Strona główna | ZPRP | W Piotrkowie bez niespodzianki

W Piotrkowie bez niespodzianki

 

Sensacji nie było. W meczu 18. kolejki Ekstraklasy piłkarzy ręcznych Vive Targi Kielce pokonało w Piotrkowie Trybunalskim Piotrkowianina 25:20 i na cztery kolejki przed końcem rundy zasadniczej zapewniło sobie pierwsze miejsce przed play-off.

Mistrzowie Polski zaczęli od mocnego uderzenia. W obronie postawili zaporę nie do przebicia, dobrze bronił Kazimierz Kotliński, a kontry kielczan były zabójcze. Na zmianę bramki zdobywali Patryk Kuchczyński i Mateusz Jachlewski. Piotr Dropek, trener gospodarzy, nie wytrzymał już po niespełna ośmiu minutach i przy stanie 0:5 wziął czas. – Nie grajmy jeden na jednego. Spokojnie przy rzucie, ludzie – mówił do swoich podopiecznych. Półtorej minuty później Piotr Masłowski zdobył pierwszą bramkę dla Piotrkowianina, ale tylko dlatego, że kielczanie źle podali piłkę w kolejnej kontrze.

Potem goście, oprócz Rastko Stojkovicia, grali już mniej skutecznie w ataku, a w bramce gospodarzy nieźle spisywał się Tomasz Matulski. Gdy w 18. min zrobiło się 5:8, a pięć minut później 7:10 zdenerwował się tym razem Bogdan Wenta. – Co to za rzuty. Facet stoi w bramce, a my rzucamy w niego – mówił trener Vive Targi Kielce. Na przerwę jego zespół schodził z pięciobramkową zaliczką.

Początek drugiej połowy był wyrównany, ale gdy tylko kielczanie zaczęli powiększać przewagę (40. min – 12:18) trener gospodarzy znów szybko poprosił o czas. – Pod poprzeczkę to trzeba walnąć i trzepnąć gole – mówił do swoich podopiecznych. Chwilę później w zespole Vive Targi Kielce zadebiutował, pozyskany zaledwie tydzień temu w miejsce kontuzjowanego Pawła Piwki, serbski skrzydłowy Dragan Tubić i w 44. Min, skutecznie kończąc kontrę, zdobył swą pierwszą bramkę – goście wygrywali wtedy 20:12. Znów mało skuteczna gra mistrzów Polski w ataku sprawiła, że gospodarze odrobili nieco straty (18:22), ale na więcej kielczanie już im nie pozwolili.

– Nie wykorzystaliśmy zbyt wielu sytuacji. Może po ciężkim poniedziałkowym treningu dzisiaj te nogi zawodników były ciężkie, widać, że brakowało świeżości. Liczę, że do soboty wszystko będzie w porządku i zderzymy się z niemiecką potęgą – stwierdził tuż po spotkaniu w rozmowie z Polsatem Sport trener Bogdan Wenta.

W 18 meczu ekstraklasy kielczanie odnieśli 18 zwycięstwo, środowa wygrana zagwarantowała Vive Targi pierwsze miejsce w tabeli przed meczami play-off, na 4 kolejki przed końcem rundy zasadniczej rozgrywek.

Piotrkowianin Piotrków Trybunalski – Vive Targi Kielce 20:25 (9:14)

Vive Targi Kielce: Kotliński, Cleverly – Knudsen 6 (5), Stojković 5 (1), Kuchczyński 4, Jachlewski 3, Jurasik 2, Krieger 2, Podsiadło 1, Rosiński 1, Tubić 1, Grabarczyk, Gliński, Żółtak.

Piotrkowianin Piotrków Trybunalski: Matulski, Ner – Płócienniczak 5, Jankowski 4, Mróz 3, Masłowski 2, Różański 2, Bodasiński 1 (1), M. Matyjasik 1, Laskowski 1, Piórkowski 1.

W drugim z rozegranych wczoraj spotkań, szczypiorniści Azotów Puławy ulegli w Kwidzynie swojemu konkurentowi do miejsca na podium – MMTS różnicą zaledwie jednej bramki (31:32).

Puławski zespół udanie rozpoczął ten mecz. Praktycznie przez całą pierwszą połowę podopieczni trenera Bogdana Kowalczyka nadawali ton grze. Po kwadransie na tablicy wyników widniał rezultat 9:6 dla Azotów. Taki dystans utrzymywał się przez dłuższy czas. Gospodarze nie byli w stanie zniwelować przewagi do różnicy mniejszej niż dwie bramki. Dopiero tuż przed przerwą ich wysiłki zostały nagrodzone i po zakończeniu pierwszej części meczu Azoty wygrywały jednym golem (16:15).

Po przerwie inicjatywę przejęli gospodarze, szybko wyrównali, a potem objęli prowadzenie. Powoli zaczęli uciekać puławianom, w 51. minucie wygrywali 27:24. Wydawało się, że spokojnie dowiozą ten wynik do końca, ale Azoty nie zamierzały zrezygnować i na pięć minut przed końcowym gwizdkiem Remigiusz Lasoń doprowadził do wyrównania. Chwilę później drużyna z Puław objęła nawet prowadzenie. W ostatnich minutach spotkania skuteczniejszy był jednak MMTS i odniósł nikłe zwycięstwo. – Mimo porażki zagraliśmy dobry mecz – podsumował Ryszard Antolak, kierownik Azotów. – Trener Kowalczyk twierdzi nawet, że zespół zagrał lepiej niż w sobotę ze Śląskiem. Cóż, nie udało się wygrać. W końcówce zabrakło nam trochę szczęścia – zakończył.

MMTS Kwidzyń – KS Azoty Puławy 32:21 (15:16)

KS Azoty Puławy: Wyszomirski, Steczniewski – Lasoń 10, Zydroń 6, Zinczuk 6, Sieczka 4, Witkowski 3, Gowin 1, Kus 1, Płaczkowski, Szyba.

MMTS Kwidzyń: Suchowicz, Gawlik – Orzechowski 7, Seroka 7, Adamuszek 4, Rombel 4, Mroczkowski 3, M. Markuszewski 2, Peret 2, Waszkiewicz 2, Czertowicz 1, Cieślak, Paczesny, Witaszek.

(GW Kielce/reczna.pl)