Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Wielka radość w Płocku

Wielka radość w Płocku

 

Od rozstrzygnięcia wielkiego finału PGNiG Superligi minęły już trzy dni, jednak w Płocku wciąż nie milkną echa triumfu Orlen Wisły Płock. – To jest piękny sen, który spełnił się nie wiadomo kiedy. Zaczynamy pisać historię Orlen Areny – cieszy się sternik płockiego klubu Andrzej Miszczyński.

Ciężko się dziwić euforii Nafciarzy, z pewnością nie byli faworytem decydującej rozgrywki, jednak pokazali jak wiele można osiągnąć zespołową grą, wolą walki do upadłego oraz zaciekłością w defensywie. W poniedziałek na płockim rynku odbyła się feta na część nowych Mistrzów Polski. Sami zainteresowani poproszeni o komentarz do weekendowych wydarzeń nie kryli ogromnej radości.

/Fot. D.Dziecinny (sprwislaplock.pl) 

Piotr Chrapkowski: Złoto smakuje wyśmienicie ;). Wszyscy się cieszymy, to jest coś niesamowitego. Cieszę się, że to dopiero pierwszy sezon a już taki sukces. Wszyscy przed finałami obstawiali 3-0, może 3-1. No faktycznie tak się stało, ale nikt nie spodziewał się, że dla naszej drużyny.

Krzysztof Kisiel (drugi trener): Jestem zadowolony, że udało nam się zjednoczyć ten zespół, że graliśmy razem. Zawodnicy, którzy odejdą z klubu pokazali, że są wartościowymi zawodnikami i nie odpuścili. To jest sport i trzeba grac do końca. To pierwsze ligowe zwycięstwo dało nam pewność siebie. W grudniu wszyscy już nas zwalniali, a jednak dano nam popracować i myślę, że ten zespół będzie się rozwijał

Lars Walther (pierwszy trener): Nie sądzę, że przedwczoraj jeszcze wierzyliśmy w to, że zostaniemy mistrzami, ale jestem dumny z mojego zespołu. Pracowaliśmy wszyscy razem jak wielka rodzina. Wszyscy wierzyliśmy do końca i nam się udało! To była nasza największa szansa i ją wykorzystaliśmy. Wierzyłem cały czas, że mamy szansę, ale naprawdę uwierzyłem gdy zegar pokazał 60. minutę.

Andrzej Miszczyński (Prezes SPR Wisła Płock): Szczerze powiem, że nie zakładałem tego. To jest piękny sen, który spełnił się nie wiadomo kiedy. Zaczynamy pisać historię Orlen Areny. Po pierwszym sezonie działalności spółki udało nam się wypracować pewną filozofię handballu, która okazała się skuteczna na polską ligę, ale teraz nowe wyzwania i poprzeczka została zawieszona jeszcze wyżej. Będziemy starali się tak ciężko pracować, żeby podołać temu zadaniu i teraz pokazać tą markę w Europie. Nie można było sobie wyobrazić lepszego startu, ale stało się to co się stało – Jesteśmy Mistrzami Polski!

Marcin Wichary: Bohaterami jesteśmy wszyscy. Jest to jedno z najwspanialszych uczuć, gdy zdobywałem MP. Wydaje, że jest to jedno z najważniejszych.

Zbigniew Kwiatkowski: Przede wszystkim cenne jest to, że poprawiliśmy się, jeśli chodzi o walkę. Zaczyliśmy wszyscy walczyć począwszy od jednego skrzydła, do drugiego, bramka i ławka i kibice. Zrobiliśmy duży krok do przodu i wygraliśmy bo zagraliśmy jak drużyna.

Arkadiusz Miszka: Widocznie kielczanie uwierzyli wcześniej, że już są mistrzami i myślami byli już przy grze w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów. W ogóle o złocie nie myśleliśmy. Do dzisiaj nie wierzyliśmy w zdobycie pierwszego miejsca, chcieliśmy wyjść i zagrać dobry mecz dla kibiców. Pokazaliśmy charakter i zespołowość i dlatego wygraliśmy. Wszyscy zagraliśmy super, tytuł wszystkim się należał. Pozdrawiam wszystkich, którzy w nas wierzyli, a jeszcze bardziej tych, którzy w nas nie wierzyli bo dawali nam siłę, żeby im pokazać że potrafimy.

Michał Zołoteńko: Przeszliśmy mega metamorfozę od finału Pucharu Polski, przegrywając 13 bramkami, gdy Vive przewyższało nas pod każdym względem. W ciągu dwóch miesięcy potrafiliśmy się odbudować i zdobyć mistrzostwo Polski. To jest coś niesamowitego, że drzemią w nas pokłady sił i umiejętności. Dzisiaj złoto smakuje wyjątkowo – w końcu zdobyliśmy je po raz pierwszy w Orlen Arenie.

Źródło: inf. własna/sprwislaplock.pl