Strona główna | ZPRP | Remis na koniec. Polska na 2. miejscu

Remis na koniec. Polska na 2. miejscu

 

W swym ostatnim występie w Turnieju Noworocznym Polska zremisowała z Węgrami 31:31. Był to zarazem ostatni sprawdzian kadry narodowej przed rozpoczynającymi się w przyszłym tygodniu w Szwecji mistrzostwami świata. W końcowej klasyfikacji imprezy podopieczni trenera Bogdana Wenty zajęli drugie miejsce, a zwyciężyli, dzięki lepszej różnicy bramek, Madziarzy.

  

W swoich pierwszych dwóch meczach w turnieju Węgrzy zaprezentowali się z bardzo dobrej strony tak więc Polacy mogli spodziewać się trudnego meczu. Jego początek potwierdził te przewidywania, albowiem po 7 minutach to goście prowadzili 5:3. Kontaktowego gola dla naszej reprezentacji zdobył po znakomitym rzucie z wyskoku Grzegorz Tkaczyk, ale w odpowiedzi skutecznie zaatakował Timuzsin Schuch. Po upływie 12 minut Polacy przegrywali 6:7, wśród Biało-czerwonych warto wyróżnić Tomasza Tłuczyńskiego i Marcina Lijewskiego, obaj zawodnicy mieli w tym momencie po dwa trafienia na koncie. Minutę później do remisu doprowadził w swoim stylu Karol Bielecki, wyskok i potężna bomba z lewego rozegrania sprawiły, że piłka zatrzepotała w siatce Rolanda Miklera. Po kwadransie było 9:9, a po raz pierwszy w protokole meczowym zapisał się Mariusz Jurasik, który zdobył bramkę po efektownej wkrętce, a po chwili szybkie wyjście do kontry Patryka Kuchczyńskiego przyniosło Polakom dziesiątego gola. Na 11:9 podwyższył z karnego Bartłomiej Tomczak, gra naszego zespołu w obronie zaczęła się zazębiać, dodatkowo Sławomir Szmal w znakomitym stylu obronił rzut karny. Najwięcej kłopotów sprawiał Polakom obrotowy Gyula Gal, zarazem kapitan węgierskiej kadry, który kilkakrotnie przedarł się przez Polską defensywę, w 25 minucie po raz czwarty znalazł drogę do polskiej bramki (14:13). Na 20 sekund przed końcem pierwszej połowy Węgrzy ponownie wyszli na prowadzenie (15:16), dwa gole z rzędu zdobył Gergely Harsanyi. Trener Bogdan Wenta poprosił o czas, po wznowieniu wynik do przerwy ustalił na 16:16 Karol Bielecki.

Druga część meczu, podobnie jak pierwsza, rozpoczęła się od bramki dla drużyny gości. Na placu gry pojawił się Bartłomiej Jaszka i od razu wpisał się na listę strzelców (17:17). Następnie Węgrzy niebezpiecznie odskoczyli na dwie bramki, ale kolejne dwie szybkie kontry Patryka Kuchczyńskiego doprowadziły do stanu 19:19 (36 min.). Po chwili rzut z koła Daniela Żółtaka wyprowadził nasz zespół na prowadzenie. W następnych minutach prowadzenie zmieniało się kilkakrotnie. Na kwadrans przed końcem, po odważnym wejściu i rzucie Mariusza Jurkiewicza, ponownie był remis 23:23. Węgrzy raz jeszcze uciekli Polakom, ale po chwili było już 25:25. Niefrasobliwe zagrania i dwie straty w ataku kosztowały nasz zespół utratę dwóch goli, na listę strzelców wpisali się Peter Gulyas i Szabolcs Toro (26:28). Dwa wykluczenia spowodowały chaos w szeregach Madziarów, co skrzętnie wykorzystali Polacy wysuwając się na prowadzenie 29:28 (53 min). O przerwę w grze poprosił trener Lajos Mocsai, przyniosła ona skutek, albowiem na pięć minut przed końcem po raz kolejny w tym spotkaniu mieliśmy remis, tym razem 29:29. W 58 minucie po ataku Gabora Csaszara goście wygrywali 31:30, ale na szczęście wyrównał Grzegorz Tkaczyk. W następnej akcji Węgrzy stracili piłkę w ofensywie, ale Polacy nie wykorzystali szansy na zwycięstwo ostatecznie remisując 31:31. Tym samy dzięki lepszej różnicy bramek zwycięzcami Turnieju Noworocznego okazali się Madziarzy.

     

Polska – Węgry 31:31 (16:16)