Strona główna | Rozgrywki Młodzieżowe | Było na czym oko zawiesić

Było na czym oko zawiesić

 

W Płocku sportowo i organizacyjnie wszystko przebiegało wzorowo, co nie zawsze się udaje. W organizacji gry zespołów daje się zauważyć naśladownictwo czy wyciąganie wniosków z ogólno przyjętych tendencji nowoczesnej piłki ręcznej. Najlepszy zawodnik turnieju, Damian Tynor (Kusy Kraków) wykazywał spore umiejętności w podejmowaniu właściwych decyzji, nie był tylko zawodnikiem, który zdobywał bramki ale działał na rzecz drużyny – Jarosław Cieślikowski ocenił tegoroczne finały Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w kategorii chłopców.

Jarosław Cieślikowski Fot. Marek Skorupski

Formuła funkcjonowania kadr wojewódzkich i rozgrywanej w związku z tym OOM we wszystkich dyscyplinach jest narzucona. Oprócz rozgrywek klubowych jest to jeden ze sposobów selekcji do pierwszej w kolejności reprezentacji, którą ZPRP powołuje, czyli juniorów młodszych. W Olimpiadzie brali udział zawodnicy urodzeni w 1995 roku, czyli w tym przypadku jest to rocznik uzupełniający kadrę chłopców złożoną głównie z piłkarzy o rok starszych, którą prowadzi Leszek Biernacki.

– Wielu zawodników młodszych rocznikowo jest już w obecnej kadrze juniorów młodszych. Oni brali już udział w szkoleniu centralnym. Zdarzają się też takie sytuacje, że nowy zawodnik zupełnie dotąd nieznany, trafia do kadry. To zasługa trenerów kadr wojewódzkich. Ci szkoleniowcy to bardzo ważne ogniwo w strukturze trenerskiej. Od nich bardzo dużo zależy. Szalenie istotne jest, aby nie kierowali się interesem klubowym. Jeżeli za kilka lat Polska zdobędzie medal mistrzostw Europy bądź świata to będzie również ich zasługa – powiedział Cieślikowski, który od września obejmie młodzieżową reprezentację Polski. W ZPRP odpowiedzialny jest za pion męskich reprezentacji juniorskich i młodzieżowych


Mecze OOM rozgrywane były w Orlen Arenie

Szkoleniowiec podkreślił, że w Płocku sportowo i organizacyjnie wszystko przebiegało wzorowo, co nie zawsze jest normą gospodarzy. – W zeszłym roku w Gorzowie Wlkp. warunki rozgrywania spotkań i mieszkalne nie były najlepsze. Tym razem mecze były rozgrywane w Orlen Arenie. Większość zawodników nie widzi takich hal na co dzień, nie mówiąc o możliwości gry w takim obiekcie. Poziom gry się podniósł. Zawodnicy reprezentowali bardziej dojrzałą piłkę ręczną. Drużyny były lepiej zorganizowane. Nie zawsze jest tak, że województwo, które ma na swym terenie mistrza Polski zdobywa potem złoty medal. W tym roku tytuł w klubowych rozgrywkach wywalczyło Vive Kielce, a w Olimpiadzie Świętokrzyskie zostało sklasyfikowane poza czwórką. Świadczy to o tym, że w województwach najlepsi zawodnicy nie są skupieni w wiodącym klubie, ale są rozrzuceni po różnych małych ośrodkach, takich jak Ryjewo, Tczew, Chełmek, Brodnica. To tylko przykłady. Dzięki temu, że funkcjonuje kadra makroregionu nie giną nam takie rodzynki, najbardziej utalentowana młodzież – tłumaczy Cieślikowski.

Szkoleniowiec wymienił kilkanaście nazwisk zawodników, którzy zwrócili jego szczególną uwagę:

Wielkopolskie: Jakub Przybylski z Poznania, lewe rozegranie bardzo dobre warunki fizyczne,  środkowy rozgrywający Kamil Adamski z Kalisza, prawoskrzydłowy Artur Klopstek ze Sparty Oborniki Wlkp.;

Małopolskie: środkowy rozgrywający Patryk Rola z Chrzanowa, bramkarz Konrad Gil z Siódemki Chełmek, prawoskrzydłowy Marcin Szopa z Kusego Kraków, obrotowy Damian Tynor z Kusego Kraków. Ten zawodnik rzucał sporo bramek, dysponował sporym zasobem umiejętności rzutowych i taktycznych, grał w obronie całe mecze, był motorem napędowym w swoim zespole. Przy tym wykazywał sporą umiejętność w podejmowaniu właściwych decyzji, nie był tylko zawodnikiem, który zdobywał bramki, ale działał na rzecz drużyny. To uczyniło z niego najlepszego zawodnika turnieju:

