Strona główna | ZPRP | Zaczynamy biegać

Zaczynamy biegać

 

To główne podsumowanie występu z Koreą Płd. Każdy z naszych piłkarzy wnosi coś do zespołu. Coraz mniej słychać utyskiwań, choć są urazy, na zdrowie. Wygrana nad Koreą Płd. przesądziła o awansie Polaków do drugiej rundy.


Powiedzieli po meczu Korea Płd. – Polska:

Patryk Kuchczyński: Mecz był bardzo trudny. Byliśmy na to przygotowani, ale w pierwszych 30 minutach było naprawdę bardzo ciężko. Po przerwie wpadliśmy w swój rytm, gdzie zafunkcjonowała obrona i zdobyliśmy łatwe bramki z kontry. Przeciwko wysuniętej obronie bardzo trudno się gra. To kosztuje bardzo dużo zdrowia. Jutro w dniu przerwy potrenujemy coś pod kątem Szwedów. Na pewno będzie to zupełnie inny mecz. Gospodarze turnieju bronią 6-0, ewentualnie 5-1. Nie będzie takiej wolnej amerykanki jak była w ostatnich meczach.

Tomasz Tłuczyński: Nasza taktyka polegała na dobrej obronie, którą widzieliśmy w drugiej połowie. A także na cierpliwości i konsekwencji. Jak widać w drugich połowach jesteśmy mocni. Przeciwnicy trochę opadają z sił. Wtedy możemy kontrować. Z takimi zespołami jak Korea Płd, grającymi szybką piłkę musimy wygrywać skoro chcemy dojść daleko. Dobrze, że jutro możemy odpocząć i nabrać sił. Myślę, źe Szwedzi muszą się nas bać. Oni mają presing kibiców. Psychika będzie miała duże znaczenie.

Marcin Lijewski: Przed turniejem zakładaliśmy, że po meczu z Koreą będziemy mieli komplet punktów. Spotkanie ze Szwecją to będzie taki finał w grupie. W pierwszej połowie wielu z nas m.in. ja nie mogło się odnaleźć. Chylę  czoła przed chłopakami, bo w drugiej połowie pokazaliśmy, że potrafimy grać.  

Bogdan Wenta: W drugiej połowie we wszystkich elementach gry prezentowaliśmy się znacznie lepiej. Wypracowaliśmy dużo sytuacji strzeleckich. Chciałbym podziękować drużynie Korei za twardą, szybką, a przede wszystkim prowadzoną fair play grę. Z meczu na mecz nasza nadzieja jakby rośnie. Zawodnicy jakby się trochę obudzili, mimo, że jeszcze sporo jest do życzenia. Jako grupa coraz lepiej zaczynamy funkcjonować. W pierwszej połowie za łatwo szukaliśmy rzutu Karola (Bieleckiego) aby wejść w mecz. Nasz obrona trzymała wynik. Nie pozwoliliśmy im odskoczyć. Baliśmy się, że jak pójdą z ich strony kontry, to później trudno będzie ich złapać. Koreańczycy z meczu na mecz grają coraz lepiej. Ze Szwecją niełatwo sprzedali skórę. Nawet w pierwszej połowie z naszej strony były szanse na wyrównanie. Po przerwie z minuty na minutę nasza przewaga już rosła. Cały mój zespół zasłużył na pochwały. W drugiej połowie zaczęliśmy bardziej pracować na pozycje. Nawet gdy wydawało się, że zawodnik powinien oddać rzut, to próbował podawać piłkę do następnego. Czasami kończyło się to przechwytem. Wolę coś takiego, bo widać, że jest wspólna praca. Czasami komentowaliśmy granie rywala na zasadzie, że lepiej zamknąć oczy w obronie, aby nie reagować na zwód. Życzę Korei awansu, bo z nią mamy lepszy bilans bramkowy niż z Argentyną.


Fot. Marek Skorupski

Sławomir Szmal (MVP meczu): Jestem bardzo zadowolony, że wytrzymaliśmy szybie tempo. Na początku było widać zdenerwowanie u dwóch drużyn. Tak naprawdę dziś ten turniej dla nas się zaczął. Bo to był mecz o punkty, które możemy zabrać do następnej grupy Było wiele emocji. Przez 60 minut graliśmy bardzo twardo w obronie. To był chyba nasz najmocniejszy punkt w tym meczu. Z tego w drugiej połowie mogliśmy wyprowadzać kontry. W poprzednich meczach zawsze nam czegoś brakowało, były momenty gdy nie funkcjonowała obrona, bramkarz lub atak. Ten mecz porównałbym jak niebo do ziemi.