Strona główna | ZPRP | Zegarek za debiut w Bundeslidze

Zegarek za debiut w Bundeslidze

 

Zwycięstwo i porażka – taki jest dotychczasowy bilans Bartłomieja Jaszki i Michała Kubisztala w meczach Bundesligi. W drugim spotkaniu w barwach Fiiechse Berlin Polacy przegrali wczoraj z HSG Nordhom 30:36 – pisze „Przegląd Sportowy”.

Przeprowadzka byłych zawodników Zagłębia Lubin do Bundesligi była jednym z transferowych hitów jesieni. Rozgrywający zadebiutowali w nowym klubie 23 grudnia meczem z TuS-N Liiebbecke. I od razu odnieśli ważne zwycięstwo 34:26 nad rywalem w walce o utrzymanie. Tym radośniejsze, że najwyższe w sezonie.

Kubisztal od razu został podstawowym zawodnikiem lisów. W meczu z Liiebbecke nie zszedł z boiska nawet na chwilę. – Trafiłem pięć razy. Nie wszystko wpadało, ale generalnie byłem zadowolony. Dopiero uczę się gry zespołu. Staram się złapać rytm, patrzę, kiedy wyjść do podania, kiedy nabiec do rzutu
– mówi Kubisztal, który został wybrany graczem meczu i dostał w nagrodę zegarek. – Chłopaki mówią, że jest wart 600–700 euro, ale ja bym za niego dał najwyżej 100 zł. Na bazarze można kupić ładniejsze. Ale co tam, liczy się zwycięstwo – śmieje się piłkarz.

Kubisztal miał nieco łatwiejsze zadanie, bo z berlińczykami trenował już kilka dni przed pierwszym meczem. W gorszej sytuacji był Bartłomiej Jaszka. Środkowy rozgrywający dopiero w piątek wieczorem pojawił się w Berlinie, a pierwszy trening odbył w sobotę, dzień przed meczem z Liiebbecke. Grał tylko 10 minut, ale jest zachwycony Bundesligą. – Na trybunach było 7 tysięcy ludzi. Nie zdążyłem jeszcze poznać taktyki, więc trener kazał mi po prostu grać to, co umiem. I zaraz po wejściu za faul na mnie jeden z rywali wyleciał na dwie minuty z boiska – opowiada Jaszka. Przekonuje, że nie czuł tremy. – Grałem już kilkadziesiąt razy w reprezentacji, w Lidze Mistrzów, więc oszołomiony nie jestem – opowiada.

W drugim meczu, z HSG Nordhom, Polacy nie zdołali jednak przyczynić się do wygranej. Obaj grali po 45 minut. Kubisztal zdobył sześć, a Jaszka trzy gole. – Mogliśmy wygrać, ale zabrakło skuteczności. W pierwszej połowie nie rzuciliśmy dwóch karnych – mówi Kubisztal.