Dolnośląskie: lewe rozegranie Krzysztof Książek ze Świdnicy, bramkarz Dawid Głąbik z MOS-u Wrocław, środkowy rozgrywający Przemysław Niemiec z MOS-u Wrocław, obrotowy, o bardzo dobrych warunkach Kamil Pedryc z Zagłębia Lubin, bramkarz Wojciech Tuzinowski z Piasta Lwówek Śląski;

Kujawsko-Pomorskie: dwóch zawodników o bardzo dobrych warunkach fizycznych – lewe rozegranie Mateusz Babieracki, prawe rozegranie Kamil Nec, lewe rozegranie Karol Cichocki to zawodnicy z Brodnicy i Bydgoszczy;

Mazowieckie: bramkarz Piotr Góral, obrotowy Rafał Staniszewski, lewoskrzydłowy Adam Zaremba (miał kontuzję, ale znany jest z innych zawodów) wszyscy z Wisły Płock;

Łódzkie: rozgrywający Piotr Rutkowski z Anilany Łódź;
 
Świętokrzyskie:
rozgrywający Rafała Jamioł z Vive Kielce;

Pomorskie: Michał Chyła i Krzysztof Czarnecki z Tczewa, Tomasz Gębala z Gdyni, bramkarz Paweł Dyszer, środkowy rozgrywający Michał Potoczny z Ryjewa.


Turniej wygrała reprezentacja Pomorskiego

Zawsze wydawało się nam, że na takich turniejach, ze względu na słabe warunki fizyczne, najwięcej jest skrzydłowych. Tym razem mieliśmy do czynienia z inną tendencją. Na boisku zaczynają się pojawiać zawodnicy bardzo wysocy o sporych już umiejętnościach. Wspomniany 15-latek, Tomasz Gębala, miał 206 wzrostu, a kilku innych było niewiele niższych – kontynował trener.

Regulamin rozgrywek określa zasady rozgrywania zawodów. Pierwszą połowę zespoły w defensywie grają strefą 3-3, drugą grają w dowolny sposób. Do tej pory wydawało się, że to blokuje tych wyższych zawodników. Trener decydował przeważnie, aby oni grali przy strefie płaskiej, gdyż nie radzili sobie z wysuniętą obroną. – Ten turniej udowodnił, że gracze wysocy odnajdują się niezależnie od sytemu obrony – spostrzegł szkoleniowiec pionu młodzieżowego. Cieślikowski jest zdania, że trenerom kadr wojewódzkich powinno się zostawić większą swobodę działania przy wyborze systemu w obronie niż narzucać im schematy.

Kolejną sprawą zauważoną przez tego trenera są ciekawi zawodnicy pojawiający się w bramce. To piłkarze bardzo sprawni, o dobrych warunkach fizycznych. – Dużym błędem było wysyłanie na tę pozycję najmniejszych i najmniej sprawnych graczy. Na poziomie kadry wojewódzkich nie może się to zdarzać. Udowadnia to Sławek Szmal, który motorycznie zawsze jest perfekcyjnie przygotowany – zaznaczył Cieślikowski.

Szkoleniowiec zauważył, że finaliści Olimpiady właściwie wyciągają wnioski z ogólno przyjętych tendencji nowoczesnej piłki ręcznej. Do tych elementów zaliczył błyskawiczne rozpoczęcie akcji od środka boiska, permanentny szybki atak, brak kunktatorstwa. Takie zespoły jak Pomorskie Wielkopolskie i Małopolskie dobrze przyswoiły nawyk gry szybkiej. Potrafiły w sposób planowy rozpocząć akcje po stracie bramki. W ataku pozycyjnym wykorzystywały warunki fizyczne poszczególnych graczy. Zawodnicy tych drużyn szukali zmian pozycji oraz rozwiązań indywidualnych.  


Nazwiska niektórych zawodników trafiły do notesów trenerów klubowych

W trakcie finałów OOM Cieślikowski spotkał się z trenerami kadr wojewódzkich. Przez ponad godzinę dyskutowano nad sposobami najskuteczniejszych rozwiązań treningu, aby zawodnicy jak najwięcej mogli skorzystać. Omówiono każdą pozycję na boisku. Warto dodać, że turniej w Płocku cieszył się zainteresowaniem trenerów klubowych. Za jakiś czas przekonamy się, które nazwiska trafiły do notesów tych szkoleniowców.