Strona główna | ZPRP | A.Miszka: Wygramy w Puławach

A.Miszka: Wygramy w Puławach

 

– Pierwszy mecz do końca był remisowy. Azoty sprowadziły nas trochę na ziemię, ale wyciągnęliśmy wnioski. Teraz jedziemy do Puław, myślę, że wygramy to spotkanie– mówi skrzydłowy Orlen Wisły Płock Arkadiusz Miszka w wywiadzie dla Radia KRP z cyklu "Z pierwszej ręki, o handballu słów więcej niż kilka".

Arakadiusz mIszka ostatnio imponuje skutecznością /Fot. D.Dziecinny (sprwislaplock.pl)

W meczu z Vive Targi Kielce rzuciłeś dziewięć bramek, z Azotami Puławy dziesięć. Dobra passa trwa?

Z meczu w Kielcach jestem zadowolony, grałem tam zdecydowanie lepiej niż z Puławami. W spotkaniu przeciwko Vive miałem trzy rzuty niecelne, w ostatnią sobotę było ich chyba sześć, jeden niewykorzystany rzut karny, mam o to do siebie pretensje.

No tak, ale – powtórzmy to – na 26 bramek, jakie rzuciliście Azotom, dziesięć było twoich…

Cieszy mnie, że były pozycje do rzutów.

 

Duży udział w waszym zwycięstwie miał młody golkiper  Bartosz Dudek, który zastępuje chorego Marcina Wicharego.

Śmiało można powiedzieć, że Bartek był jednym z ojców zwycięstwa z Azotami. Wszedł w bardzo trudnym momencie. Niestety, wcześniej Morten Seier, nasz pierwszy bramkarz, długo nie mógł "zderzyć się z piłką", co nie zmienia faktu, że my też mu za bardzo nie pomagaliśmy. Trener wpuścił więc Bartka na parkiet i była to bardzo dobra decyzja. Nasz młody bramkarz odbił parę piłek i dzięki temu udało się prowadzić do przerwy. W drugiej połowie robił to, co do niego należało, a nawet więcej. Brawo.

 

Co się stało, że Azoty mało co nie doprowadziły do remisu? Realna była dogrywka, a później może nawet rzuty karne?

To jest dobre pytanie, będziemy na pewno oglądać to spotkanie nie raz w tym tygodniu i zobaczymy, co się działo. Moim zdaniem Azoty zaskoczyły nas… grą. Puławianie grali bardzo dobrze w ataku pozycyjnym – aż do tzw. pewnej piłki dającej bramkę. Pozytywnie zaskoczył Michał Szyba, który rzucał bramki z drugiej linii. Niestety w pierwszych 20 minutach graliśmy bardzo słabo w obronie. Dopiero gdy na bramkę wszedł Bartek Dudek, zaczęło nam iść w defensywie, wyprowadzaliśmy kontrataki i trochę lepiej to wyglądało, ale i tak do końca mecz był remisowy. Azoty sprowadziły nas trochę na ziemię, teraz jedziemy do Puław, myślę, że wygramy.

 

To była zupełnie inna Wisła niż ta w Kielcach. Czy nie za szybko uwierzyliście, że już jesteście w półfinale superligi?

Nie, wiedzieliśmy, że Azoty są dobrym zespołem. W zeszłym roku walczyliśmy z nimi o brązowy medal. W tym roku też pokazywali, że nie należy ich lekceważyć. U siebie w meczu z Vive przegrali spotkanie praktycznie dopiero w ostatnich dwóch minutach. Trener uczulał nas, żebyśmy się sprężyli i miał rację. Można się tłumaczyć, że zabrakło nam trzech zawodników, ale nie tędy droga.

Źródło: sprwislaplock.pl