Strona główna | ZPRP | ‘Dzidziuś’ będzie gotowy na MŚ

‘Dzidziuś’ będzie gotowy na MŚ

 

Michał Jurecki przeszedł w poznańskiej klinice RehaSport gruntowane badania barku, którego kontuzja doskwierała zawodnikowi. "Dzidziuś" –  już po badaniach – powiedział, że jego start w styczniowych Mistrzostwach Świata nie jest zagrożony, a Polska może powalczyć o najwyższe cele.

Podczas Euro 2010 Michał Jurecki prezentował znakomitą formę /Fot. Marek Biczyk

Czy istnieje zagrożenie, że nie zagrasz w mistrzostwach świata?

– Mam nadzieję, że nie. Dzisiaj przeszedłem bardzo szczegółowe badania. Z tego jak wygląda moje leczenie wynika, że ból stosunkowo szybko zanika. Jest poprawa, a co do ruchów tej ręki – mam większy zakres. Wydaje mi się, że niedługo będę mógł wrócić do normalnego cyklu trenowania.

Z tego powodu nie zagrałeś z Niemcami w Kolonii?

– Tak, moja nieobecność była związana właśnie z tym barkiem. Został uszkodzony w drugiej połowie listopada, zagrałem jeszcze dwa mecze w Lidze Mistrzów z Chambery i Barceloną, później stwierdziliśmy razem z lekarzem reprezentacji doktorem Maciejem Nowakiem oraz trenerem Bogdanem Wentą, że to taka kontuzja, która wymaga odpoczynku fizycznego. Nie należy go przemęczać, bym mógł pojechać na mistrzostwa świata.

Trener nie będzie drżał, że wypadnie mu ze składu drugi po Krzysztofie Lijewskim podstawowy rozgrywający?

– Wydaje mi się, że nie. Ja jestem spokojny, po to mnie skierowano do Poznania do Rehasportu, by diagnoza była dokładna i byśmy wiedzieli, jak działać w treningach, by nie zrobić jakiejś głupoty.

W dwóch ostatnich mundialach zdobyliście medale: najpierw srebro, później brąz. Teraz wszyscy liczą na ciąg dalszy, a chyba kolejne medale zdobywa się znacznie trudniej niż pierwszy?

– Na pewno, ten nasz drugi sukces w Chorwacji smakował już jak mistrzostwo świata, zdobycie medalu po raz trzeci będzie jeszcze większym wyczynem. Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy stawiani za faworytów. Byleby nas tylko kontuzje omijały. Pewnie nie pojedziemy w takim samym składzie, bo Krzysiek Lijewski miał operację barku, ale jeśli pozostali będą do dyspozycji trenera, to będzie miał w czym wybierać. To cieszy, że nasza kadra nie będzie liczyła dziesięciu zawodników plus pięciu młodych, a cała 14-16 jest bardzo wyrównana. Dzięki temu możemy walczyć o najwyższe cele.

W pierwszej rundzie będzie chyba dość łatwo, prawdziwe granie zacznie się od drugiej rundy?

– Tak, ale pierwsza runda też jest dość ważna. Ważne jest to, by wyjść z niej z kompletem zwycięstw z pierwszego miejsca, to doda optymizmu. W pierwszej rundzie z tej światowej półki jest Szwecja no i Korea, która gra bardzo szybko. Oni są niscy, ale bardzo szybcy i dynamiczni. Mamy też Słowaków, Chile i Argentynę. Losowanie było więc bardzo dobre.

Ostatnio graliście z zespołem niskim i szybkim, czyli Portugalią i w ostatniej chwili uratowaliście remis. Z Koreą może być podobnie, bo wam taki styl gry nie leży?

– Z Portugalią to był nasz pierwszy mecz od lat. Ja z nimi grałem chyba z pięć, sześć lat temu, gdy zaczynałem przygodę z reprezentacją Polski. Z Koreą graliśmy dwa sparingi w Seulu, oba przegrane, a później już o coś, czyli o miejsca 5-8 w igrzyskach w Pekinie. Ten mecz wyglądał już inaczej, wygraliśmy spokojnie. Zawsze jak się gra z przeciwnikiem, o którym niewiele wiadomo, to trzeba podejść trochę bardziej skoncentrowanym. W Portugalii początek nam nie wyszedł, ale później doszliśmy na remis, tak więc to był dobry mecz.

Rozmawiał Andrzej Grupa – Reha Sport Clinic