Strona główna | ZPRP | “Ostatnich goli nawet nie pamiętam…”

“Ostatnich goli nawet nie pamiętam…”

 

Największym bohaterem niedzielnej potyczki finałowej był bez wątpienia autor 13 goli dla Orlen Wisły – Piotr Chrapkowski. – Rzucałem bo miałem dogodne sytuacje – skromnie podsumowuje młody rozgrywający płockiej drużyny.

W drugim meczu finałowej potyczki pomiędzy Vive Targi Kielce a Wisłą Płock zrobił pan znakomite wrażenie ze swoimi 13 bramkami.

Sam się nie spodziewałem, że zagram najlepszy mecz w swojej karierze! I to w jaskini lwa! Mogę wyznać szczerze – ostatnich goli nawet nie pamiętam. Rzucałem bo miałem dogodne sytuacje. Szczęśliwie, za każdym razem piłka wpadała do siatki. Byłem skrajnie wyczerpany. Zresztą jak cała drużyna. Po meczu cieszyłem się jak małe dziecko, tańczyłem, śpiewałem…

Jak się po raz pierwszy w karierze gra w finałach play-off?

Na razie cudowne! Jechaliśmy do Kielc, by wygrać jeden mecz. To się udało. Chociaż plan był taki, żeby zwyciężyć w sobotę. Gdy się nie udało, nie spuściliśmy nosów na kwintę. Powiedzieliśmy sobie, że w drugim meczu trzeba jeszcze bardziej nacierać na rywala. Przede wszystkim nie bać się! Przyznam, że w niedzielę w pierwszej połowie szokowała ospałość kieleckiej drużyny. Vive było zagubione, bezradne. My graliśmy cudownie, jak w podręcznikach. Wszystko wychodziło.

Po dwóch bitwach wydaje się, że to wy macie lepszych żołnierzy.

Teoretycznie tak. Teraz zagramy na własnym parkiecie, będziemy mieć za sobą kilka tysięcy fanatycznych kibiców. Dla mnie jednak to Kielce są faworytem. Mają najlepszych zawodników. Postawieni pod ścianą pokażą pełnię umiejętności. To, co wyprawiał z nami Uros Zorman, było z innej planety. To gwiazda światowego formatu, a takich zawodników jest w Kielcach kilku.

Ależ pan chwali przeciwników!

To szczera prawda. Dziś Kielce są od nas lepsze. Nie znaczy to, że w sobotę czy niedzielę będziemy bezradni. Wyjdziemy na parkiet, by walczyć. Marzy mi się pokonanie wielkiego rywala.

Więcej w Przeglądzie Sportowym i na sports.pl