Strona główna | Europejskie Puchary | Hit w Kielcach na remis!

Hit w Kielcach na remis!

 

Po bardzo ciekawym spotkaniu Vive Targi Kielce zremisowało przed własną publicznością z Rhein-Neckar Loewen 23:23 (12:12) w meczu 4. kolejki Ligi Mistrzów. Spotkanie, wybrane przez EHF jako „pojedynek tygodnia”, trzymało w napięciu do ostatnich sekund. Wynik cały czas oscylował wokół remisu, a prowadzenie zmieniało się wielokrotnie. Obie drużyny zaprezentowały skuteczną grę w defensywie, a duża w tym zasługa bramkarzy, którzy rozegrali świetne zawody. Na 4. sekundy przed końcem meczu Rastko Stojkovic mógł dać Kielczanom zwycięstwo, ale wykonywany przez Serba rzut karny obronił Henning Fritz. Przed spotkaniem list gratulacyjny od premiera Donalda Tuska dla Karola Bieleckiego, odczytali były Premier Jan Krzysztof Bielecki oraz Minister Sportu i Turystyki Adam Giersz.

W wyjściowym składzie niemieckiej drużyny zobaczyliśmy Sławomira Szmala i Grzegorza Tkaczyka, Karol Bielecki mecz rozpoczął na ławce rezerwowych. Pierwsze minuty to przede wszystkim świetna gra Mariusza Jurasika , który aż trzykrotnie potrafił zaskoczyć Sławomira Szmala. Goście nie pozostawali jednak dłużni, na każdego gola Kielczan odpowiadali własnym trafieniem. Na ogromne pochwały zasłużył Marcus Cleverly, Duńczyk dokonywał istnych cudów w nieprawdopodobny sposób broniąc rzuty podopiecznych Gudmundura Gudmundssona. W 18. Minucie na placu gry pojawił się, wyczekiwany przez kieleckich kibiców, Bielecki. Rozgrywający reprezentacji Polski już po minucie mógł zapisać na swoim koncie pierwsze trafienie, kiedy po ładnym rzucie w swoim stylu, z 9. metra, doprowadził do remisu po 7. W końcówce pierwszej połowy „Lwy” odskoczyły na dwie bramki, ale dwie szybkie kontry kieleckiego zespołu, skutecznie wykończone przez Tomasza Rosińskiego, dały do przerwy rezultat remisowy (12:12).

Druga partia to kontynuacja koncertowej gry Cleverlyego, któremu tylko odrobinę ustępował Sławomir Szmal. Dobre zawody rozgrywał Bielecki, który jeszcze do przerwy miał już na swoim koncie cztery bramki. Żadna z drużyn nie była w stanie wypracować większej przewagi, . W 39. minucie, przy stanie 18:18, golkiper naszej drużyny narodowej ukarany został 2-minutowym wykluczeniem. Już wtedy do przewidzenia było, że mecz rozstrzygnie się w samej końcówce. Tak też się stało, a chyba żaden z kibiców nie mógł narzekać na brak emocji. Powtórzyła się sytuacja z końcówki pierwszej części gry, na półtorej minuty przed ostatnim gwizdkiem, Niemcy ponownie wyszli na dwubramkowe prowadzenie (23:21). Na minutę przed końcem kontaktową bramkę rzutem z biodra zdobył Henrik Knudsen, a 15. sekund później do remisu doprowadził Michał Jurecki. Decydująca akcja miała należeć do „Lwów”, ale zawodnikom Bogdana Wenty udało się przechwycić piłkę. Do kontry popędził Witalij Nat, wychodzącego na czysta pozycję Ukraińca faulował Bielecki, za co obejrzał czerwoną kartkę (wcześniej boisko opuścić musieli Piotr Grabarczyk i Grzegorz Tkaczyk). Na 4. sekundy przed upływem czasu gry, do rzutu karnego podszedł Rastko Stojković, który wcześniej ani razu nie pomylił się z linii siedmiu metrów. Niestety tym razem intencje Serba wyczuł Heninng Fritz, który odbił piłkę, a już po chwili macedońscy sędziowie zagwizdali po raz ostatni. Obrotowy nie mógł pogodzić się z faktem, że przestrzelił, po meczu pocieszali go koledzy z drużyny i trener Wenta. Kibice mogli czuć się nieco zawiedzeni takim obrotem sprawy, ale przed spotkaniem wszyscy oceniali ewentualny remis jako wynik satysfakcjonujący mistrzów Polski. Najważniejszy jest fakt, że Kielczanie wrócili już chyba na dobre do wysokiej formy, co cieszy przed kolejnymi potyczkami w rozgrywkach Champions League.               

Vive Targi Kielce – Rhein-Neckar Loewen 23:23 (12:12)

Vive: Marcus Cleverly, Kazimierz Kotliński – Michał Jurecki 4, Patryk Kuchczyński 3, Mariusz Jurasik 3, Mateusz Jachlewski, Rastko Stojković 5, Henrik Knudsen 3 – Piotr Grabarczyk, Daniel Żółtak, Tomasz Rosiński 4, Vitalij Nat 1, Mateusz Zaremba, Kamil Krieger.

Loewen: Sławomir Szmal, Henning Fritz – Uwe Gensheimer 7, Grzegorz Tkaczyk 2, Borge Lund 1, Olafur Stefannson 4, Bjarte Myrhol 1, Ivan Cupić 2 – Andy Schmid, Oliver Roggisch, Karol Bielecki 5, Robert Gunnarsson, Patrick Groetzki 1.

/Fot. Patryk Ptak