Strona główna | ZPRP | MME: Węgry – Polska 31:27

MME: Węgry – Polska 31:27

 

W Holandii rozpoczęły się Młodzieżowe Mistrzostwa Europy kobiet. Polska w Leek (grupa C) przegrała z Węgrami 27:31 (14:18). Anna Mączka została wybrana za najlepszą polską zawodniczką meczu. W piątek biało-czerwone zmierzą się z Danią, która pokonała Chorwację 33:22.

Polki wyszły na parkiet w składzie: Wawrzynkowska – Królikowska, Andrzejewska, A.Mączka, M.Mączka, Drabik, Gadzina. Trener Janos Gyurka postawił od pierwszej minuty m.in. na dobrze znaną kibicom z Lublina Dorę Hornyak, piłkarkę DVSC, natomiast na ławce mecz zaczęła mierząca aż 194 cm wzrostu Szimonetta Planeta z Gyori Audi ETO. 

Mecz rozpoczęły Polki

Pierwsze akcja każdej ze stron była nieskuteczne. Najpierw Małgorzata Mączka nie trafiła rzutem z biodra, natomiast w rewanżu Marta Wawrzynkowska obroniła groźny rzut Hornyak. W drugiej minucie wynik spotkania otworzyła kołowa Joanna Drabik, a że Madziarkom nie wyszła riposta, biało-czerwone szybko odskoczyły na 2:0. Nasze dziewczyny warto było pochwalić w tym fragmencie potyczki za dużą aktywność w obronie i skuteczne klincze na rywalkach. Dopiero w szóstej minucie zanotowano pierwszy remis, gdy po bramce niezwykle aktywnej Hornyak zrobiło się 3:3. Wcześniej dwa trafienia zaliczyła wspomniana już M.Mączka. Gdyby nie nerwowość typowa dla pierwszego meczu w turnieju  Polki powinny cały czas mieć niewielką przewagę. To samo jednak mógłby napisać o swojej drużynie dziennikarz z Węgier, bo Wawrzynkowska kilkakrotnie ratowała nas z poważnych opresji, broniąc m.in. karnego Hornyak. Węgierki dopięły swego w 12.minucie, po raz pierwszy mając na swym koncie więcej trafień od naszych rodaczek. Niestety, zamiast odrobić straty, grając dodatkowo w przewadze liczebnej, znów nadzialiśmy się na cwany rzut wszędobylskiej Kingi Klivinyi, która rok temu w barwach Syma-Vac wraz z klubowymi koleżankami wyeliminowała z Pucharu EHF gdyński Vistal. Było już 6:4 dla nominalnych gospodyń, a na domiar złego w jednej z akcji ucierpiała M.Mączka.


Fot. Michał Pomorski
 

Rywalki przy grze 5 na 6 w polu dołożyły jeszcze jedną bramkę na7:4. Mieliśmy duże powody do niepokoju. Siedmiominutową niemoc w ataku przerwała w końcu Aleksandra Zych, trafiając z karnego jeszcze przed upływem pierwszego kwadransa. Niedługo potem znów graliśmy w przewadze liczebnej i znów nie wykorzystaliśmy tego dogodnego fragmentu do odrobienia strat. Czwarty już gol Klivinyi doprowadził do stanu 10:6. Polki już nie odpowiadały bramkami na skuteczne akcje przeciwniczek, straciwszy k jakby animusz z  tak dobrych pierwszych minut rywalizacji. Trochę szarpała wprawdzie rezerwowa Paulina Piechnik, ale to było zdecydowanie za mało, by zbliżyć się do Madziarek. Tym bardziej, że nawet z sytuacji oko w oko z bramkarką Annamarią Kurucz Polki nie zawsze wychodziły zwycięsko. Na boisku niepodzielnie rządziła Klivinyi (7 goli w 21 minut), a gdy na 14:8 podwyższyła prawoskrzydłowa Nelli Such, o czas poprosił trener Andrzej Niewrzawa. Chwilę później karnego nie wykorzystała Anna Mączka, wyraźnie faulowana przy dobitce. Drugą szansę z linii siódmego metra na przestrzeni kilkunastu sekund wykorzystała na szczęście leworęczna Zych. „Szukaj koła, szukaj koła” – krzyczał do swych podopiecznych nasz szkoleniowiec. Niestety, chyba to właśnie ta duża nieskuteczność Polek działała na nie deprymująco. Na szczęście nastąpił moment, że zawodniczki posłuchały rad kadry trenerskiej i zaczęły dogrywać piłki do silnej obrotowej, jaką jest Drabik. Na efekty nie trzeba było długo czekać, tym bardziej że piłkarki KSS była w tym fragmencie najlepszą defensorką Biało-czerwonych. Trzy gole z rzędu przyniosły stan 15:13 dla Węgier, a o czas musiał prosić tym razem Gyurka. Wprawdzie w ostatnim fragmencie tej części rywalki rozszyfrowały naszą zbyt schematyczną grę z kołową, wynik 18:14 po dwóch kwadransach nie przekreślał szans na ostateczny sukces naszego zespołu.

