Strona główna | ZPRP | Ekstremalne doświadczenia

Ekstremalne doświadczenia

 

Polscy zawodnicy mają świadomość, że w meczu z Argentyną zagrali zbyt statycznie. Niektórzy chyłkiem przemierzali do szatni, nie chcąc odpowiadać na pytania dziennikarzy. Większość jednak z podniesioną przyłbicą przyjmowała razy i wyjaśniała swoją postawę, wiedząc, że na koncie uzbierało się aż 21 błędów technicznych.  

Powiedzieli po mecz Argentyna-Polska:
Bartłomiej Jaszka: Za dużo graliśmy na stojąco w ataku. To był nasz największy błąd. Argentyńczycy grali bardzo wysoko i agresywnie. W obronie jeszcze nasza gra wyglądała przyzwoicie. Mecz ze Słowacją nie miał wpływu na naszą dzisiejszą dyspozycję. Zagraliśmy za bardzo asekuracyjnie.    

Grzegorz Tkaczyk: Zagraliśmy dziś słabe zawody. Nie ma co tego ukrywać. Najważniejsze są dwa punkty. W ostatecznym rozliczeniu zaczęliśmy mistrzostwa z kompletem zwycięstw. Za dużo było akcji indywidualnych. Zakładam, że z Chile nie będzie to łatwy mecz. Spodziewam się, że w obronie zagrają w podobny sposób. Tu nikt za darmo tu nie oddaje punktów.

Tomasz Tłuczyński: Na pewno nie był to najlepszy mecz w naszym wykonaniu. Musimy sobie porozmawiać na temat tego spotkania. Kolejni przeciwnicy grają podobnie. Musimy to lepiej rozwiązywać. Na pewno chcieliśmy wygrać. Miejmy nadzieje, że takie spotkanie już się nie powtórzy. Gdy natrafimy na ofensywną obronę, to powinniśmy dużo ruszać się bez piłki. Starać się nie robić chaosu na boisko. Gdy prowadzi się sześć-siedem bramek, to powinniśmy to utrzymać a nie dawać przeciwnikowi szanse. To jest nasz problem. Musimy nad tym popracować. Myślę, że damy radę.

Artur Siódmiak: Dobrze funkcjonowała obrona, biegaliśmy kontrataki. Przez 15 minut nie potrafiliśmy jednak zdobyć bramki. Nasz atak był statyczny. Byliśmy za mało ruchliwi. Argentyńczycy przechwytywali piłki bądź rzucaliśmy z nieprzygotowanych pozycji. W drugiej połowie za dużo było kar. Grający ambitnie Argentyńczycy poczuli wiatr w żagle. To był dziwny mecz. Normalnie takie spotkanie powinniśmy wygrać 10 bramkami.

Sławomir Szmal: Nasz atak trzeba skrytykować. Tłumaczę to brakiem koncentracji. Trafialiśmy w słupki, poprzeczki i bramkarza. To się mściło, gdyż oni wyprowadzali kontry.


/Fot. Marek Skorupski
Eduardo Gallardo (trener Argentyny): Mamy młody zespół. Cieszymy się z rozegranego spotkania i wyniku. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że rywalem był polski zespół zaliczany do światowych potęg.
Diego Simonet (nr 4): To był nasz dobry mecz. Zamierzamy dalej walczyć i awansować z grupy.

Bogdan Wenta: Mecz wyglądał koszmarnie i w podobny sposób był prowadzony przez sędziów. Jestem bardzo spokojny, ale zarazem bardzo rozczarowany. To bardzo fajne słowa, że jesteśmy potęgą tylko gdzie? W przerwie sobie powiedzieliśmy, że dawno nie straciliśmy tylko sześciu goli, w tym trzech z kontry. Obrona ze Sławkiem Szmalem dobrze sobie w tym okresie radziła. Trzeba tylko więcej ruchu w ataku. Dziś popełniliśmy 21 błędów technicznych. Gdy dołożymy kilkanaście nieskutecznych rzutów, to trzeba się cieszyć ze zwycięstwa. Głowy zawodników zostały w szatni. Dziś żadnej presji nie było, ale każdy zakładał, że wygramy wyżej. Podobny mecz był na mistrzostwach świata w Niemczech. Tam jednak w drugiej połowie odjechaliśmy z wynikiem. Powinniśmy to samo zrobić z rywalem, w takim stylu jak Szwecja ze Słowacją. Jestem zaskoczony, że niektórzy zawodnicy nie szukali kierunku w stronę bramki. Bardzo słabo zagrał Tomek Rosiński Po prowadzeniu 4:0 znowu zaczęliśmy grać w miejscu. Każdy z zawodników powinien uderzyć się w piersi i zadać sobie pytanie, po co to robimy, po co przygotowania. Wiedzieliśmy czego spodziewać się po przeciwniku i nagle robimy coś inaczej. Zbieramy ekstremalne doświadczenia. A grać przecież potrafimy.