Strona główna | ZPRP | H.Brand zostaje na stanowisku

H.Brand zostaje na stanowisku

 

Decyzją Zarządu Niemieckiego Związku Piłki Ręcznej Heiner Brand pozostanie na stanowisku selekcjonera niemieckiej kadry do końca czerwca 2011 roku, poprowadzi więc drużynę w meczach eliminacyjnych do ME 2012 roku. Następnie ma on objąć jedną z funkcji kierowniczych w niemieckiej federacji. Dobiega więc końca czternastoletnia przygoda Branda z reprezentacją naszych zachodnich sąsiadów, a sternicy DHB dają sobie chyba czas na znalezienie jego następcy.

Heiner Brand pełni swoją funkcję juz od 14 lat /Fot. Marek Biczyk     

To najwyraźniej kompromis zawarty z Brandem, który jako jedyny Niemiec zdobył mistrzostwo świata jako zawodnik i trener. W Niemczech jest jedynym przedstawicielem szczypiorniaka, który należy do Galerii Sław niemieckiego sportu. Mimo, że Brand nie zdobył żadnego medalu z drużyną od czterech lat, to nikt w niemieckiej federacji nie wyobraża sobie, by teraz rezygnować z jego wiedzy i doświadczenia.  

Ale Brand to jedna z najbarwniejszych postaci w niemieckiej piłce ręcznej. W 1997 roku przejął pieczę nad kadrą Niemiec i wywalczył z nią wiele medali igrzysk olimpijskich, MŚ i ME. W jego drużynie podczas IO w Sydney 2000 roku grał nawet jako zawodnik Bogdan Wenta.

Brand jest bardzo porywczym trenerem i swoim zachowaniem często przypomina swojego byłego kadrowicza. Zresztą w październiku 2007 roku obaj szkoleniowcy podczas meczu o niemiecki Superpuchar nie szczędzili sobie słów na konferencji prasowej, po tym jak jeden z Polaków dość ostro potraktował jednego z niemieckich zawodników. Brand oskarżył Biało-czerwonych o brutalną grę, zapominając, że w składzie swojej reprezentacji ma bardzo twardo grającego Olivera Roggischa, który często dawał się we znaki naszym zawodnikom.

Po 2007 roku, kiedy Niemcy zdobyli trzeci w historii medal MŚ, Brand nazywany był cesarzem niemieckiego handballu. Na znak szacunku i podziwu do warsztatu trenerskiego Branda wszyscy niemieccy piłkarze ręczni podczas dekoracji złotymi medalami MŚ w Koeln Arena przykleili sobie czarne sumiaste wąsy.

Mistrzostwa świata to jak się okazało było apogeum trenerskiej kariery pochodzącego z Gummersbach trenera. Potem były już nieudane turnieje. W 2008 roku Niemcy przegrali mały finał norweskich ME z Francją. Kompletną klapą okazały się igrzyska olimpijskie w Pekinie, gdzie skonfliktowana niemiecka drużyna zajęła dopiero dziewiąte miejsce. Po tym turnieju Brand oskarżył kilku zawodników o niepoważne podchodzenie do obowiązków reprezentanta. Z kadrą pożegnali się między innymi prawoskrzydłowy Florian Kehrmann czy leworęczny rozgrywający Christian Zeitz. W reprezentacji przestali grać także Andrej Klimovets czy Hennig Fritz. Reprezentacyjną karierę zakończył kołowy Christian Schwarzer.

Brand po konflikcie z kilkoma doświadczonymi zawodnikami musiał naturalnie odmłodzić kadrę, co odbiło się na wynikach tej drużyny. Apogeum niemocy Branda nastąpiło podczas MŚ 2009 w Chorwacji, kiedy był bliski pobicia sędziów. Dwójka arbitrów podczas ostatnich sekund spotkania z Norwegią, przy jednej bramce przewagi rywali, domagała się dokładnego wznowienia gry z boku boiska. Niemcy nie zdążyli doprowadzić do remisu, a cały świat piłki ręcznej obiegł obrazek zamachującego się na sędziego trenera Branda. Niemcy zajęli w Chorwacji piąte miejsce.

Trener Brand jednak miał gotową odpowiedź na brak sukcesów Niemców. Jego zdaniem kluby niemieckiej Bundesligi za mało wprowadzają do gry młodych niemieckich zawodników, którzy nie mają możliwości ogrywania się w najsilniejszej lidze świata. Wydawało się, że najgorsze już za Brandem. Teraz z młodym, ale coraz bardziej doświadczonym zespołem trener wróci na medalowy szlak. Jednak Niemcy kompletnie zawiedli podczas ME w Austrii, gdzie zajęli dopiero 10. lokatę.  W Szwecji było jeszcze gorzej. Dopiero 11 miejsce.

Źródło: Handball.pl/DHB