Strona główna | ZPRP | Wygrana po nerwowej końcówce

Wygrana po nerwowej końcówce

 

W swym drugim występie na MŚ w Szwecji reprezentacja Polski pokonała Argentynę 24:23 (11:6). Biało-czerwoni tylko momentami prezentowali grę do jakiej zdążyli nas przyzwyczaić, ale i przeciwnik nie był zbyt wymagający i trener Wenta skorzystał z usług wszystkich zawodników, których ma do dyspozycji, często rotując składem. Najważniejsze, że nasza drużyna dopisała do swojego konta kolejne dwa punkty.

/Fot. Marek Biczyk 

Mecz rozpoczął się od dwóch udanych interwencji Sławomira Szmala, niestety w ataku Polacy również dwukrotnie zgubili piłkę. Wynik otworzył w czwartej minucie Karol Bielecki, jego pierwsza bomba uderzyła w spojenie bramki Matiasa Schulza, ale przy dobitce argentyński golkiper nie miał już żadnych szans. Zespół z Ameryki Południowej miał duże problemy z przedarciem się przez polską obronę, natomiast Biało-czerwoni popisywali się składnymi, zespołowymi akcjami i już po upływie siedmiu minut i golach Bartłomieja Jaszki oraz dwóch Patryka Kuchczyńskiego prowadzili już 4:0. Pierwsa bramka dla zawodników Guillermo Milano padła dopiero po kwadransie gry – środkiem przedarł się Diego Simonet. Gra trochę się ożywiła, dla rywali zapunktował Juan Pablo Fernandez, ale po chwili odpowiedział znakomitym rzutem z biodra Kuchczyński. Niestety w drugich piętnastu minutach tej partii Polacy dostosowali się do nieskutecznego stylu gry rywali. W 23 minucie Federico Fernandez zmniejszył straty Argentyny do dwóch goli (5:3). Moment później ten sam zawodnik zdobył bramkę kontaktową. Niemoc polskiego zespołu przełamał w końcu Tomasz Tłuczyński, a siódmą bramkę dołożył niezwykle skuteczny Kuchczyński. Na 3 minuty przed końcem pierwszej partii widowiskowe dogranie do koła Tomasza Rosińskiego, zamienił na bramkę Bartosz Jurecki. Co prawda przeciwnicy zapisali na swoim koncie dwie bramki za sprawą skutecznych akcji Gonzalo Carou oraz Federico Vieyry, ale dzięki golom Grzegorza Tkaczyka, Tomasza Tłuczyńskiego oraz Artura Siódmiaka Polska prowadziła do przerwy 11:6.

/Fot. Marek Biczyk

Pierwszą bramkę drugiej połowy zdobył Vieyra, Argentyńczycy poszli za ciosem i na listę strzelców wpisali się Pablo Portela, Simonet i ponownie Vieyra. Z kolei dla Polski dwukrotnie pukotwał Tłuczyński, w tym raz z rzutu karnego, oraz Michał Jurecki – po 40 minutach było 14:10 dla zawodników Bogdana Wenty. Kolejną bramkę, swoją pierwszą na imprezie tej rangi, strzelił Mateusz Zaremba. Nie do zatrzymania dla mistrzów strefy panamerykańskiej był młodszy z braci Jureckich, który ponownie niczym czołg przedarł się przez ich szeregi obronne. Polacy zaczęli grać uważniej w ataku, nie popełniali już tylu strat, oddawali rzuty z przygotowanych pozycji. Na kwadrans przed końcem meczu Fernandez i Leonardo Querin doprowadzili do stanu 13:17, ale Bialo-czerwoni grali wtedy w podwójnym osłabieniu po wykluczeniach dla Zaremby i Tkaczyka. W ostatnich minutach Polacy grali co prawda zrywami, ale trener Wenta znacząco żonglował składem, a mimo to stale utrzymywała się nasza 2-3 bramkowa przewaga. Trzeba przyznać, że trochę kłopotów sprawiali nam Ferandez i Simonet. W 27 minucie zrobiło się tylko 22:21 dla Polski, ale ekwilibrystyczny i szczęsliwy rzut Mariusza Jurkiewicza i kontratak wykończony przez Rosińskiego dały nam chwilę oddechu. Co prawda jeszcze dwa razy Piotra Wyszomirskiego zdołał pokonać Vieyra, ale po chwili zabrzmiała syrena końcowa. Polska pokonała Argentynę 24:23.

/Fot. Marek Biczyk

Argentyna – Polska 24:23 (6:11)

Polska: Szmal, Wyszomirski – Jaszka 1, Kuchczynski 4, Tkaczyk 2, Tomczak, Bielecki 1, Siódmiak 1, Jurecki B. 2, Jurecki M. 3, Jurasik 1, Tłuczyński 4, Jurkiewicz 1, Lijewski, Rosiński 1, Zaremba 3.

Argentyna: Schultz, Garcia – Fernandez F. 5, Pizarro, Simonet S., Portela 1, Simonet D.6, Kogovsek 3, Canepa, Querin, Vieyra 6, Ferro, Fernandez J. 1, Vidal, Carou 1, Migueles.

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