Strona główna | Europejskie Puchary | Azoty są faworytem

Azoty są faworytem

 

W sobotę Azoty czeka pierwszy mecz 1/8 finału Challenge Cup. W Norwegii zmierzą się ze Stord Handball. Zdaniem trenera gospodarzy do następnej fazy awansują puławianie. – Wszystko przez kontuzje, ale tanio skóry nie sprzedamy- mówi dla „Gazety Wyborczej Lublin” Bjarte Salomonsen.


Polscy kibice nie wiedzą za wiele o pana zespole. A czy pan ma jakieś informacje o  drużynie Azotów?

Bjarte Salomonsen: Niestety nie. Nie dysponujemy wieloma informacjami, poza tymi, które można znaleźć w Internecie. Ze względu na słabą znajomość rywali i kierując się tym, co udało nam się wyszperać w sieci, wiemy, że czeka nas nie lada wyzwanie. W końcu szczypiorniści z Puław mogą pochwalić się imponującymi warunkami fizycznymi i, co za tym idzie, bazują swoją grę na twardej obronie. A za plecami mają wsparcie niezłych bramkarzy. W Polsce występuje kilku zawodników z Norwegii i Danii, których też poprosiliśmy o charakterystykę Azotów.

Challenge Cup nie cieszy się takim rozgłosem jak Champions League czy nawet Puchar EHF. Zeszłoroczni finaliści – Sporting Lizbona i MMTS Kwidzyn – nie zaliczają się do tuzów europejskiego szczypiorniaka. Jak pan traktuje te rozgrywki?
– Ma pan trochę racji. Rywalizacji w Challenge Cup nie towarzyszy aż tak wielkie zainteresowanie kibiców i sponsorów. Nie znaczy to jednak, że gra w tym pucharze nie ma sensu. Kluby i piłkarze czerpią z niego wiele korzyści. W tych rozgrywkach mierzą się zespoły pozostające jeszcze nieco w cieniu wielkich ekip. Ale są to też drużyny, które ciężko pracują, by z tego cienia jak najszybciej wyjść. Młodzi gracze mogą tu nabrać cennego, międzynarodowego doświadczenia. A przecież wielu zawodników z absolutnego europejskiego topu zbierało szlify właśnie w takich zawodach. Klubom również obecność na międzynarodowej scenie daje wiele dobrego.

Wracając do rywalizacji pana podopiecznych z puławianami, to stawia pan swój zespół w roli faworyta?
– Spodziewam się prawdziwej wojny. Obydwie drużyny dysponują piekielnie silną obroną. Z jednej strony typowanie faworyta, biorąc pod uwagę naszą skromną znajomość przeciwnika, nie ma większego sensu. Ale z drugiej, znając naszą obecną dyspozycję i kiepską sytuację kadrową, wskazałbym na Azoty. Mogę jednak przy tym obiecać, że tanio skóry nie sprzedamy.

Z jakimi nadziejami przystępowaliście do tego sezonu W lidze cel minimum dla Stord to pewnie play-offy, a w Europie?
– Rzeczywiście taki mamy plan, jeśli chodzi o ligę. Na tym się przede wszystkim skupiamy. Niestety kilku naszych czołowych graczy dopadły ciężkie kontuzje i byłem zmuszony sięgnąć po posiłki z zespołów młodzieżowych. Jeden z naszych czołowych strzelców ma dopiero 16 lat! Patrząc w przyszłość, to bardzo ważne dla klubu, jednak w obecnej sytuacji nie mamy zbyt wielu powodów do zadowolenia. Jak już wspominałem, gra w Challenge Cup ma dla nas głównie czysto szkoleniowy charakter. Wynik nie jest aż tak istotny.

Więcej w „Gazecie Wyborczej Lublin”