Strona główna | ZPRP | MME: Dunki minimalnie lepsze od Polek

MME: Dunki minimalnie lepsze od Polek

 

Reprezentacja Polski przegrała z Danią 26:28 (13:13) w swym drugim występie podczas rozgrywanych w Holandii kobiecych Młodzieżowych Mistrzostw Europy. Porażka ta oznacza, iż podopieczne trenera Andrzeja Niewrzawy w drugiej fazie turnieju walczyć będą o miejsca 9-16. Przed potyczką z faworytkami z Danii, szkoleniowiec dokonał kilku zmian w składzie w porównaniu z czwartkowym meczem przeciw Węgierkom.

Biało-czerwone do dzisiejszego meczu przystąpiły bez kontuzjowanej w spotkaniu z Madziarkami Małgorzaty Mączki. W pierwszej siódemce zastąpiła ją Paulina Piechnik , a wyjściowe zestawienie dopełniały bramkarka Dominika Montowska, Joanna Gadzina, Anna Mączka, Ewa Andrzejewska, Sylwia Matuszczyk oraz Patrycja Królikowska.

/Fot. Michał Pomorski 

Od piłki rozpoczęły Polki, ale w pierwszych dwóch akcjach obiły poprzeczkę i słupek bramki Cecilie Greve. Skandynawki w ciągu niespełna 120 sekund  odpowiedziały aż trzema trafieniami, kapitalnie wykorzystując nieskuteczne bądź niecelne rzuty rywalek. Dopiero przy stanie 0:4 nasze zawodniczki zdobyły inauguracyjne trafienie, gdy z dystansu nie pomyliła się wysoka Andrzejewska. Po chwili na 2:4 trafiła po wbiegu na koło środkowa Mączka, zastępowana w obronie przez Joannę Drabik. Kolejne akcje potwierdzały przewidywania Kima Rasmussena, że jego rodaczki w stylu reprezentacji seniorek będą czyhać na pomyłki przeciwniczek i wyprowadzać zabójcze kontry. – Za dużo strat jest – sygnalizował swym zawodniczkom Niewrzawa. Polki w tym fragmencie straciły dwie dogodne szanse na doprowadzenie nawet do stanu 5:6. Po 11. minutach rywalizacji Dunki prowadziły już pięcioma oczkami. One też jednak nie były nieomylne, raz prawie demolując tablice świetlną wisząca dobre trzy metry nad bramką Montowskiej. Jeszcze przed upływem kwadransa nasze ambitne dziewczyny zmniejszyły straty z pięciu do dwóch bramek. A mogło być nawet lepiej, gdyby po filmowej akcji kołowa Matuszczyk trafiła do siatki, a nie w dolną krawędź poprzeczki. Co się odwlecze to nie uciecze – rezerwowa Galińska swoim już drugim trafieniem doprowadziła w 16. minucie do wyniku 7:8. O czas poprosił wtedy trener Dunek Heine Eriksen. Niedługo po powrocie do rywalizacji na 7:9 trafiła Camilla Madsen, a przy tej akcji bardzo ucierpiała Klaudia Wata, długo opatrywana na boisku. Dla piłkarki Truso Elbląg był to koniec występu w dzisiejszym spotkaniu. Polki po raz kolejny pokazały charakter – bajeczne rzuty w okienko Galińskiej i Alicji Fierki przyniosły nam remis, a w 19.minucie ta pierwsza wyprowadziła nas na prowadzenie 10:9. Dużo dawały nam parady Montowskiej, a akcji na 11:10 sfinalizowanej przez A.Mączkę nie powstydziłaby się najlepsza reprezentacja seniorek. Było na co patrzeć i było co oklaskiwać, bo Polki w tym okresie prezentowały się rewelacyjnie. W 22. minucie Mączka petardą ze środka podwyższyła na 12:10. Po chwili Montowska drugi raz z rzędu obroniła w sytuacji sam na sam. Taka postawa golkiperki Ruchu dawała nadzieje na kolejne gole niezwykle walecznej drużyny Polek. Niestety, skuteczna wcześniej Galińska trafiła już z pola bramkowego, a kolejne jej rzuty nie znajdowały drogi do siatki. W 26. minucie przy stanie 12:11 czas wziął trener Niewrzawa. W końcówce pierwszej połowy walczyliśmy bez Joanny Drabik ukaranej przez holenderskie sędziny. Po raz kolejny i to dwukrotnie uratowała nas świetnie dysponowana Montowska. Dunki dopiero pod koniec kary Drabik doprowadziły do remisu. Przed zmianą stron trafiła jeszcze wszędobylska Matuszczyk, a karny po akcji na wcisk Louisse Burgaard zakończył się poważnym urazem prawdziwej gwiazdy Skandynawek. Przed Polkami otworzyła się realna szansa na zwycięstwo. Wynik pierwszej połowy na 13:13 ustaliła z linii siódmego metra Julie Aagard Poulsen.

