Strona główna | ZPRP | “To tylko jedna bramka straty…”

“To tylko jedna bramka straty…”

 

Azoty Puławy, w swoim debiucie w europejskich pucharach, przegrały na własnym parkiecie z macedońskim HC Tikvesh 23:24. W składzie gospodarzy na to spotkanie znalazł się bramkarz Piotr Wyszomirski. Reprezentant Polski ani razu nie pojawił się na parkiecie, ponieważ wciąż odczuwa skutki niedawnej kontuzji uda. Popularny „Wyszu” przyznaje, że na chwilę obecną sam nie wie kiedy wróci do gry, co jest tym bardziej niepokojące, iż już niedługo kadra narodowa rozpoczyna przygotowania do MŚ.

Piotr Wyszomirski podczas styczniowych ME w Austrii /Fot. Marek Biczyk

Wreszcie twoje nazwisko znalazło się w kadrze meczowej, ale ostatecznie nie pojawiłeś się na parkiecie. Kiedy doczekasz się debiutu w europejskich pucharach?

Chciałbym jak najszybciej, ale noga wciąż boli. Nawet przy rozciąganiu odczuwam ból, nie mówiąc już nawet o próbie interwencji.

Kiedy rozpoczęły się Twoje kłopoty zdrowotne?

Podczas zgrupowania kadry przed meczami eliminacji ME, w czasie jednej z interwencji poczułem ból w lewym udzie. Na początku myślałem, że to naciągnięcie, ale ból nie mijał. Zastanawiam się nad wykonaniem badania rezonansem magnetycznym, żeby wreszcie dowiedzieć się co mi właściwie dolega.

Czy mogliście w sobotę wygrać z Macedończykami?

Przez naszą nieskuteczność zrobiliśmy bohatera z bramkarza gości. Przecież on nie powinien wybronić nawet połowy tych rzutów. Tymczasem bronił w nieprawdopodobnych okolicznościach. Szkoda, że taki występ przydarzył się mu w spotkaniu z nami.

Czy brak zmiennika może wpłynąć na formę Macieja Stęczniewskiego?

Bramkarz nie może utrzymać pełnej koncentracji przez 60 minut. Czasem potrzebuje zmiany, chwili odpoczynku i chłodnej analizy z boku. Tymczasem Maciek nie może na mnie na razie liczyć, a na dodatek sam ma kłopoty z mięśniem dwugłowym.

Co wiedzieliście o swoich rywalach przed meczem?

Właściwie to niewiele. Nie mieliśmy okazji obejrzeć choćby jednego meczu na płycie i dopiero na parkiecie dowiedzieliśmy się o nich więcej. Z tego co wiem, oni mieli ułatwiony dostęp do nagrań z naszymi meczami i wiedzieli o nas znacznie więcej.

Jak wyglądają wasze szanse przed rewanżem?

W sumie to tylko jedna bramka straty, ale będziemy grać na parkiecie rywali. Mają nad nami przewagę psychologiczną. Na pewno będziemy wiedzieć o nich więcej niż przed pierwszym spotkaniem. Mam nadzieję, że ta wiedza ułatwi nam grę w rewanżu.

Źródło: serwis.pulawy.pl/ksazoty