Strona główna | ZPRP | Tkaczyk: Wiedziałem, że wrócę

Tkaczyk: Wiedziałem, że wrócę

 

– W Niemczech miałem okazję grać w najsilniejszej lidze świata, walczyć o największe trofea, pracować ze wspaniałymi trenerami. Ale moje miejsce jest w Polsce – mówi dla „Sportu” Grzegorz Tkaczyk, reprezentacyjny rozgrywający, który od 1 lipca będzie zawodnikiem Vive Targów Kielce.

Tomasz Mucha: Pierwsze informacje, że zostanie pan zawodnikiem mistrzów Polski, pojawiły się w grudniu, ale pan je dementował. W każdej plotce jest coś z prawdy…
– Rozmawialiśmy od jakiegoś czasu z prezesem Vive, Bertusem Seryaasem, ale wówczas jeszcze nie uzgodniliśmy wszystkich szczegółów – mówi Grzegorz Tkaczyk. – Teraz się porozumieliśmy mogliśmy dopełnić formalności i ogłosić to oficjalnie.

Trzyletni kontrakt sugeruje, że dla 30-letniego zawodnika będzie to powrót do Polski na dobre.
– Bardzo chciałem wrócić do kraju. Już jakiś czas temu podjęliśmy z żoną taką decyzję. W Niemczech gram dziewiąty sezon, zdobyłem w Bundeslidze tysiąc bramek. Wystarczy, mam dosyć… Pojawiła się ciekawa oferta z Kielc, z bardzo dobrego klubu, z dużymi ambicjami i wysoko postawionymi sportowymi celami. I skorzystałem z niej.


Mecz Polska – Argentyna podczas MŚ 2011 /Fot. Marek Biczyk

Są sportowcy, którzy za granicą świetnie się czują, łatwo aklimatyzują i często osiadają na stałe. To nie pana "bajka"?
– Zawsze wiedziałem, że wrócę. W Niemczech miałem okazję spełnić swoje sportowe marzenia, grać w najsilniejszej lidze świata, walczyć o największe trofea, pracować ze wspaniałymi trenerami, być lepszym zawodnikiem. Ale dla mnie rodzina jest bardzo ważna, jestem przywiązany do pozostawionych w Polsce przyjaciół.

Nie miał pan propozycji nowego kontraktu z Rhein-Neckar Loewen?
– Otrzymałem ofertę przedłużenia umowy, ale tylko o rok. Odrzuciłem ją, bo to mnie nie interesowało. Zresztą nawet gdyby to była propozycja na dłuższy okres i tak bym z niej raczej nie skorzystał. Chyba nic nie było w stanie odwieść mnie od powrotu.

Już wcześniej z Vive związał się pana kolega z ekipy "Lwów" i reprezentacji, Sławomir Szmal. To pomogło w podjęciu decyzji?
– Na pewno było jednym z argumentów "za". Sławek to mój dobry przyjaciel, razem graliśmy jeszcze w Warszawiance dziesięć lat temu i tak się jakoś blisko trzymamy. Teraz zasilimy wspólnie Vive, gdzie grają już nasi bardzo dobrzy kumple z reprezentacji.

Więcek w „Sporcie”