 

Po zmianie stron Polki mogły bardzo szybko odrobić połowę strat. Przy stanie 18:15 po golu Patrycji Królikowskiej nasze dziewczyny zmarnowały jednak dwie kolejne akcje, idąc w ślady mało skutecznych w tym fragmencie Węgierek. Silne rywalki miały zaskoczyć rzuty z biodra, ale i te nie przynosiły praktycznie żadnych efektów. Dość powiedzieć, że w 37 minucie po golu Hornyak zrobiło się 23:17. Gdy swoje trzy grosze zaczęła dokładać prawie dwumetrowa Planeta, trener Niewrzawa wezwał swój zespół na minutową naradę. Siedem oczek różnicy, bo było już 25:18, dobrze obrazowało przewagę Madziarek. Reprymenda szkoleniowca przyniosła bardziej aktywną grę Polek. Gdyby tak jeszcze więcej zawodniczek miało skuteczność prawoskrzydłowej Królikowskiej…. 

Przy stanie 27:22 znów mieliśmy okazje do kolejnych trafień. Udało się dopiero za trzecim razem. Po chwili Wawrzynkowska była o włos od obrony karnego Klivinyi. Wydawało się, że szanse na skuteczny pościg oddalały się z każdą niedokładną akcją. Znów brakowało goli w kluczowych zazwyczaj momentach, gdy rywalki grały w osłabieniu. Ale to wcale nie koniec emocji! W 53. minucie po indywidualnym popisie Piechnik zrobiło się 29:25, a minutę później po golu niezawodnej Królikowskiej było już 29:26. Węgierki zaczęły się gubić, co poskutkowało efektowną kontrą Polek i trafieniem rezerwowej Matuszczyk na 29:27.  Do końca meczu brakowało ponad 300 sekund. Czas wziął natychmiast coraz bardziej podirytowany trener Gyurka. Z wolnego nie trafiła Hornyak, ale Polki niedokładnie nagrały do Matuszczyk. Po chwili kapitalnie zachowała się Drabik, wymuszając faul ofensywny rywalek. Niestety dwójkowa akcja sióstr Mączka nie przyniosła powodzenia, tak jak ryzykowne podanie Wawrzynkowskiej do Dominiki Grobelskiej. Co gorsze, nawet trzecia dogodna szansa Polek skończyła się stratą piłki, gdy prosty błąd zanotowała Emilia Galińska. Rywalki w końcu musiały trafić i po golu Nelli Such były już praktycznie pewne końcowego triumfu. Można powiedzieć, że choć Polki z przekroju całego spotkania nie zasłużyły na wygraną, uciekła im szansa przynajmniej na jedno oczko. 

Za MVP meczu uznano Kingę Klivinyi i Annę Mączkę.

Dunki gromią Chorwatki

 

Pierwsze rozegrane dziś spotkanie grupy C obfitowało w emocje tylko przed zmianą stron. Do tego czasu rywalizacja Danii z Chorwacja stała na dobrym poziomie i była bardzo wyrównana. Chorwatki od stanu 7:10 potrafiły zdobyć cztery bramki z rzędu, ale po dwóch kwadransach to one minimalnie przegrywały 12:13. Po przerwie bardziej skuteczne Skandynawki całkowicie zdominowały rywalki. Wynik spotkania był już rozstrzygnięty praktycznie w 50. minucie, gdy przewaga podopiecznych Heinego Eriksena sięgnęła już siedmiu oczek. W drużynie nominalnych gospodyń wyróżniły się rezerwowa bramkarka, Natasja Clausen i znana w Polsce z występów w KIF Vejen Louise Burgaard –  obecnie piłkarka Team Tvis Holstebro. Mecz obserwował z trybun hali w Leek Jan Pytlick, trener reprezentacji Danii seniorek.
Z Leek Michał Pomorski

Wyniki 1. Dnia grupy C 

WĘGRY – POLSKA  31:27 (18:14)

Węgry: Kurucz, Pasztor   – Gavia 2, Planeta 4, Kovacs, Schatzl, Kuhinko, Kopecz, Kaiser 1, Palko 1, Such 4, Siska, Klivinyi 12,  Szekerczes 2, Hornyak 5

Polska: Wawrzynkowska, Montowska – Gadzina 2, Galińska 2, A.Mączka 2, Wata, Piechnik 3, Andrzejewska, Matuszczyk 2, Królikowska 6, M.Mączka 2 (1/2), Zych 3 (3/4), Drabik 4, Grobelska 1

Sędziowali:  Amar Konjicanin i Dino Konjicnanin (Bośnia i Hercegowina)

Kary: Polska 4 minuty, Węgry – 10 minut. Widzów: 100

DANIA – CHORWACJA  33:22 (13:12)

Tabela po pierwszym dniu:

1. Dania  2  (33:22)

2. Węgry 2 (31:27)

3. Polska 0 (27:31)

4. Chorwacja 0 (22:33)

W piątek zagrają:

Węgry – Chorwacja

Polska- Dania