Strona główna | ZPRP | “Orlen Wisła wygrała zasłużenie”

“Orlen Wisła wygrała zasłużenie”

 

– W Kielcach graliśmy zdecydowanie lepiej, dużo skuteczniej w ataku niż przed dwoma tygodniami. Mieliśmy coś do udowodnienia, to nam się udało i jesteśmy bardzo szczęśliwi z tego faktu – podsumował niedzielne spotkanie na szczycie PGNiG Superligi trener płocczan Lars Walther. – Wisła była dziś zdecydowanie lepsza od nas, grała konsekwentnie i zwyciężyła zasłużenie – ocenił trener gospodarzy Bogdan Wenta.

Lars Walther (trener Wisły): Przyjechaliśmy tutaj powalczyć, zagrać bardzo dobre zawody, bo w ostatnim meczu przegraliśmy już w szatni. W Płocku zagraliśmy zbyt ofensywnie w obronie, chcieliśmy walczyć, wychodziliśmy trochę za wysoko i zostawialiśmy za dużo miejsca Stojkoviciowi. Dlatego w ciągu ostatnich dwóch tygodni trenowaliśmy pod kątem tego, by zostać bardziej z tyłu, próbować blokować rzuty z drugiej linii. I to nam się dzisiaj udało – Stojković zdobył tylko 2 gole, w tym 1 z karnego. Nasza agresywna obrona była kluczem do dzisiejszego zwycięstwa, a jej dobre funkcjonowanie dodawało nam wiary w siebie. Z biegiem czasu czuliśmy coraz większą wiarę w swoje możliwości, widzieliśmy, że możemy dzisiaj tutaj wygrać. Dzisiaj graliśmy zdecydowanie dłużej w ataku i dużo skuteczniej niż w finale Pucharu Polski. Mieliśmy coś do udowodnienia. To nam się udało i jesteśmy bardzo szczęśliwi z tego faktu.

Bogdan Wenta (trener Vive): Szkoda, że przy tak wspaniałych kulisach wynik nam nie wyszedł. Ostrzegałem przed tym zawodników praktycznie przez cały tydzień, ale nie można wygrać meczu ligowego jeśli brakuje agresji. Dzisiaj nie funkcjonowaliśmy jako grupa. Popełnialiśmy zbyt dużo błędów indywidualnych, piłka zbyt wolno chodziła w ataku, nie wracaliśmy do obrony po niecelnych rzutach – te szczegóły zadecydowały o wyniku. Przestrzegaliśmy jeszcze dzisiaj przed meczem, że to jest całkiem inny mecz. Jedynym pozytywem jest chyba to, że ta seria zwycięstw się skończyła i zaczynamy od zera. To będzie dla nas motywacją. Dzisiaj Wisła konsekwencją była zdecydowanie lepsza od nas i wygrała zasłużenie.

Adam Wiśniewski (kapitan Wisły):Dzisiaj udowodniliśmy, że trzeba w nas wierzyć. Pokazaliśmy kawałek dobrej gry i przede wszystkim walki, której zabrakło dwa tygodnie temu. W finale Pucharu Polski Kielce przewyższały nas w każdym elemencie, dzisiaj my walczyliśmy, staraliśmy się jak, tylko mogliśmy i udało się. Fajnie byłoby wygrać dwa tygodnie temu i zdobyć Puchar, ale dzisiaj pokazaliśmy, że można Vive pokonać nawet w ich hali, że walką i ciężką pracą można zrobić wszystko.

Arkadiusz Miszka (Wisła): Po blamażu w Pucharze Polski powiedzieliśmy sobie, że nie patrzymy na to jaki będzie wynik. Po prostu walczymy i dajemy z siebie wszystko. Najbardziej mnie cieszy, że zagraliśmy z "zimną głową". Mądrze w ataku i bardzo dobrze w obronie. W Pucharze bardzo chcieliśmy wygrać. Niestety zagraliśmy skandalicznie. Wiedzieliśmy jednak, że to był zły dzień. Wiedzieliśmy, że potrafimy grać w piłkę ręczną. Bardzo chcieliśmy to dzisiaj udowodnić kibicom, ale przede wszystkim samym sobie.

Adam Twardo (Wisła): Mają czego żałować ci kibice, którzy w nas zwątpili i dzisiaj z nami nie przyjechali. Fani, którzy pojawili się w hali Vive udowodnili, że sa z nami na dobre i na zle. Dzisiaj chcieliśmy zagrać dobre spotkanie, ale sami przed meczem nie spodziewaliśmy się, że aż tak dobrze nam ono pójdzie, że uda się wygrać z Kielcami po tak długim czasie. Graliśmy konsekwentnie 6-0 i to zrobiło różnice. Od początku nam to ustawienie „zaskoczyło” i dzięki temu pewnie czuliśmy się w obronie.  Oprócz początku drugiej połowy zagraliśmy dzisiaj naprawdę dobre spotkanie. Teraz odpoczniemy i od wtorku zaczynamy przygotowywać się do rundy play-off. Nie ma co zbyt długo cieszyć się z tego zwycięstwa, bo nadal jesteśmy na drugiej pozycji, ale fajnie, że odbiliśmy się od dna, na które spadliśmy po meczu pucharowym.

Piotr Chrapkowski (Wisła): W meczu finałowym PP przytrafił nam się jeden naprawdę beznadziejny dzień a Vive zagrało wtedy super zawody. Dzisiaj było zupełnie inaczej, nie mieliśmy presji psychicznej, graliśmy zupełnie na luzie i widać to było w naszych poczynaniach. Dopracowaliśmy na treningach w szczegółach akcje Vive, udało nam się rozbroić ich atak i dzięki temu wygraliśmy. Wszystkim niedowiarkom, którzy się od nas odwrócili możemy tylko pokazać wynik, a tym którzy są z nami na dobre i na złe serdecznie dziękuję. Tak trzymajcie!

Patryk Kuchczyński (Vive): Ciężko na gorąco ocenić co się dzisiaj stało, ale myślę, że w podświadomości mieliśmy chyba mecz sprzed dwóch tygodni i chyba myśleliśmy, że zwycięstwo nad Wisłą przyjdzie nam dosyć łatwo. Płock się pozbierał po finale Pucharu Polski i dzisiaj sprowadził nas na ziemię. Taki mecz powinien nas teraz zmotywować. Musimy bardziej skoncentrowani podchodzić do każdego spotkania.

Rastko Stojkovic (Vive): Cieszy nas, że mimo przegranej zachowaliśmy pierwsze miejsce. Teraz czekamy na play-off. Zobaczymy jak to się wszystko zakończy. Musimy obejrzeć mecz na DVD. Bez tego ciężko mówić co było źle, co musimy poprawić, ale na pewno nie możemy drugi raz zagrać z Wisłą takiego meczu jak dziś.

Rafał Gliński (Vive): Nasza ilość błędów własnych oraz niewykorzystanych sytuacji wynikała tylko i wyłącznie z dyspozycji dnia. Był to nasz najgorszy mecz w sezonie pod względem niewykorzystanych sytuacji, jak i gry w obronie. Sami do końca nie wiemy, dlaczego tak się stało. Ten tydzień przepracowaliśmy ciężej niż poprzednie, aby się przygotować do dzisiejszego spotkania. Nie mogą nam się przytrafiać takie wpadki w play-off, jeśli chcemy obronić mistrzowski tytuł.

Źródło: sprwislaplock.pl / vivetargi.pl