Strona główna | ZPRP | Mamy naprawdę dobry zespół

Mamy naprawdę dobry zespół

 

Żadna z polskich szczypiornistek nie zna duńskich zawodniczek tak dobrze jak Iwona Niedźwiedź. Z naszą reprezentantką, która po kilku sezonach gry w SK Aarhus postanowiła się przenieść do Team Tvis Holstebro, rozmawiamy po jednym z treningów w Pruszkowie. Na początku czerwca Polska zmierzy się w play off z Danią o prawo gry w finałach Mistrzostw Świata Brazylia 2011.    

Przed Wami dwa bardzo ważne mecze, które są przepustką do finałów mistrzostw świata. Bardzo dobrze zna pani zespół duński. Proszę go bliżej przedstawić kibicom. Każda drużyna ma słabsze punkty. Co może być kluczem do awansu?– Nasz trener dobrze zna zawodniczki duńskie. Trochę pomagam mu swoją wiedzą. Kluczem do sukcesu jak zwykle będzie obrona i wyeliminowanie u Dunek kontry, szczególnie tej pośredniej i w drugie tempo. To jest ich najmocniejszy punkt. Są w tym doskonałe, a my jeszcze nie. Robimy małe kroczki do przodu.

Na które zawodniczki w drużynie Jana Pytlicka trzeba szczególnie zwrócić uwagę?– Na pewno w wyśmienitej formie jest grająca na prawym rozegraniu Camila Dalby. Wielką gwiazdą, ale bardziej wykreowaną przez media, jest środkowa rozgrywająca Laerke Moeller. Jeśli mocno się ją przyciśnie to można ją zatrzymać. Kinga Byzdra ma duże lepsze od niej warunki fizyczne i powinna sobie z nią poradzić. Tym bardziej, że Dunka gra dużo z kołem. Któryś z zawodników Vive powiedział lub być może był to nawet trener Bogdan Wenta, że jesteśmy gwiazdami poza boiskiem, ale na nim grają tylko ludzie. Trzeba mieć respekt wobec przeciwnika ale nie można się go bać.

Niewiele czasu zostało do pierwszego meczu play off. Co wam dają treningi w Pruszkowie?– Doskonalimy przede wszystkim taktykę. To nasz główny problem, a z kolei mocna strona rywalek. Dunki utrzymują dyscyplinę w ataku pozycyjnym. Grają bardzo zespołowo, unikają indywidualnych akcji. Ich gra od początku do końca jest bardzo poukładana. Każda z nich wie jakie ma zadanie na boisku. Nam się czasami jeszcze zdarzają takie wyskoki. Ach – zagram sobie do koła. Zdecydowanie nie możemy sobie z nimi na to pozwolić, bo natychmiast będziemy ukarane kontrą. Mają szybkie skrzydłowe i na pewno będą nas tym karcić. Jeżeli jednak zagramy mądrze w ataku to mamy duże szanse.
  
Sprawa awansu do finałów rozegra się w ciągu tygodnia. Specjalnie nie będzie czasu, aby przed rewanżem dokonać znaczących korekt w grze.– Zgadza się. Tym bardziej, że jest to koniec sezonu i wiadomo, że każda z nas jest już zmęczona. Dlatego przez pierwsze trzy dni treningów w Pruszkowie przyciśniemy trochę mocniej, a już po sparingach z Holandią będziemy odpuszczać. Miejmy nadzieję, że świeżość przyjdzie  i nie wypadniemy słabo pod względem fizycznym.


Fot. Marek Skorupski

Czy hala w Randers, gdzie zostanie rozegrany rewanż, może przytłoczyć swoją wielkością? Na pewno jest spora. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na jedną rzecz, która przemawia na naszą korzyść. Tegoroczny finał ligi duńskiej stał na słabym poziomie. A praktycznie większość kadrowiczek wywodzi się z klubów Randers HK i FC Midtjylland. Przyznam się, że z finału polskiej ekstraklasy widziałam tylko Mecz nr 5 pomiędzy Zagłębiem a SPR. Bardzo mi się podobał. Śmiem twierdzić, że nasze dziewczyny wcale nie odstawały umiejętnościami od Dunek. To tylko kwestia uwierzenia w siebie. Mamy świetne zawodniczki. Asia Obrusiewicz jest w takiej formie, że będą nią zainteresowani Duńczycy po tym dwumeczu. Zresztą inne zawodniczki Karolina Semeniuk-Olchawa, Kinga Byzdra i Beata Kowalczyk są w świetnej formie. Atmosfera w zespole jest bardzo bojowa. Bardzo chcemy przejść Dunki. Niesamowite jak szybki jest powrót do formy Kingi Polenz zwłaszcza, że problemy ze zdrowiem ma Kaja Załęczna. Wiadomo, że Kinga nie pociągnie całego meczu, choć wczoraj świetnie pobiegła test.

Czy uważa pani, że losy awansu będą się ważyły do ostatnich minut drugiego meczu?– Bardzo bym tak chciała. Moim życzeniem jest, aby były to zacięte oba spotkania. I w efekcie aby to Polska wyszła z tej konfrontacji zwycięsko. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że jeżeli chodzi o międzynarodowe doświadczenie, to rywalki są pod tym względem lepsze. Czasem większa wola walki daje nadspodziewanie dobre efekty. Nie stawiamy siebie na straconej pozycji, choć wiemy, że faworytem jest inna drużyna. Boisko wszystko zweryfikuje. Jeśli wygrają, to trzeba będzie to przyjąć na klatę. Na pewno będzie to dla nas znakomity sparingpartner, aby zrobić krok do przodu.