Strona główna | ZPRP | “Była szansa nawet na wygraną”

“Była szansa nawet na wygraną”

 

„Była  szansa na wygraną, niestety zabrakło nam chyba doświadczenia i zimnej krwi” zgodnie podkreślają polskie zawodniczki po minimalnej przegranej z Danią. Komentarze są więc bardzo podobne do tych po pierwszym, czwartkowym meczu turnieju.

Trener Andrzej Niewrzawa: Dziwnie się przegrywa takie spotkania, gdy jest szansa pokonania mistrza Europy Mistrza z którym zaczynaliśmy kiedyś naszą pracę w reprezentacji młodzieżowej. Dwa i pół roku temu jeszcze ze ś.p. Romanem Jezierskim przegraliśmy z Dunkami 13:28, a do przerwy było bodaj 5:15. Powiedzieliśmy sobie, że musimy zniwelować te 15 goli różnicy między reprezentacjami. Rok temu w Goeteborgu przy grze 2×20 minut przegraliśmy czterema oczkami, dziś dwoma, a przecież można było się pokusić o wygraną. Szkoda dziewczyn, bo zasłużyły na punkty za te swoje wielkie "serducho" i poświęcenie. Niezwykle ważne, że po słabym początku pozbierały się i grały bardzo konsekwentie. Od stanu 0:4 doprowadziły do 12:10. W koncówce miało nam przyświecać hasło "do rzutu", ale niestety szukaliśmy głównie koła, skąd brały się kontry rywalek. Wiedziałem, że Duńczycy słyną z dobrej analizy przeciwnika, dlatego choćby postawiłem dziś na Dominikę Montowską w bramce, bo Marta Wawrzynkowska była z pewnością rozpisana na 100 spososób. Miłe jest to, że moją reprezentację wspiera Kim Rasmussen, który nie szczędzi ciepłych słów dziewczynom. To bardzo budujące.

Dominia Montowska:  Mieliśmy bardzo dużą szansę na zwycięstwo, a spotkanie stało na naprawdę wysokim poziomie. Ostatnio z Dunkami przegrywaliśmy, a dziś mogłyśmy i powinniśmy były wygrać. Czego nam brakuje w końcówkach, by rozstrzygnąć losy rywalizacji na swoją korzyść? Dziś chyba po prostu szczęścia, bo mieliśmy fragmenty bardzo dobrej gry i w ataku i w obronie. Czasami w akcjach ofensywnych potrafimy się "spalić", ale może to jeszcze kwestia zwyczajnej tremy. Wczorajsze spotkanie przesiedziałem na ławce rezerwowej, dziś trener dał mi szansę i czuję, że ją wykorzystałam. Byłyśmy przekonane, że Dania leży w naszym zasięgu, nie udało się, ale to nie koniec turnieju. Czekamy na wynik meczu Chorwacji z Węgierkami, bo jest jeszcze mała szansa na walkę o drugie miejsce w grupie. Niezależnie jednak od tego rozstrzygnięcia, będziemy walczyć do końca mistrzostw.

Sylwia Matuszczyk: Zabrakło nam doświadczenia, które inne zespoły nabywały wcześniej na wielkich turniejach. My dopiero zaczynamy grać na wyższym poziomie, dlatego brakuje nam ogrania w końcówce. Obwinianie teraz kogoś niczego nie zmieni, być może sędziny kilkakrotnie się pomyliły, ale to my powinniśmy były pokazać swoją wyższość. Mecz nie był brutalny, choć skończyło się dwoma kontuzjami z obu stron. Mam nadzieję, że Klaudia Wata dołączy do nas, bo jest nam bardzo potrzebna w obronie w kolejnych meczach. Potrzebna jest nam na pewno taka iskra w decydujących momentach meczu. Na razie w tym elemencie rywalki są lepsze.

W holenderskim Leek notował Michał Pomorski.