Strona główna | ZPRP | Podjąłem wyzwanie

Podjąłem wyzwanie

 

Paweł Orzłowski, 35-letni obrotowy Interferie Zagłębia Lubin po kilku latach przerwy ponownie gra w reprezentacji Polski. W turnieju Christmas Trophy wystąpił tylko w jednym meczu, gdyż kolejne gry groziły poważniejszą kontuzją stawu skokowego. 
 

Czy czujesz się na siłach, aby pomóc pierwszej reprezentacji na ME? Jak w ogóle przyjął cię zespół?
– Będę się starał pomóc drużynie. Czy będę pasował do składu, to o tym zadecyduje trener. Czuję się na siłach. Zespół, po Superpucharze myślę że dość przyjaźnie mnie przyjął i zaakceptował. Jak to dalej się potoczy wszystko jest w moich rękach i nogach.

Jak wspominasz Superpuchar, w którym zagraliście z czołowymi reprezentacjami Europy?
– To dla mnie było superprzeżycie, ponieważ po dłuższym czasie ponownie trafiłem do kadry. Obecną można nazwać supergrupą, z supertrnerami. Słyszałem o tym od kolegów, którzy w niej byli np. od Piotrka Obrusiewicza, co się w niej dzieje. Mówił, że Bogdan Wenta jest dobrym trenerem i zrobił wspaniałą atmosferę. Same opowieści to jednak nie wszystko. To trzeba po prostu przeżyć.   

Kiedy wcześniej miałeś pierwszy kontakt z kadrą?

– W 1998 lub 1999 r. Non stop jeździłem przez 2-3 lata. Później trener Kuchta przestał mnie powoływać. Potem miałem krótki epizod z trenerem Zajączkowskim na dwa mecze w Białej Podlaskiej. Potem była przerwa. Z drugiej strony mam już swoje lata. Powołanie było dla mnie zaskoczeniem. Z trenerem Wentą spotkaliśmy się na turnieju w Niemczech. Szkoleniowiec powiedział, że chce mnie poddać próbie w kadrze. Jako sportowiec podjąłem wyzwanie i staram się walczyć.

Podobno Sebastian Rumniak ponownie po kontakcie z tobą odniósł kontuzję?

– Nie doszukujmy się  podtekstów. Faul w Płocku, nie wiem jak on to odbiera, nie był złośliwy. Na zgrupowaniu w Warszawie był tylko w moim pobliżu. Jeżeli ktoś coś mówi, że to znowu ja byłem sprawcą jego kłopotów to nazwę to bzdurą.

Fajnie byłoby pojechać na Igrzyska do Pekinu?

– Proszę o następne pytanie.

mas