Strona główna | ZPRP | Fortuna uśmiechnęła się do Polski

Fortuna uśmiechnęła się do Polski

 

Aktorzy meczu Polska – Serbia zgodnie przyznali, że szczęście w ostatnich sekundach uśmiechnęło się do zespołu biało-czerwonych. Obie drużyny przystępując do rywalizacji wiedziały już, że nie mają szans na awans do półfinałów. Zadecydowało o tym zwycięstwo  Szwecji nad Chorwacją. W hali Lund na telebimie można było obserwować przebieg zwycięskiej potyczki dla gospodarzy turnieju. Doskonały prezent urodzinowy sprawił sobie zdobywca zwyciękiej bramki, Karol Bielecki.

Bartłomiej Jaszka: Prowadziliśmy już pięcioma bramkami i sami doprowadziliśmy do nerwowej końcówki. To po części wynikało z grania w osłabieniu. To był przełomowy moment, który rywale wykorzystali do zniwelowania strat.

Rastko Stojkovic: To była trudna walka do samego końca. Polska wygrała i składam gratulacje za dobre spotkanie. Teraz po takim meczu wszystko widzę w czarnych kolorach. Nie mogę być z siebie zadowolonym, gdyż moja drużyna przegrała. Walka na kole z kolegami z Vive wyglądała podobnie jak w klubie na treningach. Cały czas w ruchu były ręce. To dla mnie nic nowego.     

Bartłomiej Tomczak: Najbardziej cieszę się z tego, że wygraliśmy. Kto rzuca bramki nie ma za dużego znaczenia. Ważne, że przybliżyliśmy się do wypełnienia zadania minimum jakim jest awans do kwalifikacji olimpijskich. Przed zdobyciem gola zauważyłem, że bramkarz stoi na jednej nodze i dlatego go przerzuciłem. Szkoda, że mieliśmy ten moment przestoju.  

Piotr Wyszomirski: Nie było strasznie gdy pojawiłem się na boisku za Sławka. Na początku odbiłem piłkę i poczułem się pewniej. To mi bardzo pomogło. Miałem dużo akcji sam na sam dlatego instynktownie ustawiałem się między słupkami. W czasie przerwy na żądanie ustaliliśmy krzyżowe podania, później albo rzut Karola lub gdy ktoś do niego wyjdzie, to piłka miała być przekazana na koło.


/Fot. Marek BiczykTomasz Tłuczyński: Stać nas na więcej, aby taki mecz „zamknąć” wcześniej. Każdy z nas musi sobie przemyśleć pewne sprawy. Musimy do końca mistrzostw zagrać najlepiej jak potrafimy. Na pewno zmęczenie jest już duże. To, że zdobyłem 10 bramek nie jest tak istotne, jak to, że wygraliśmy. Cieszy mnie bardzo, że Karol trafił na koniec tę bramkę. Widać, że chłopak bardzo chce. Na urodziny zrobił sobie super prezent. Myślę, że z moją nogą jest ok. Trochę ją podkręciłem, spuchła. Mam nadzieję, że jutro będzie wszystko w porządku. Chyba nadepnąłem na nogę rywala. Czasami musiałem w ostrych słowach pobudzać niektórych kolegów do walki, gdyż nie wchodzą od razu w mecz i nie dają z siebie wszystkiego. .         

Marcin Lijewski: Na pewno marzyliśmy o innym zakończeniu turnieju. Mamy swoje problemy. Nie jesteśmy w optymalnym składzie. Na pewno mój brat Krzysiek i Michał Jurecki by nam pomogli z Duńczykami i Szwedami. Grzesiek Tkaczyk dziś też nie mógł zagrać z powodu urazu. Karola Bieleckiego potrzebujemy jak powietrza. Trzeba robić wszystko, aby rzucał dla nas takie bramki. Na urodziny dostał od nas tort i serię życzeń. Na rozgrzewce organizatorzy ustawili nam telebim i mieliśmy podgląd na przebieg meczu Szwecja – Chorwacja. Zamiast się rozciągnąć każdy z nas śledził to co w Malmoe się działo.

Veselin Vukovic (trener Serbii): To był mecz walki praktycznie od początku do ostatnich sekund. Szczęście uśmiechnęło się do polskiego zespołu.

Alem Tosić (nr 11): Jestem rozczarowany. gdyż przegraliśmy dosłownie w finałowych sekundach. Byliśmy bardzo blisko wygranej, gdy odrobiliśmy pięć bramek straty. Fortuna zadecydowała, że Polska będzie miała dwa punkty więcej.

Darko Stanic (nr 12): Długo wynik był nierozstrzygnięty. Prowadzenia przechodziło z jednej na drugą stronę. Mecz mógł się podobać kibicom, gdyż trzymał w napięciu do samego końca. Spotkanie przypominało rywalizację z Chorwacją, z tym że tym razem zakończenie było dla nas niekorzystne.