8 listopada 2022

Media call po meczu z Hiszpanią

W drugim meczu na Mistrzostwach Europy Polki pokonały reprezentację Hiszpanii 22:21. Wtorek dla Biało-Czerwonych jest dniem wolnym od meczu, ale nie wolnym od obowiązku względem dziennikarzy. O godzinie 10:30 odbył się media call, w którym wziął udział szkoleniowiec reprezentacji Polski Arne Senstad i pięć reprezentantek Polski.

Arne Senstad:

Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że praca z ostatnich trzech lat przynosi efekty i w ostatnim meczu z Hiszpanią mogliśmy cieszyć się z wygranej. Oczywiście chwilę poświętowaliśmy, ale przygotowujemy się już do kolejnego meczu, który gramy w środę. Dla nas bardzo ważne było, aby wierzyć i walczyć do samego końca nawet jeśli będziemy przegrywać i odrabiać straty. To jest piłka ręczna i zawsze można odrobić wynik.  

W środę zagramy z Czarnogórą i będzie gorąca atmosfera na trybunach. Na pewno czeka nas trudny mecz. Nasze rywalki grają dobrze, ale to jest sport i wszystko jest możliwe. Wierzymy, że możemy wygrać i mam nadzieję, że uda nam się to osiągnąć.

Barbara Zima:

Nie zagrałyśmy wczoraj dobrego meczu, a mimo to wygrałyśmy. Małe świętowanie było, ale jesteśmy dopiero na początku turnieju. To nie jest koniec, przed nami kolejne mecze, więc skupiłyśmy się na regeneracji. To dla mnie debiut i emocje przed każdym meczem są ogromne. Każdy w drużynie ma jakąś rolę, każdy coś wnosi, i jeśli moim zadaniem jest pomagać w bronieniu rzutów karnych to staram się z tego wywiązać jak najlepiej. Niesamowite jest śpiewać Mazurka Dąbrowskiego i przeżywać z drużyną te emocje.

Magda Balsam:

Jestem bardzo dumna z Anety i bardzo cieszę się, że zagrała świetne zawody. Wydaje mi się, że w pierwszym meczu na Euro zagrałam nie najgorzej, a teraz swoją szansę otrzymała Aneta i pomogła drużynie. Ważne, żeby grać razem i pomagać sobie – od tego jesteśmy.

Myślę, że takiego spotkania jak z Hiszpanią nie miałam jeszcze okazji zagrać. Ten mecz od samego początku nie układał się po naszej myśli. Zagrałyśmy zespołowo i przy stanie 20:16 nie poddałyśmy się, walczyłyśmy i wierzyłyśmy w swoje umiejętności. Pojedynek z Hiszpanią pokazał jaką drużyną jesteśmy. Nieważne, co się dzieje na boisku to wierzymy w siebie. Myślę, że to był ważny mecz dla nas pod kątem psychicznym, a przede wszystkim wiary w siebie. Byłyśmy skupione na sobie, aby wyjść mocną obroną i skoncentrowane w ataku, który w ostatnich meczach towarzyskich z Francją wyglądał różnie. Po meczu z Niemcami byłam mocno zmęczona, ponieważ rywalizacja była wymagająca, ale byłam gotowa pomóc drużynie. Cieszę się, że mamy równe zawodniczki na pozycjach i możemy rotować składem, jednocześnie nie zmieniając poziomu naszej gry. Weszłam na halę, kiedy rzut karny wykonywała Niemka i na pewno nie słyszała swoich myśli. W swojej karierze nie zdarzyło mi się jeszcze zagrać meczu przy takiej publiczności, ale z niecierpliwością czekam na to spotkanie.

Mariola Wiertelak:

W końcówce meczu nie myślałam jak będę rzucała, ale była to bardzo dobra pozycja wypracowana przez dziewczyny. Musiałam to zamienić na bramkę i cieszę się, że udało mi się skończyć skutecznie tę akcję. W ostatnich treningach trener zwraca uwaga, aby więcej piłek docierało do skrzydła, ale jest to oczywiście zależne od przebiegu spotkania.

Nie ukrywam, że nie spodziewałam się, że otrzymam powołanie w tym wieku na tak dużą imprezę, ale czuję się bardzo dobrze. Jestem szczęśliwa. Kibice Czarnogóry są ósmym zawodnikiem i na pewno w środę nie będzie łatwo, ale mam nadzieję, że to będzie dla nas motywujące. Oglądaliśmy ich mecze i jak najbardziej są w naszym zasięgu – wierzę, że wygramy.

Karolina Kochaniak-Sala:

Te mecze kosztują nas dużo zdrowia, ale damy radę jeszcze pograć. Zespół zrobił krok do przodu, co było widać już podczas meczu z Niemkami. Spotkanie z Hiszpanią dało nam wiarę w siebie, że potrafimy. Grałyśmy źle, ale w tym najważniejszym momencie pokazałyśmy, że jako zespół możemy wiele. Naszym kolejnym zadaniem jest pojedynek z Czarnogórą.

Przyjeżdżając tutaj wierzyłam, że awansujemy i nadal mam nadzieję, że się uda. Cieszę się, że jestem częścią tego zespołu, gdzie po kilku latach mamy zwycięstwo na Mistrzostwach Europy.

Bardzo się cieszę, że Ola (Aleksandra Olek – przyp. red.) dostała taka szansę na Euro i ją wykorzystuje. Ogromny szacunek za to, co robi na boisku. Jeśli podczas meczu tak jak było to w poniedziałek pojawia się potrzeba zagrać na innej pozycji to jestem gotowa podjąć rękawice.

Sylwia Matuszczyk:

Brakowało nam smaku zwycięstwa i poczucia, że to my wygrałyśmy w końcówce meczu. Pokazałyśmy sobie, że potrafimy zwyciężać w ostatnich minutach. Czarnogóra gra bardzo fizycznie. Zawodniczki są mocne i silne, w obronie nie biorą zakładników i będzie ostra walka. Musimy się bardzo dobrze zregenerować, bo w środę czeka nas kolejny bój. Każdy zespół jest w naszym zasięgu, jeśli będziemy grały w obronie tak jak w ostatnich meczach i pokażemy wolę walki, charakter, zaciętość, a w ataku nie będziemy popełniać prostych błędów technicznych. Ta grupa dziewczyn bardzo chce! Każda z nas ma ogromną wolę walki i jako zespół możemy naprawdę wiele.

Nie grałam w hali przy takiej atmosferze, jaka będzie w środę. Każda z nas jest sportowcem i na pewno jesteśmy na to gotowe. Widownia będzie nas prowokowała, ale musimy pokazać, że walczymy.

Pin It on Pinterest