Strona główna | ZPRP | Niestety. Węgrzy lepsi od Polaków

Niestety. Węgrzy lepsi od Polaków

 

W meczu o siódmą lokatę XXII Mistrzostw Świata, które odbywają się w Szwecji, Polska przegrała z Węgrami 28:31. Tym samym na ten moment Biało-czerwoni stracili szansę na grę w jednym z trzech turniejów kwalifikacyjnych do Igrzysk Olimpijskich 2012. Odzyskają ją jeżeli podczas przyszłorocznych ME Europy w Serbii znajdą się wśród najlepszych dwóch zespołów, które tego prawa sobie nie wywalczą. Oczywiście tytuł najlepszej drużyny Starego Kontynentu automatycznie daje awans do Londynu.

 

/Fot. Marek Biczyk  

Pierwsze minuty meczu należały do Węgrów, ale nie wynikało to z ich znakomitej gry, ale raczej z nieskuteczności Polaków. Niemoc naszego zespołu przełamał w 6 minucie Mateusz Zaremba, po chwili ten sam zawodnik zdobył gola numer dwa i przegrywaliśmy już tylko 2:3. Duża w tym zasługa Sławomira Szmala, który również dwukrotnie popisał się znakomitymi interwencjami. Do wyrównania doprowadził Bartosz Jurecki, a znakomicie piłkę do koła odegrał Karol Bielecki. Od tego momentu podopieczni Bogdana Wenty zaczęli prezentować się zdecydowanie lepiej, szczególnie w ataku. Piłka szybciej krążyła po obwodzie, nie zawodziła też skuteczność z drugiej linii. Już po chwili przełożyło się to na trzybramkowe prowadzenie (11:8 w 20 min.). Coraz lepiej bronił Szmal, a jego koledzy nie mieli kłopotu z przedostaniem się pod bramkę Nandora Fazekasa, systematycznie punktując. Trzeba pochwalić specjalizującego się w defensywie Piotra Grabarczyka, który dwa razy wpisał się na listę strzelców. Madziarzy to jednak doświadczona drużyna i nie pozwolili Biało-czerwonym na powiększenie przewagi, co więcej im bliżej było do gwizdka kończącego pierwszą partię, tym bardziej ona topniała. Niestety ponownie wróciło to co tak wiele kosztowało Polaków w poprzednich meczach, a więc nieuwaga w ataku. Proste techniczne błędy i straty powtarzały się coraz częściej, a z kontr nie mylili się bardzo szybcy węgierscy skrzydłowi, bracia Gergo i Tamas Ivancsikowie – odpowiednio 4 i 3 bramki w pierwszej połowie. Swoją cegiełkę dołożył też autor pięciu trafień, szczególnie groźny przy rzutach z dystansu Tamas Mocsai i po upływie 30 minut, ku zaskoczeniu wszystkich przegrywaliśmy 14:16.

/Fot. Marek Biczyk 

Druga partia rozpoczęła się od dwóch skutecznych rzutów Ferenca Ilyesa, który pokonał zmiennika Szmala – Piotra Wyszomirskiego. Z drugiej strony boiska Polaków aż trzykrotnie zatrzymał jego vis a vis Fazekas. Jednak od stanu 18:14 dla Wegrów to właśnie popularny „Wyszu” ratował nasz zespół, dwa razy stając na drodze rozpędzonych Szabolcsa Zubaia i Gabora Csaszara. Przy trzeciej próbie ten ostatni już się jednak nie pomylił i po koźle umieścił piłkę w lewym dolnym rogu polskiej bramki. Pierwszą bramkę dla Polski w tej części gry zdobył po upływie siedmiu minut Tomasz Rosiński. Kolejne gole zdobywali jeszcze Mariusz Jurasik, Patryk Kuchczyński oraz Mariusz Jurkiewicz, gra się wyrównała, ale pomimo dobrej postawy Wyszomirskiego Węgrzy wciąż znajdywali sposoby na oszukanie polskich linii obronnych. Po upływie trzech kwadransów było 22:19 dla zawodników Lajosa Mocsaia. Dwie minuty później znakomicie na kole zachował się Bartłomiej Tomczak, pomimo asysty dwóch obrońców obrócił się z piłką i zdobył gola numer 21. Wydawało się, że Biało-czerwoni za chwile dogonią przeciwników, niestety mieli oni w swoich szeregach niezawodnego tego wieczoru Fazekasa. Wpierw zatrzymał on Tomczaka w sytuacji sam na sam, następnie wybronił mocny rzut Rosińskiego z ósmego metra, a na koniec powstrzymał atak Kuchczyńskiego z prawego skrzydła. Na dziesięć minut przed końcem spotkania węgierski bramkarz miał na swoim koncie aż osiemnaście udanych interwencji. Oczywiście nie pozostało to bez wpływu na wynik, Węgrzy objęli prowadzenie 29:24. Sygnał do odrabiania strat dał jeszcze dwoma bramkami ze środka Bartłomiej Jaszka, gola dołożył Bartosz Jurecki, ale nie starczyło już na to czasu i Polska przegrała z Węgrami 28:31. Tym samym podczas szwedzkiego czempionatu nasz kraj uplasował się na ósmej pozycji. Niestety na chwilę obecną nie gwarantuje ono udziału w turnieju kwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich 2012 w Londynie.

/Fot. Marek Biczyk     

Polska – Węgry 28:31 (14:16)

Polska: Szmal, Wyszomirski – Kuchczyński 3, Tkaczyk, Tomczak 1, Bielecki 3, Siódmiak, B.Jurecki 5, Jurasik 1, Tłuczyński 2, Jurkiewicz 4, M.Lijewski, Rosiński 2, Zaremba 3, Grabarczyk 2, Jaszka 2.

Węgry: Fazekas, Mikler – Ilyes 6, Csaszar 3, Mocsai 6, Gal, G. Ivancsik 11, T. Ivancsik 4, Harsanyi, Perez, Toro, Nagy, Gulyas, Katzirz, Zubai, Schuch, Lekai 1.

/Fot. Marek Biczyk