Strona główna | ZPRP | Szwedzi minmalnie lepsi

Szwedzi minmalnie lepsi

 

W swym ostatnim występie w pierwszej fazie MŚ 2011 Polska przegrała ze Szwecją 21:24. Spotkanie było bardzo zacięte, a żadna z drużyn nie potrafiła zyskać znaczącej przewagi. To jednak gospodarze minimalnie przeważali, bardzo dobrze prezentując się zwłaszcza w defensywie. Biało-czerwoni mieli kilka okazji na objęcie prowadzenia, ale na ich drodze stawał świetnie dysponowany golkiper Johan Sjostrand. W naszym zespole na wyróżnienie również zasłużył bramkarz – kapitan kadry Sławomir Szmal kilkakrotnie popisał się znakomitymi interwencjami.

Bartosz Jurecki przedziera się przez szwedzką defensywę /Fot. Marek Biczyk  

Jako pierwsi zaatakowali Szwedzi, ich atak w znakomitym stylu wybronił Sławomir Szmal, ale przy ponowieniu Dalibora Dodera był już bez szans. Wyrównał Bartosz Jurecki, a w polskiej bramce szalał ten, którego Skandynawowie obawiali się najbardziej, czyli kapitan naszej drużyny – Szmal. Zawodnicy Oli Lindgrena i Staffana Oslona odskoczyli na chwilę na dwie bramki, ale na szczęście Bartłomiej Jaszka i Marcin Lijewski szybko doprowadzili do remisu po 3. Niestety Polacy dwukrotnie popełnili błędy w ataku, podając piłkę prosto w ręce przeciwników, co bezlitośnie wykorzystali Jonas Kallman i Jonas Larholm. Biało-czerwoni nie tracili jednak dystansu dzięki świetnym wejściom i bramkom Lijewskiego z prawego rozegrania. Po kwadransie i trzeba przyznać ładnym rzucie Kallmana z dziewiątego metra przegrywaliśmy 6:8. Niestety Biało-czerwoni mieli kłopoty z defensywą gospodarzy i po chwili dystans ten niebezpiecznie się zwiększył (6:10). Trener Bogdan Wenta natychmiast poprosił o czas i natychmiast przyniosło to skutek w postaci bramek Lijewskiego, Jureckiego i Grzegorza Tkaczyka, który zastąpił na placu gry Karola Bielckiego. W 21 minucie Lijewski znakomitym rzutem po koźle doprowadził do remisu po 10! Wypełniona do ostatniego miejsca Scandinavium Arena natychmiast ucichła, słychać było tylko polskie gardła. Na pięć minut przed przerwą Piotr Grabarczyk zarobił drugie w tym meczu wykluczenie, a niemoc graczy Trzech Koron przełamał w końcu Kim Ekhdal Du Rietz. Znakomicie spisywał się Szmal, który obronił już po raz drugi rzut karny. Końcówka pierwszej połowy należała do Szwedów, również ich golkiper – Johan Sjostrand – pokazał się z bardzo dobrej strony. Dwie bramki Oscara Carlena oraz trafienie Dodera wyprowadziły ich na prowadzenie 14:11. Po odważnym ataku Patryka Kuczyńskiego, który wywalczył rzut karny, Bartłomiej Tomczak zdobył dwunastego gola dla Polski. Oba zespoły schodziły więc do szatni przy wyniku 14:12 dla gospodarzy.

Marcin Lijewski był najskuteczniejszy w polskim zespole /Fot. Marek Biczyk

Drugą połowę otworzyła kolejna świetna parada Szmala, co prawda w kolejnej akcji na listę strzelców wpisał się Carlen, ale na szczęście po chwili golami odpowiedzieli Jaszka oraz Lijewski. W 37 minucie kontaktową bramkę dla Polski zdobył Kuchczyński (15:16). Następnie dwoma znakomitymi akcjami popisał się Tomasz Tłuczyński, wpierw w przytomny sposób uratował dla naszego zespołu piłkę w ataku, a następnie znakomicie wykończył kontratak – po upływie 40 minut przegrywaliśmy 16:17. Niestety dwa kolejne trafienia były dziełem Tobiasa Karlssona i Kima Anderssona (16:19). Oba zespoły bardzo twardo grały w defensywie, gra co chwilę przerywana była gwizdkami niemieckiej pary sędziowskiej. W 46 minucie w końcu wstrzelił się Karol Bielecki, który z ośmiu metrów pokonał Sjostranda. Polacy zbliżyli się na dystans jednego gola, ale strata w ataku Bieleckiego sprawiła, iż Kallman w łatwy sposób dał Szwedom prowadzenie 21:19. Nasz zespół wystawiał swoich kibiców na duża próbę nerwów, albowiem raz po raz niwelował straty, aby po chwili ponownie przegrywać dwoma-trzema golami. Ostatnie 10 minut meczu wszyscy kibice oglądali już na stojąco… Trzeba przyznać, że najlepszym zawodnikiem wśród przeciwników był Sjostrand, który odbijał kolejne rzuty Biało-czerwonych, w tym Jureckiego i Bieleckiego. Na pięć minut przed końcem przegrywaliśmy 21:23, rzut z siedmiu metrów wykorzystał Tłuczyński. Trener Wenta postawił wszystko na jedną kartę i zaordynował obronę 4-2, ale wykluczenie dla Artura Siódmiaka musiało zmienić te założenia. Polacy mieli jeszcze szansę, ale szwedzka defensywa spisywała się tego wieczoru bez zarzutu. Gol Kallmana przesądził o zwycięstwie graczy Trzech Koron 24:21.

Trener Bogdan Wenta jak zwykle żywiołowo reagował wzdłuż linii bocznej boiska /Fot. Marek Biczyk    

Polska – Szwecja 21:24 (12:14)

Polska: Szmal – Jaszka 2, Kuchczyński 2, Tkaczyk 1, Tomczak 1, Bielecki 2, Siódmiak, Jurecki 3, Jurasik, Grabarczyk, Tłuczyński 4, Jurkiewicz, Lijewski 6, Zaremba.

Szwecja: Sjoestrand – K.Andersson 4, Kaellman 3, Jernemyr, L.Karlsson, Lennartsson, Ekberg 2, Doder 3, Arrhenius 3, Larholm 5, Carlen 3, T.Karlsson, Petersen, Ekdahl du Rietz 1.

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