Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Hitowe transfery jeszcze nie teraz

Hitowe transfery jeszcze nie teraz

 

– Na tę chwilę to są bajki! Nie twierdzę, że nie prowadzimy rozmów. Jesteśmy z chłopakami w kontakcie, ale trzeba być realistą w tych sprawach. Michał Jurecki ma ważny kontrakt z Lubeką przez najbliższe 2 lata. Szmal ma kontrakt z Rhein Neckar Loewen przez rok. Owszem – pytamy, rozmawiamy, ale droga do porozumienia jest jeszcze daleka – mówi portalowi wp.pl Bertus Servaas, prezes Vive Targów Kielce.

W prasie pojawiają się informacje, że jest pan bliski sprowadzenia Sławomira Szmala i Michała Jureckiego…

– Na tę chwilę to są bajki! Nie twierdzę, że nie prowadzimy rozmów. Jesteśmy z chłopakami w kontakcie, ale trzeba być realistą w tych sprawach. Michał Jurecki ma ważny kontrakt z Lubeką przez najbliższe 2 lata. Szmal ma kontrakt z Rhein Neckar Loewen przez rok. Owszem – pytamy, rozmawiamy, ale droga do porozumienia jest jeszcze daleka. Powiem więcej: rozmawiamy z Krzyśkiem Lijewskim, Marcin Lijewski też chce kiedyś wrócić do Polski. Trzeba z nimi rozmawiać, tylko że taki Krzysiek Lijewski ma oferty z 28 klubów! Owszem będziemy się starać, żeby wkrótce dołączyło do nas dwóch reprezentantów Polski, ale ciężko powiedzieć, którzy to będą. Kiedyś zastanawialiśmy się nad sprowadzeniem Mariusza Jurkiewicza, ale on też ma ważny kontrakt. To są trudne sprawy.

A nie zabraknie argumentów w walce o tych zawodników? Czołowi reprezentanci Polski mają oferty z wielkich firm.

– Pierwszym argumentem jest sentyment do kraju, czy też sprawy rodzinne. Poza tym bardzo ważna jest marka klubu. Jesteśmy rozpoznawani już nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Większość zawodników reprezentacji Polski mówi, że jesteśmy świetnie zorganizowanym klubem. Jeszcze kiedyś nie byłoby niemożliwe sprowadzenie dobrego duńskiego zawodnika. Z drugiej strony – nie oszukujmy się, nasza nie jest tak silna jak chociażby niemiecka, ale staramy się grać z najlepszymi. W sierpniu zagramy dwa towarzyskie mecze z Barceloną, a we wrześniu chcemy zorganizować turniej EHF Champions Trophy. Na nowym turnieju mają zagrać triumfator Champions League, zdobywca Pucharu Zdobywców Pucharów, zwycięzca Pucharu EHF i gospodarz. Takie mecze i turnieje też są argumentem w walce o dobrych zawodników.

Kiedy mecz z Barceloną?

– Zagramy 13 i 14 sierpnia. Jeden mecz w Kielcach a drugi poza.

Na takie mecze przydałaby się w Kielcach hala wielkości katowickiego Spodka.

– Mamy plany, żeby jeden mecz z Barceloną zagrać w łódzkiej Atlas Arenie. Wysyłamy już maile w tej sprawie i czekamy na odpowiedź. Być może w Łodzi 11 i 12 września zostanie również rozegrany turniej Champions Trophy.

Zanim jednak przyjdą emocje związane z meczami z Barceloną i turniejem Champions Trophy drużyna będzie walczyć w Lidze Mistrzów. Do tej pory osiągnęliście więcej niż zakładał pan przed rokiem.

– Trochę się boję, że wszytko dzieje się zbyt szybko. Kiedy idzie dobrze, wszyscy poklepują cię plecach, ale kiedy coś nie uda, to możemy spaść z bardzo wysoka. Na naszej oficjalnej stronie internetowej zamieściliśmy ankietę dotyczącą najbliższego meczu z Rhein Neckar Loewen – 90 procent ludzi uważa, że wygramy! Będziemy oczywiście walczyć o zwycięstwo, szukać swojej szansy, ale jak się porówna obydwa zespoły, to "Lwy" są silniejsze. Część kibiców twierdzi, że my już możemy wygrać Ligę Mistrzów, ale trzeba myśleć realnie. Spokojnie budujemy zespół i uważamy, że za 3-4 lata możemy awansować do najlepszej 8 Ligi Mistrzów. Kiedy patrzę na to, co udało się w Kielcach zrobić, to uważam, że jesteśmy niedaleko europejskiej czołówki.

Czyli powoli buduje pan polską Barcelonę?

– Do tego brakuje jeszcze kilku klasowych zawodników. Trzeba jednak pamiętać, że zawodnicy, których sprowadzamy muszą realizować naszą koncepcję. Muszą czuć atmosferę tego zespołu i mieć charakter.

Całą rozmowę znajdą Państwo w portalu wp.pl.

(JKM)