Strona główna | ZPRP | Forma się stabilizuje, finanse nie

Forma się stabilizuje, finanse nie

 

Trener SPR Lublin Edward Jankowski z ulgą przyznał, że forma jego zespołu powoli zwyżkuje. To dobry prognostyk w kontekście walki o złoty medal mistrzostw Polski z Zagłębiem Lubin. Szkoleniowiec pytany o finanse klubu bezradnie rozkłada ręce. Niektórym zawodniczkom kończą się kontrakty, ale bez uchwalonego budżetu nie ma o czym z nimi rozmawiać. Prezentujemy wypowiedzi po meczu o 3.miejsce w Final4 Pucharu Polski Kobiet SPR Lublin – Piotrcovia.

Robert Nowakowski (trener Piotrcovii): Różnica klasy w dzisiejszym spotkaniu była widoczna. Na pewno wpływ na to miało bardzo duże zmęczenie mojego zespołu. Od jakiegoś czasu borykamy się z kontuzjami. Generalnie gramy 9-10 zawodniczkami z pola. Odpadnięcie z rywalizacji o medale mistrzostw Polski miało duży wpływ na psychikę zespołu. Wola walki została gdzieś zatracona.

Edward Jankowski (trener SPR): Pierwszy mecz w tym turnieju rzeczywiście się nam nie udał. Zawodniczki po ciężkim zgrupowaniu, mówiąc sloganem są „przydźgane”. Z formą drużyny powoli jest już lepiej. Dzisiaj mecze był wyrównany tylko przez 10 minut. Dzięki temu mogłem puścić na boisko rezerwowe. Naszym celem jest, rozpoczynająca się za tydzień, walka o mistrzostwo Polski. Nie wiem czy w przyszłym sezonie będę mógł skorzystać z tych zawodniczek, które mam, gdyż na ten moment finanse kluby nie przedstawiają się zbyt ciekawie. Rozmowy z potencjalnym sponsorem strategicznym nie doszły do skutku. Niektórym zawodniczkom kończą się kontrakty. Nie ma budżetu więc o czym będziemy rozmawiać? Obiecywać nie ma sensu.    
Od lewej: Edward Jankowski, Edyta Danielczuk, Aleksandra Mielczewska Robert Nowakowski 

Aleksandra Mielczewska (Piotrcovia): Musimy zapomnieć, że przegrałyśmy teraz dwa spotkania i zrobić wszystko, aby wywalczyć przynajmniej siódme miejsce w lidze. Taki jest urok play offów. Cały sezon byliśmy wysoko w tabeli. Pokazałyśmy, że jesteśmy w stanie wygrać nawet z mistrzem Polski. Niestety wyszło tak jak wyszło.

Edyta Danielczuk (SPR):  Nie we wszystkich meczach zdobywam po siedem bramek. Po raz kolejny jestem przestawiona na inną pozycję. Byłam już kołową, potem rozgrywającą, a teraz zastępuję na skrzydle Sabinę Włodek. Nie ukrywam, że ciężko się było przestawić. Miejmy nadzieję, że Sabie uda się wrócić na finały.