Strona główna | ZPRP | Dawne błędy

Dawne błędy

 

Szczypiornistki SPR stoją nad przepaścią. Przed rozpoczęciem przygotowań nawet strajkowały. Natomiast Lubelski Związek Piłki Ręcznej chowa głowę w piasek – tak określił postawę działaczy prezydent Lublina Krzysztof Żuk. „Gazeta Wyborcza Lublin” rozmawia z Bogusławem Trojanem prezesem LZPR, członkiem zarządu ZPRP.

Gazeta Wyborcza: Dlaczego LZPR nie pomaga drużynie 15-krotnych mistrzyń Polski, aktualnie drugiemu zespołowi w kraju?
Bogusław Trojan: Odpowiem tak – LZPR nie pomagał SPR, nie pomaga i nie będzie pomagał w takim znaczeniu, jak widzi to pan prezydent. Dotyczy to zarówno kwestii szkoleniowych, jak i finansowych. My jako członkowie zarządu indywidualnie usiłujemy znaleźć sponsorów, jednak jako zarząd tego robić nie możemy. Przypomnę – związek jest od zabiegania o fundusze na szkolenie młodzieży w całym województwie, a nie dla jednego klubu – bez względu na jego zasługi. W tej sytuacji pretensje do społecznych działaczy związkowych o to, że dla przykładu SPR nie prowadziło szkolenia młodzieży, równie dobrze można by skierować… do chóru akademickiego KUL.

Niemniej jednak prezydent ocenia działania związku bardzo krytycznie…
– Trudno mi dociec, skąd pan prezydent wysnuł taki wniosek, skoro nigdy się z nami nie spotkał. Zapytam, czy taką krzywdę zrobiliśmy miastu ściągając do Lublina turniej preeliminacyjny kobiet do Igrzysk Olimpijskich w Londynie Czy to, że Lubelszczyzna jako jeden z czterech ośrodków wojewódzkich w kraju będzie gospodarzem turnieju dla uczniów szkół podstawowych, który odbędzie się we wrześniu, to źle? Ja rozumiem, że można mieć pretensje do środowiska, ale wcześniej należałoby porozmawiać z działaczami LZPR, którzy są wolontariuszami i poświęcają na działalność związkową swój prywatny czas. Pomijam też fakt, że zdecydowanie lepiej byłoby wypowiadać się panu prezydentowi, gdyby to on był wierzycielem w stosunku do LZPR, a nie odwrotnie.

To znaczy?
– Do tej pory związek nie otrzymał z miasta obiecanych pieniędzy za zorganizowanie turnieju do I0 w Londynie, a przypomnę, że impreza odbyła się w grudniu ubiegłego roku.

A co z centrum szkolenia piłki ręcznej, które ma powstać w Lublinie – czy będzie można ten projekt wcielić w życie?
– Nie jest to sprawa prosta. Związek Piłki Ręcznej w Polsce nie będzie sponsorował w ten sposób jednego klubu w kraju – w tym przypadku SPR, bo to byłby to jego koniec. Natomiast nie wiem, co zrobi drugi potencjalny sponsor Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Dodam, że jest mi niezwykle przykro, że w czasie kiedy kanclerz WSSP im. Wincentego Pola [współwłaściciela SPR, drugim jest miasto – przyp. red.] Henryk Stefanek spotkał się w tej sprawie z prezesem ZPRP Andrzejem Kraśnickim, prezydent nie znalazł czasu, aby tam się znaleźć, choć był zaproszony.

SPR, to przez lata całe było ono – grając pod różnymi szyldami – takim polskim Cosmosem. Występowały w nim najlepsze zawodniczki z kraju, a także wiele zagranicznych. Teraz kilka podstawowych szczypiornistek zakończyło karierę, inne odeszły, a następczyń nie ma. Czyja to wina?
– Te błędy dotyczące szkolenia młodzieży zaczęły się jeszcze wczasach Monteksu. Już wtedy ta piramida została zachwiana, co skończyło się tak, jak się skończyło – czyli SPR nie ma teraz własnej drużyny juniorek. Natomiast w ostatnich sezonach zaniedbał to SPR, a kto teraz odpowiada za ten klub, wiadomo. Jedno jest pewne – związek klubowi młodzieży szkolił nie będzie.

Więcej w „Gazecie Wyborczej Lublin”