Strona główna | ZPRP | Grzegorz Tkaczyk jako kibic traci nerwy

Grzegorz Tkaczyk jako kibic traci nerwy

 

Grzegorza Tkaczyka, jednego z najlepszych polskich piłkarzy ręcznych, brakuje na mistrzostwach Europy w Austrii z powodu kontuzji kolana. Rozgrywający Rhein-Neckar Loewen przyznaje, że oglądanie meczów swoich kolegów kosztuje go dużo nerwów.

"Całe szczęście, że chłopaki nie popełniają zbyt wielu błędów, bo każdą pomyłkę strasznie przeżywam. Na boisku nie ma takich emocji jak przed telewizorem. Teraz widzę każdy błąd chłopaków i kosztuje mnie to dużo nerwów. Mimo wszystko jestem zafascynowany grą naszego zespołu" – powiedział zawodnik.

"Przed turniejem wszyscy wiedzieliśmy, że ta drużyna należy do światowej czołówki. Dlatego postawa chłopaków w ogóle mnie nie zaskakuje. Najważniejsze było mocne wejście w turniej. Wygraliśmy z Niemcami i Szwecją, co dodało drużynie pewności siebie. Ze Słowenią przytrafił się słabszy mecz, ale ważne, że ambicją i wolą walki potrafiliśmy go zremisować. Ten punkt był niezwykle ważny i napawa optymizmem. Zresztą ten zespół już niejednokrotnie pokazał, że ma charakter" – ocenił Grzegorz Tkaczyk.

 

Grzegorz Tkaczyk /Fot. ZPRP

Sportowiec, który od września nie trenuje z powodu kontuzji kolana, obawia się wtorkowego (godz. 20.15) spotkania z Czechami, którzy z dorobkiem zaledwie dwóch punktów zajmują przedostatnie miejsce w tabeli grupy drugiej.

"Nie zgadzam się, że będzie to dla nas łatwy mecz. Wygrali przecież swoje ostatnie spotkanie ze Słowenią i z nami również dadzą z siebie wszystko. Uważam, że będzie niesłychanie trudno, ponieważ Czesi nigdy nam "nie leżeli". Wierzę jednak, że Bogdan Wenta, który zawsze był dobrym motywatorem, teraz również dobrze zmobilizuje zespół" – stwierdził wychowanek Warszawianki. "Poza tym jestem pewny, że Polacy wyjdą na boisko naładowani emocjami, bo sami wiedzą o co grają. Ważny jest powrót Michała Jureckiego – on jest wulkanem emocji. Wyraźnie zabrakło go w meczu przeciwko Słowenii. To taki sportowy Robocop". 

Wielokrotny reprezentant Polski wierzy, że polski zespół jest w stanie dojść do finału mistrzostw Europy.

"Podobnie jak moi koledzy z drużyny, nie chciałbym zbyt daleko wybiegać w przyszłość. Oni koncentrują się jedynie na kolejnym meczu i to daje dobre rezultaty. Po cichu liczę jednak na finał" – zdradził Tkaczyk. "Ważne jest, że zespół tworzy całość. Gramy praktycznie całą szesnastką i to jest nasza siła. W reprezentacji Hiszpanii wyróżniało się zaledwie siedmiu zawodników, a reszta wyraźnie odstawała. My mamy wyrównany zespół".

(PAP/JKM)