Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Nafciarze jadą do Lubina

Nafciarze jadą do Lubina

 

Szczypiorniści Wisły grają w piątek w Lubinie, w meczu 18 kolejki Ekstraklasy,  z nieobliczalnym Zagłębiem, które już w tym sezonie odebrało punkty nafciarzom. – Będzie ciężko, ale liczę na zwycięstwo – zapowiada trener Thomas Sivertsson.

Spotkanie zapowiada się bardzo ciekawie, bo obydwa zespoły rozpoczęły drugą część sezonu od wygranych. Co prawda Zagłębie w pierwszej połowie spotkania ulegało naciskom Powenu Zabrze, ale za to w końcówce przypomnieli rywalom, że nie są chłopcami do bicia. Podopieczni Jerzego Szafrańca ostatecznie pokonali zabrzan 31:25. Najskuteczniejszy w tym spotkaniu był skrzydłowy Piotr Obrusiewicz. Na niego na pewno Wisła będzie musiała uważać. – Ale mecz meczowi nierówny i nie ma co porównywać spotkania z Powenem do meczu z Wisłą – tłumaczy zawodnik Zagłębia. – Na pewno będziemy starali się sprawić niespodziankę. Nie wiem, czy w ogóle będę grał, bo decyzja należy do trenera i nie można powiedzieć, czy rzucę dużo bramek, bo tego się po prostu nie da przewidzieć. Wyjdziemy na boisko i będziemy grać swoje.

Bojowe nastawienie ma także trener lubinian Jerzy Szafraniec. – Przed spotkaniem z Wisłą mamy bardzo dobre nastroje, ale nie wolno zapominać, że przecież przyjeżdża do nas zespół wicemistrzów Polski, obecnie zajmujący drugie miejsce w tabeli Ekstraklasy – mówi Szafraniec. – Wisła na pewno będzie podbudowana wysoką wygraną z Travelandem. Widać, że w zespole wszystko się układa i zaczyna to dobrze wyglądać.

Szkoleniowiec Zagłębia zapewnia także, że w spotkaniu z nafciarzami na pewno jego podopieczni nawet przez chwilę nie będą rozkojarzeni. Co w Zabrzu lubinianom się przytrafiło. – Zwłaszcza pierwsza połowa nie była za dobra w naszym wykonaniu. Trochę czasu zajęło nam wejście w rytm meczowy. Graliśmy przecież pierwszy mecz po przerwie. Ale w drugiej połowie już wszystko zaczęło się nam układać – wyjaśnia Szafraniec. – W przypadku Wisły mamy jeden atut więcej – własne boisko. Od pierwszego gwizdka sędziów będziemy walczyć o punkty.

Wisła też chce wygrać. Tym bardziej że nafciarze chcą się zrewanżować za mecz przegrany w hali Chemika w październiku, kiedy zespół prowadził jeszcze Flemming Oliver Jensen (Wisła przegrała 27:31). Wtedy na parkiecie brakowało Vegarda Samdahla, Dimitrija Kuzeleva, a z urazem kolana na chwilę wszedł do gry Lars Moller Madsen. Jakby tego było mało, w bramce z pogruchotanym nadgarstkiem grał Morten Seier. Najjaśniejszym punktem zespołu był wtedy Michał Zołoteńko, który dopiero co wrócił po kontuzji. Ale to wszystko porażki nie tłumaczy, bo Zagłębie było po prostu lepsze.

Teraz Wisła ma się o wiele lepiej. – Do gry powrócił Joakim Backstrom, więc w spotkaniu z Lubinem na pewno nam pomoże – mówi szkoleniowiec naszej drużyny Thomas Sivertsson. – Do tego spotkania przygotowywaliśmy się tak samo jak do tego z Travelandem. Byłem zadowolony z obrony, ale mimo wszystko pracowaliśmy nad wyeliminowaniem kilku błędów. Staraliśmy się jeszcze pewne elementy poprawić. Czego możemy obawiać się ze strony Zagłębia? Na pewno gry z kontry. Lubin ma także dobrych skrzydłowych, którzy nie mają kłopotów z celnością. Spodziewam się ciężkiego pojedynku i nie lekceważę przeciwnika. Ale jak zawsze liczę na zwycięstwo.

Piątkowe spotkanie rozpocznie się o godz. 18.

(GW Płock)