Strona główna | ZPRP | Vive-Wisła już w półfinale!

Vive-Wisła już w półfinale!

 

W półfinale Pucharu Polski piłkarzy ręcznych aktualny mistrz kraju i zdobywca PP – Vive Targi Kielce, zmierzy się z wicemistrzem – Wisłą Płock! – Interesująca powtórka z rozrywki – stwierdził Artur Góral, II trener płockiego klubu.

W dniu wczorajszym Vive pokonało, w Hali Legionów w Kielcach, Chrobrego Głogów 45:19 (19:8) i przypieczętowało tym samym swój awans do półfinału Pucharu Polski gdzie już czekała na swojego przeciwnika płocka Wisła.

Oznacza to, że w ciągu nieco ponad trzech tygodni wielcy rywale spotkają się trzykrotnie! Bo przecież przed pucharami, jeszcze w lutym, kielczanie przyjadą na ligowy mecz do Płocka. – I wynik tego spotkania może rzutować na następne pojedynki – uważa skrzydłowy Wisły Adam Wiśniewski. – Mamy im coś do udowodnienia. Dokopali nam piętnastoma u siebie. Jeszcze przed końcowym gwizdkiem myślałem o rewanżu. Myślę, że to siedzi też w głowach chłopaków. Przecież nigdy tak z nimi nie przegrywaliśmy. Zostaliśmy upokorzeni i chcemy zmazać tę plamę na honorze [Wisła przegrała 27:42].

Jak zwykle przy okazji spotkań tych dwóch drużyn, możemy przygotować się na wielkie, sportowe emocje. 

Przy wczorajszym losowaniu obecny był kierownik Wisły Grzegorz Markiewicz. – Byłem jedynym przedstawicielem klubów – opowiada. – Miałem nadzieję na inny wynik. Ale kiedy szef wyszkolenia związku Jerzy Noszczak wyciągnął nam zwycięzcę ćwierćfinałowej pary Vive-Chrobry [zakładając, że Kielczanie, bedąc murowanym faworytem, uporają się z drużyną z Głogowa], to… – To powtórka z rozrywki – dodaje zaraz drugi trener nafciarzy Artur Góral. – Przecież przed rokiem było to samo. I niestety odpadliśmy.

Wtedy w pierwszym meczu Wisła zwyciężyła w Płocku 26:24, ale w rewanżu przegrała 20:23 i straciła szansę na swój 11 puchar. – Ale nie ma co kombinować. Jak mamy odbić puchar, to musimy z nimi wygrać. Obojętne w finale czy półfinale – zaznacza Góral. – Wiadomo, kto jest faworytem, ale nasze mecze zawsze rządzą się swoimi prawami. A my musimy im jakoś odpłacić za to, jak nas w listopadzie upokorzyli.

– To mała różnica, czy gramy z Wisłą w tej fazie rozgrywek czy w finale – uważa za to rozgrywający Vive Targi Tomasz Rosiński. – I tak jest dużo grania, więc jeden mecz trudniejszy więcej nie zrobi nam różnicy. A kibice z Kielc i Płocka będą mieli chyba dużą frajdę, bo pewnie będą to ciekawe widowiska. Chcemy zdobyć to trofeum. Wydaje mi się, że zwycięzca naszej pary zmierzy się w finale z Zagłębiem Lubin.

(gazeta.pl)