/Fot. Michał Pomorski 

W 31.minucie gry Dunki wróciły na prowadzenie. Odpowiedź Polek skończyła się bramką, ale już po krokach Anny Mączki  Ta sama piłkarka niedługo później doprowadziła do remisu 14:14. W 33.minucie biało-czerwone po golach Galińskiej i Zych prowadziły już 16:14, znów wykorzystując mocną obronę i świetne interwencje Montowskiej. Ważne, że choć w kolejnych akcjach Polkom brakowało precyzji, nie straciły choćby najmniejszego możliwie prowadzenia, a gdy świetną zmianę dała Andrzejewska, rywalki były znów w opałach. W 41. minucie Drabik trafiła z koła na 19:16, wcześniej rywalki uratowały sędziny, które z sobie tylko znanych powodów nie wykluczyły jednej z Dunek za faul od tyłu. Gdy przewiniła Andrzejewska, litości już nie było. Polki jednak nawet w osłabieniu po przeboju Zych potrafiły pokonać rezerwową Natasję Clausen. Zdenerwowany trener Eriksen wziął czas. Jego podopieczne, mimo przewagi liczebnej, na niewiele ponad kwadrans przed końcową syreną przegrywały już 17:20. Skandynawki zupełnie nie radziły sobie przy rzutach ze skrzydeł, wpadając w pułapki zastawiane przez Montowską. Przepiękny pocisk z biodra Galińskiej dał nam prowadzenie 21:17, jakie zanotowano w 46. minucie. W kolejnej akcji Dunki uratował tylko słupek. Rywalki dość szybko zniwelowały połowę strat. Na całe szczęście coraz odważniej grała Zych, której postawa po długiej rekonwalescencji budzi prawdziwy podziw. Polki nie radziły sobie w tym okresie z  niezwykle mocnymi rzutami leworęcznej Aagard Poulsen, aż o czas musiał prosić trener Niewrzawa. Rywalki doszły nasze dziewczyny na jedno trafienie, a w 51. minucie był już remis 22:22. Zapowiadały się emocje rodem z thrillerów Alfreda Hitchcocka. Kolejne dwa gole są dziełem Polek, najpierw trafia Piechnik, potem poprawia Andrzejewska. Do końca niecałe 7 minut. Andrzejewska znów nie do zatrzymania, ale drugi raz Dunkom pomagają sędziny, odgwizdując wyimaginowany błąd kroków gdynianki. To wyraźnie podłamuje nasze dziewczyny. W 56. minucie po kontrze Anne Mette Pedersen robi się 24:24. W kolejnej akcji Andrzejewska dostaje w twarz, sędziny znów nie reagują. W 58. minucie jest już 24:25, a dodatkowo musimy grać w osłabieniu. Chwilę później trafia Mączka. Ta sama piłkarka popełnia błąd chwytu na 90 sekund przed końcem, gdy przegrywamy jednym oczkiem. Holenderki mają masę szczęścia, bo po rzucie w poprzeczkę wraca do nich piłka i rozstrzygają losy rywalizacji na swoją korzyść. Po raz drugi z rzędu przeszła nam obok nosa szansa na dorobek punktowy. Polki zagrały jednak dużo lepiej niż wczoraj. Druga przegrana oznacza, że nasze rodaczki rywalizować będą w przyszłym tygodniu o miejsca 9-16 w turnieju. Za MVP meczu uznano  Katrine Heindahl i Dominikę Montowską.

POLSKA – DANIA  26:28 (13:13)

Polska: Montowska, Wawrzynkowska,  – Gadzina, Galińska 6, A.Mączka 4, Wata, Piechnik 1, Andrzejewska 4, Matuszczyk 5, Królikowska, Zych 4, Fierka 1, Drabik 1, Grobelska.

Dania: Greve, Clausen – Biltoft, Pedersen 6, Baek Anderson 1, Heindahl 3, Kristiansen, Hjort Nielsen 2, L. Kristensen 1, Johansen Strangholt 3, Woller 2, Madsen 3, Burgaard 1, M.Kristensen, Bjerregaard, Aagaard Poulsen 6.

Sędziowały: Carla Van Dijk i Yvonne Wijtenburg (Holandia)

Kary: Polska – 6 minut, Dania – 4 minuty.

Z holenderskiego Leek Michał Pomorski – autor jest dziennikarzem magazynu „Handball Polska”.