Strona główna | ZPRP | Wypowiedzi po meczu Polska-Czechy

Wypowiedzi po meczu Polska-Czechy

 

Polska pokonała w Innsbrucku Czechy 35:34 (18:19) i po raz pierwszy w historii zapewniła sobie awans do półfinału mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych. Podopieczni trenera Bogdana Wenty wykonali po meczu taniec radości, ale też nie ukrywali, że zagrali poniżej swoich możliwości.

Na 17 sekund przed końcem meczu trener Wenta poprosił o czas /Fot. Marek Biczyk

Bogdan Wenta: Na pewno był to mecz, do którego w niedługim czasie wrócimy, obejrzymy go na spokojnie. Było to trochę szalone, ale szczęśliwe dla nas spotkanie. Kiedy będziemy oglądać je jutro czy pojutrze, znając końcowy wynik, to już nie będzie się tak skakało. Patrząc sportowo, to dzisiaj popełniliśmy mnóstwo głupich błędów. Mecz, który mógł być ułożony już na początku, skomplikowaliśmy sobie w bardzo prosty sposób. I w drugiej połowie było to samo. Wreszcie coś zaskoczyło, dobrze zaczął się spisywać w bramce Sławek Szmal i nasza obrona parę razy wyjęła piłkę.

Dziś widać było nawet po naszych twarzach, że musimy wygrać. Było widać wielką odpowiedzialność, żeby nie powiedzieć strach. Ten sport potrafi być szalony. Trudno mi w tej chwili powiedzieć coś więcej o tym meczu. Muszę na spokojnie go przeanalizować.

Czesi grali spokojnie. Trochę nas usypiali. Ale to co mówiliśmy na odprawie – Jicha oddał nam w najważniejszym momencie piłkę. Powiedzieliśmy sobie przed meczem, że nie będziemy go kryli indywidualnie, tylko będziemy robić swoje. I to się opłaciło.

Po spotkaniu selekcjoner gratulował swoim zawodnikom /Fot. Marek Biczyk

Michał Jurecki: Staliśmy zbyt szeroko. Musieliśmy bardziej zacisnąć środek, ale to się nam nie udawało. Czesi nie byli łatwą drużyną. Wygrali ze Słowenią, dlaczego by nie mieli wygrać z nami. Taki mecz ogląda się do końca. Co to by było, gdybyśmy prowadzili dziesięcioma bramkami i każdy by powiedział, dobra, to może przełączę telewizor na jakiś film. A tak można pooglądać sobie trochę sportu i jeszcze przy tym jest troszkę horroru.

Mariusz Jurasik: Nasza gra dzisiaj to katastrofa. Rozrzucili naszą obronę na boki. Naszą siłą jest gra z czterema, pięcioma zawodnikami przy sobie. Skupieni na środku, żeby tam przeciwnik miał jak najmniej miejsca. Tymczasem w pierwszej połowie najwięcej goli straciliśmy ze środka boiska. Mam nadzieję, że to był nasz najgorszy mecz. Już chyba gorzej grać nie można, więc jak będziemy grać lepiej, to będziemy wygrywać jeszcze łatwiej.

Bartosz Jurecki jak zwykle grał z pełnym poświęceniem /Fot. Marek Biczyk

Bartłomiej Jaszka (bohater spotkania, który w ostatnich sekundach wybijając piłkę uratował Polskę przed utratą bramki): Aż mi trochę łezki poleciały, gdy dowieźliśmy to zwycięstwo do końca. Dzisiaj zagraliśmy naprawdę słabo. Wszyscy widzieli. Nie mogliśmy się jakoś zgrać w defensywie. Ja sam zagrałem bardzo słabo w obronie. Dziwię się, bo wcześniej nie było czegoś takiego. Ale najważniejsze jest zwycięstwo.

Tomasz Rosiński: Spodziewaliśmy się ciężkiego spotkania. Styl w jakim wygraliśmy pozostawia jednak wiele do życzenia.

Artur Siódmiak: Z przebiegu całego turnieju wydaje mi się, że w pełni zasłużyliśmy na ten awans do półfinału.

Artur Siódmiak – jeden z najlepszych obrońców świata /Fot. Marek Biczyk

W ostatnim meczu drugiej rundy mistrzostw Polacy zagrają w czwartek z Francuzami, ale bez względu na wynik tego spotkania mają zapewnione co najmniej drugie miejsce w tabeli. Półfinały odbędą się w sobotę w Wiedniu.

Po meczu zawodnicy dziękowali polskim kibicom za doping /Fot. Marek Biczyk

(PAP/JKM)