znakomite akcje tej dwójki pozwoliły nam złapać kontakt bramkowy, a na minutę przed końcem pierwszej partii mocny rzut z drugiej linii Iwony Niedźwiedź dał nam remis po 12. Toczona w zawrotnym tempie końcówka przyniosła trzy gole, ale to Czeszki schodziły do szatni prowadząc 14:13 po trafieniu Ivety Luzumovej w ostatniej sekundzie.

/Fot. JG

Po przerwie Izabela Czarna zastąpiła w bramce Patrycję Mikszto, Rasmussen zarządził też zmianę jeżeli chodzi o ustawienie zespołu w defensywie i ponownie się nie pomylił. Czeszki miały dużo większe problemy z przebiciem się przez naszą wysoką obronę. Na efekty nie trzeba było długo czekać, w 38 minucie Joanna Obrusiewicz wyprowadziła Polskę na pierwsze tego wieczoru prowadzenie (18:17). Nasz zespół poszedł za ciosem i po chwili było już 20:17! Czeszki nie zamierzały jednak tak łatwo ustępować pola i natychmiast zniwelowały niemal wszystkie straty. Ostatnie 20 minut meczu to walka gol za gol, wszyscy widzowie zebrani w chorzowskiej hali MORiS szykowali się na pełną emocji końcówkę i nie zawiedli się. Zdecydowanie lepiej niż w pierwszej połowie prezentowała się prawoskrzydłowa Karolina Zalewska, kilkoma efektownymi paradami popisała się Czarna i na dwie minuty przed końcem Polska prowadziła 26:24. Nieustępliwe Czeszki stać było na odpowiedź w postaci skutecznego ataku Jany Kudlikovej, jednak atomowy rzut z dystansu Obrusiewicz chyba ostatecznie rozwiał ich nadzieje na zwycięstwo. Po ostatnim gwizdku słowackiej pary sędziowskiej na tablicy świetlnej widniał wynik 28:25 dla Polski. Jutro nasz zespół zagra z Islandią, a Czechy z Holandią.

/Fot. JG          

Polska – Czechy 28:25 (13:14)

Polska: Mikszto, Czarna – Załęczna 6, Stachowska, Niedźwiedź 4, Dworaczyk 3, Królikowska, Kocela, Wilamowska 2, Pielesz 1, Zalewska 2, Obrusiewicz 5, Wojtas, Sądej 2, Szwed 3.

Czechy: Satrapova, Dolakova – Knedlikova 3, Borovska, Luzumova 3, Chernkova 1, Poznarova 1, Ruckova 1, Cerna 6, Vitkova 3, Hrbkova 2, Dolakova, Martinkova 5, Stellnerova, Gebreselassie, Crhova, Matouskova.

Sędziowali: Peter Dvorsky, Milan Sivak (Słowacja)

Widzów: 800