Strona główna | ZPRP | “Chcemy rozegrać dwa dobre mecze”

“Chcemy rozegrać dwa dobre mecze”

 

Już w sobotę i niedzielę w Płocku dojdzie do kolejnych dwóch konfrontacji w finale play-off męskiej PGNiG Superligi. Na chwilę obecną Orlen Wisła remisuje z Vive Targi Kielce 1-1. – W Orlen Arenie chcemy rozegrać dwa dobre mecze, a co one przyniosą przekonamy się w weekend – mówi Prezes płockiego klubu Andrzej Miszczyński.

 

Niewielu spodziewało się że pierwsze dwa mecze finału będą tak wyrównane…

Swój cel osiągnęliśmy, albowiem planowaliśmy wygrać w Kielcach minimum jedno spotkanie. Co prawda zakładaliśmy, że będzie to pierwszy mecz, ale teraz to już przecież nieistotne. W niedzielę pokazaliśmy, że byliśmy zespołem lepiej przygotowanym psychicznie, zespołem, którym tą presję, którą hala Legionów wywarła na obie drużyny, wytrzymał lepiej.  Sprawa zdobycia Mistrzostwa Polski jest w chwili obecnej jak najbardziej otwarta. W Orlen Arenie chcemy rozegrać dwa dobre mecze, a co one przyniosą przekonamy się w najbliższą sobotę i niedzielę…

Ile minut po zakończeniu drugiego meczu finału zaczął pan studzić rozgrzane głowy zawodników, by już nie czuli się mistrzami Polski?

W ogóle nie musiałem tego robić, oni doskonale mają tego świadomość. Wiedzą, że choć ich wygrana w Kielcach jest bardzo cenna, to obu zespołom do pełni szczęścia brakuje jeszcze dwóch zwycięstw. Zdają sobie sprawę, że w walce o mistrzostwo Polski ciągle nie są faworytem. A Vive Targi, drużyna wciąż mająca więcej atutów, choćby kilku zawodników naprawdę wysokiej europejskiej klasy, przyjedzie do Płocka jeszcze bardziej zdeterminowana. Innymi słowy, wszyscy jesteśmy dalecy od okazywania entuzjazmu. Zamiast tego, jak w piosence Wojciecha Młynarskiego, robimy swoje.

Jak doszło do tego, że zespół, który w marcu przegrał w finale Pucharu Polski z Vive różnicą 13 goli, i to w Płocku, przez dwa miesiące potrafił zbliżyć się do poziomu prezentowanego przez naszpikowaną gwiazdami ekipę z Kielc?

Wszystko dzięki świetnemu przygotowaniu fizycznemu i pracy nad mentalnością. Po klęsce w Pucharze Polski, zamiast słuchać opinii, że od kielczan dzieli ich kosmos, zmyli z siebie pomyje, odizolowali i konsekwentnie kroczyli drogą wytyczoną przez trenera. Widziałem to, dlatego przed dwumeczem w Kielcach byłem optymistą, szczerze, nie z urzędu, choć wielu uznało mnie za szaleńca…

Źródło: plock.gazeta.pl / inf. własna