Strona główna | ZPRP | Polska mafia i Kasa

Polska mafia i Kasa

 

Mecze wicemistrzów świata otrzymały w Polsacie tzw. primetime, czyli pasmo emisji z największą oglądalnością. Tymczasem Polacy podtrzymują deklaracje Marcina Lijewskiego, że w Norwegii celować będą w złoto! – pisze "Sport".

Boom na handball

W Polsce piłka ręczna mozolnie odzyskuje pozycję jaką miała w sportowej hierarchii nad Wisłą ćwierć wieku temu. U naszych zachodnich sąsiadów handball osiągnął szczyt. Reprezentacja Niemiec, mistrzowie świata (pokonali w finale biało-czerwonych), została uznana za „drużynę roku", a mistrzowie kraju, THW Kiel, uplasowali się na 3. pozycji w 61. plebiscycie na sportowca i drużynę 2007 roku. Nie trzeba już chyba też nikogo przekonywać, że najsilniejszą ligą świata jest obecnie Bundesliga, do której masowo trafiają Polacy. Tylko w grudniu Bundesligę zasiliło trzech reprezentantów Polski – Michał Kubisztal, Bartłomiej Jaszka i Artur Siódmiak, a z 20-osobowej kadry jaką powołał Bogdan Wenta na ME, aż 12 regularnie występuje na niemieckich parkietach.

Jeszcze niedawno najbardziej polskim klubem byli "Gladiatorzy" z Magdeburga, których barw broniło trzech reprezentantów Polski, a drużynę prowadził trener Bogdan Wenta. Teraz jednak sytuacja diametralnie się zmieniła na korzyść Reńskich Lwów", czyli drużyny Rhein-Neckar Loewen, w której gra kwartet biało-czerwonych wicemistrzów świata.

Srebrni odżyli

– Cieszyliśmy się z Mariuszem Jurasikiem, że będziemy tworzyli w klubie polską mafię – żartuje nasz reprezentacyjny numer 1 Sławomir Szmal. „Kasa" oczywiście ma na myśli Grzegorza Tkaczyka i Karola Bieleckiego, którzy niespełna dwa tygodnie temu dołączyli do dwójki kolegów. – Odżyliśmy tutaj – mówi na naszych łamach po przeprowadzce z Magdeburga Karol Bielecki. Opinię naszej „tor machinę", jak w Niemczech nazywają Karola, potwierdza kapitan polskiej reprezentacji. – Ja też odżyłem. Wszystko mi się tutaj podoba – zapewnia Grzegorz Tkaczyk, który jednak w środowym, wygranym spotkaniu z VfL Gummersbach, pojawił się na parkiecie dopiero na 10 minut przed końcem.

Oleg Velyky grał takie zawody, że trudno byłoby go zastąpić. Klasa światowa – Grzegorz Tkaczyk chwali niemieckiego rozgrywającego i swego konkurenta do roli środkowego rozgrywającego „Lwów". – W następnym meczach jednak ja mogę dostać szansę. Zdaję sobie sprawę, że jesteśmy z Karolem jeszcze zbyt krótko z zespołem, by wychodzić w podstawowym składzie i grać główne role. Trener Jurij Szewców ma rację, że stawia przede wszystkim na zgranie drużyny i najważniejsze w tym wszystkim jest to, że wygrywamy kolejne mecze.

Fot. K.Bielecki i S.Szmal zagrają również w tym samym klubie

Wzór za granicą

Opinia o wzajemnych relacjach Polaków na obczyźnie jest wciąż nie najlepsza, lecz akurat nasi reprezentanci stanowić mogą wzór godny do naśladowania. Tkaczyka przyjął pod swój dach Szmal, zaś Bieleckim troskliwie zaopiekował się Jurasik. Cala czwórka spędziła razem Wigilię, a na Sylwestra wybiera się do Gdańska, gdzie zresztą pojawi się całkiem liczne grono naszych kadrowiczów. Nawiasem mówiąc 2 stycznia w Gdańsku rozpoczyna się ostatni etap przygotowań polskiej reprezentacji do europejskiego czempionatu. – Sylwestra zamierzam spędzić bardzo spokojnie, w małym gronie przyjaciół – zdradza nam Tkaczyk – a w czasie mojej nieobecności przeprowadzę się, a właściwie zostanę przeprowadzony, do nowego domu z ogródkiem, który właśnie sobie wybrałem. 7 stycznia specjalna firma przewozowa dostarczy moje meble z Magdeburga w okolice Manheim, gdzie będę mieszkał.

Ograć Chorwację

W sobotę Polaków czeka jeszcze ostatnie tegoroczne spotkanie ligowe, ale nie tylko z tego powodu, że ich przeciwnicy zajmują aktualnie dopiero 13. miejsce w tabeli, myślami są już gdzie indziej. – „Lijek" rzucił hasło, że jedziemy do Norwegii po złoto i my się pod tym podpisujemy – Karol Bielecki podtrzymuje deklaracje grającego w barwach liderującego Flensburga, Marcina Lijewskiego. – Jesteśmy już na tyle dojrzałym i klasowym zespołem, że powinny nas interesować tylko najwyższe cele. Co prawda siatkarze, wicemistrzowie świata, też jechali po medal na mistrzostwa Europy i trochę im nie wyszło, ale uważam, że my mamy szanse. Na początek chcemy ograć Chorwację, bezsprzecznie jeden z najlepszych zespołów świata. Gdyby nam się udało, to zwycięstwo to ustawiłoby nam turniej w Norwegii.

Zbigniew Cieńciała