Strona główna | ZPRP | Interesują nas tylko dwa punkty

Interesują nas tylko dwa punkty

 

– Zaczynamy walkę o punkty, dlatego nieważne, w jaki sposób, w jakim stylu, ale musimy zdobyć dwa punkty. To będzie pierwszy krok w dalekim, dwuletnim kierunku – otwarcie drogi do igrzysk olimpijskich w Londynie – mówi Bogdan Wenta w wywiadzie dla GW. Mecz Polski z Ukrainą już w czwartek o godzinie 17:00.

Jest Pan zadowolony z eliminacyjnej grupy?

Może to nie są jacyś piekielnie groźni rywale, ale na pewno trafiliśmy do niewygodnej grupy. Teoretycznie sytuacja w grupie jest jasna – faworytami jesteśmy my i Słowenia. Do tego dochodzi nieobliczalna Ukraina. Ma ona nowego trenera, więc nie do końca możemy wiedzieć, czego można się po nich spodziewać. Po spotkaniu z nimi mamy egzotyczny wyjazd do Portugalii, która od kilku lat dobija się do prawdziwej piłki ręcznej. Mamy o nich mało informacji, ale będziemy mieć materiał z ich spotkania eliminacyjnego ze Słowenią.

Zaczynacie w czwartek meczem z Ukrainą.

– Gramy u siebie w domu i na pewno jesteśmy faworytem. Najpierw trzeba jednak wyjść na parkiet bić się, wygrać, a potem cieszyć się z dwóch punktów. Musimy wszyscy pamiętać, że to już koniec sparingów. Zaczynamy walkę o punkty, dlatego nieważne, w jaki sposób, w jakim stylu, ale musimy zdobyć dwa oczka. To będzie pierwszy krok w stronę odległego celu – otwarcie drogi do igrzysk olimpijskich w Londynie. Nie można tego czasu przespać, lecz solidnie pracować.

Ukraina to groźny zespół?

– To słynna rosyjska szkoła piłki ręcznej. Ukraińcy grają twardo w obronie, są zadziorni. Ich sporym atutem są warunki fizyczne. Imponują wzrostem. To młoda drużyna, wsparta kilkoma doświadczonymi zawodnikami. Widziałem kilka ich meczów w tegorocznych mistrzostwach Europy w Austrii. Sprawili na mnie naprawdę dobre wrażenie. Przegrali co prawda trzy spotkania, ale po ambitnej walce, wszystkie w niskich rozmiarach [w fazie grupowej z Rosją 33:37, Chorwacją 25:28 i Norwegią 29:31]. W dodatku Ukraińcy przyjadą do nas w łatwiejszej roli, bo to my musimy grać, bo jesteśmy faworytem. Mają pewnie swoje ambicje i argumenty, by sprawić nam nieprzyjemny wieczór. Znam ich wartość, ale bardziej interesuje mnie mój zespół, jak on się prezentuje.

Rozmawiał Paweł Matys, cały wywiad znajdą Państwo w GW.