Strona główna | Europejskie Puchary | Vive gra w Słowenii

Vive gra w Słowenii

 

Z mającym problemy finansowe i grającym z nożem na gardle Gorenje Velenje zmierzy się dzisiaj (godz. 17, transmisja w TVP Sport) Vive Targi Kielce w meczu 8. kolejki Ligi Mistrzów. – Znając słoweński charakter i temperament, nawet na bosaka będą bić się z tymi, co mają nowe buty – mówi trener Bogdan Wenta.

Jego zespół w podróż do Słowenii wybrał się w nie najlepszych nastrojach. Nic dziwnego – rozczarowanie sobotnią porażką z Rhein-Neckar Löowen wciąż jest ogromne. Kielczanie zdają sobie sprawę, że mieli "Lwy" na widelcu, wygraną na wyciągnięcie ręki. Mimo to Wenta widzi pozytywy. – W ich twarzach jest wielka złość. Wiedzą, że mogło być lepiej, powinni zdobyć dwa punkty. Nie są już zadowoleni, że podjęli wyrównaną walkę – twierdzi. – Porażka z Niemcami zabolała. Każdy ją sobie w niedzielę spokojnie przemyślał, przetrawił. Nie było wzajemnych pretensji, bo jesteśmy drużyną, razem przegraliśmy. Mamy ciekawy zespół i jeszcze dużo pokażemy. Musimy tylko wyciągnąć wnioski, bo kolejne spotkania będą niezwykle wymagające – przyznaje kołowy Daniel Żółtak.

To najbliższe już w słoweńskim Velenje. – Czeka nas niezmiernie trudne zadanie. Oni u siebie są bardzo mocni, będą walczyć 60 minut, nie odpuszczą nawet na sekundę. Ale my musimy podejść dokładnie tak samo – mówi Żółtak.

Czy kieleccy fani będą dziś mieli kolejne powody do radości? /Fot. Marek Skorupski

Rywale mają jednak swoje problemy. Gorenje przeżywa poważne kłopoty finansowe. W dodatku pod koniec ubiegłego roku trenera Ivicę Obrvana zastąpił dotychczasowy asystent Branko Tomse. Odeszli też dwaj podstawowi zawodnicy: rozgrywający Bostjan Kavas do Metalurga Skopje oraz kołowy Matjaz Mlakar, który zasilił Cimosu Koper. Skład uzupełnił tylko – po występach w Hiszpanii i Grecji – wychowanek, 26-letni obrotowy Samo Rutar. – Słoweńcy są dla nas pewną niewiadomą. Mieliśmy z nimi sporo problemów w Kielcach [Vive kwadrans przed końcem przegrywało 15:19, ale ostatecznie wygrało 23:21 – przyp. red.]. To dla nas ostrzeżenie. Problemy finansowe mogą na nich wpłynąć mobilizująco. Bo znając ich charakter, będą chcieli pokazać, że jeszcze żyją. Nawet jak będą na bosaka, to będą się bić z tymi, co mają nowe buty – przewiduje Wenta. Podobnie uważa bramkarz Marcus Cleverly. – To będzie niezwykle ciężki mecz. Problemy pozasportowe nie spowodowały przecież, że zapomnieli, jak się gra w szczypiorniaka. Często bywa nawet odwrotnie, kryzys czyni zespół silniejszym – podkreśla.

Sytuację finansową Gorenje podreperowałby z pewnością awans do najlepszej szesnastki Champions League. Łatwo o niego jednak nie będzie. W tabeli Słoweńcy mają wprawdzie tyle samo punktów co Chambery i Bośnia, ale po meczu z Vive Targi czeka ich jeszcze m.in. arcytrudna wyprawa na "Lwy".

(GW Kielce)