Strona główna | ZPRP | Rozchwytywany “Dzidziuś”

Rozchwytywany “Dzidziuś”

 

Michał Jurecki jest rozchwytywany. Rozgrywający reprezentacji Polski miał bardzo udaną rundę jesienną w swoim klubie TuS N-Lubbecke, w styczniu świetnie zagrał w mistrzostwach Europy w Austrii, a ostatnio jego zespół awansował do finałowego turnieju o Puchar Niemiec – informuje Przegląd Sportowy.

Nic dziwnego, że przed 26-letnim szczypiornistą co chwilę lądują propozycje z czołowych ekip Bundesligi – m.in. Lemgo i Flensburga. Ale nie tylko, bo popularnego "Dzidziusia" chętnie zatrudniłby także mistrz Polski Vive Targi Kielce.

Spekulacji jest coraz więcej, a zawodnik ich nie dementuje. – Bardzo chętnie występowałbym w Polsce, ale teraz to byłoby trudne, bo mam ważny jeszcze przez dwa i pół roku kontrakt z Lubbecke – mówi Jurecki.

Gracz TuS to w tej chwili motor napędowy i najlepszy strzelec swojego zespołu. W Bundeslidze zdobywa średnio 5,4 bramki na mecz i trener Patrik Liljestrand nie wyobraża sobie bez niego drużyny. I chyba nie będzie jednak musiał jej sobie wyobrazić, bo wygasająca w czerwcu 2012 umowa Polaka jest skonstruowana w ten sposób, że po bieżącym sezonie może on odejść do innego klubu tylko wówczas, gdy ktoś zapłaci za niego tyle, ile zażąda TuS. Sytuacja zmieni się jednak za półtora roku. W czerwcu 2011 cena za Jureckiego sięgnie 100 tysięcy euro i jeśli jakiś zespół tyle wyłoży, to już tylko od piłkarza będzie zależało czy zostanie w Lubbecke, czy też zmieni klub.

Michał Jurecki w akcji podczas niedawnych ME /Fot. Marek Biczyk

– Jeśli za pół lub półtora roku dostanę dobrą propozycję i będę miał szansę występować w silniejszym zespole, z którym mogę odnosić większe sukcesy niż z Lubbecke, to poważnie rozważę taką ofertę. Tak samo potraktuję Vive. Mimo że polska liga nie jest tak mocna jak niemiecka, to możliwość występowania w Champions League byłaby kusząca – twierdzi piłkarz.

Nie ma co ukrywać, że w TuS "Dzidziuś" nie może liczyć na wielkie trofea, bo Lubbecke to typowy średniak bez szans na czołową szóstkę i bez obaw o utrzymanie.

Prezes Vive Bertus Servaas nie ukrywa, że marzy mu się sprowadzenie do Kielc dwóch polskich zawodników – Sławomira Szmala oraz właśnie Jureckiego, ale przyznaje, że wobec trwających umów (Szmal ma kontrakt do czerwca 2011) takie transfery to na razie raczej pobożne życzenia, bo ich kluby mogą zażądać wygórowanych kwot.