Strona główna | ZPRP | Motywacji nam nie zabraknie

Motywacji nam nie zabraknie

 

Jednym z najbardziej doświadczonych graczy Vive Targów Kielce jest Mariusz Jurasik. Finał play-off PGNiG Superligi nie był jednak dla leworęcznego zawodnika udany. Dość powiedzieć, że popularny „Józek” na listę strzelców wpisał się jedynie podczas pierwszego z czterech decydujących spotkań, co jak na niego wydaje się rzeczą wręcz niemożliwą. – O sukcesie Wisły zdecydowała nasza porażka w Kielcach – uważa rozgrywający.

Mariusz Jurasik nie miał łatwego życia z płockimi defensorami /Fot. D.Dziecinny (sprwislaplock.pl)

Orlen Wisła Płock Mistrzem Polski, mało kto się tego spodziewał…

Faktycznie przed finałem wszyscy stawiali nas w roli faworyta, a jednak stało się inaczej. Uważam, że dla losów tej rywalizacji decydujący był drugi, przegrany przez nas, pojedynek w Kielcach. Wisła zyskała przewagę własnego parkietu, której już nie oddała…

Słychać głosy, że dzięki temu rozstrzygnięciu PGNiG Superliga zyska na atrakcyjności?

Taki jest urok systemu play-off, tak korzystnego dla widowiska i kibiców, ale w mojej opinii niezbyt sprawiedliwego. Przecież przez cały rok to Vive było na pierwszym miejscu w tabeli, jednak ostatecznie kończymy sezon ze srebrnym medalem na szyjach…

Jak Pan widzi szanse płocczan w turnieju kwalifikacyjnym do Ligi Mistrzów?

Na pewno nie stoją na straconej pozycji, tym bardziej, że słychać głosy, że jest szansa na zorganizowanie tej imprezy w Orlen Arenie…

Jednak Champions League to był wasz główny cel, a teraz nie wiadomo nawet czy dostaniecie od EHF dziką kartę, która przedłuży wasze nadzieje na awans do tych elitarnych rozgrywek.

Oby tak się stało, gra w Lidze Mistrzów zawsze jest naszym marzeniem. Jednak gdyby się nie udało, mogę obiecać, że zrobimy wszystko aby zajść jak najdalej w europejskich rozgrywkach niższego szczebla.

Bez owijania w bawełnę, czy jest Pan w stanie podać bezpośrednie powody waszej porażki w finale?

Na to jeszcze za wcześnie, czas na analizy jeszcze nadejdzie. Na pewno Płock pokazał wielkie serce do walki, w nasze szeregi wkradła się za to nerwowość, co nie pozostało bez wpływu na nasze poczynania na boisku.

Szansa do rewanżu nadarzy się dopiero za rok…

Gdybym mógł cofnąłbym czas i w niektórych boiskowych sytuacjach zachował się zupełnie inaczej, jednak to niemożliwe. Właśnie dlatego sportem pasjonują się miliony ludzi na całym swiecie, teoretycznie słabszy może ograć silniejszego. O jedno w przyszłym sezonie się nie martwię – naszą motywację podczas meczów z Wisłą. Zrobimy wszystko aby odebrać im to, co nam w tym roku zabrali.