Strona główna | ZPRP | Malczewska: Nie jestem gwiazdą

Malczewska: Nie jestem gwiazdą

 

Do czołowych reprezentantek Polski w MŚ należała Dorota Malczewska. Rozgrywająca SPR Safo Lublin we Francji w 7 meczach zdobyła 31 bramek. „Gram w polskiej lidze i chcę grać w niej jak najlepiej. Nie jestem zdania, że ktoś kto tu gra jest z góry skazany na słabszą pozycję – mówi zawodniczka.

Czego wam zabrakło, aby bezpośrednio wywalczyć prawo gry w turnieju kwalifikacyjnym do Igrzysk w Pekinie?

– Zabrakło (tu nastąpiło westchnienie). Nie wiem dokładnie. Mając w pamięci porażki z ostatnich mistrzostw Europy- z Niemcami i Węgrami, a także z meczów towarzyskich z Rumunią, to chyba nikt nie wierzył, że ta reprezentacja zrobi taki postęp, żeby pokonać te zespoły na mistrzostwach świata we Francji. Zakładaliśmy sobie plan wyjścia z grupy, pokonałyśmy Tunezję i Chiny, a tak naprawdę bardzo niewiele zabrakło właśnie w konfrontacji przeciwko najlepszym reprezentacjom świata.

Czy mogła być to też kwestia psychiki?

– Myślę, że nałożyło się na to wiele czynników. Nie jesteśmy chyba też jeszcze tak przygotowane fizycznie do tych spotkań. Liga polska jest słabszą ligą. Spotkania, które wymagają 100 procentowej koncentracji zdarzają się co któryś mecz. W lidze węgierskiej, niemieckiej czy w Skandynawii takie mecze są co tydzień.

Według wyliczeń wasz awans to turnieju przedolimpijskiego ciągle jest możliwy.

– Podobno jest i my ciągle wierzymy, że nam się uda. Dzięki temu, że europejskie zespoły dobrze zaprezentowały się na MŚ właściwie są tylko dwa z innych kontynentów. Korea i Angola. IHF przeznaczyła dodatkowo jedno miejsce dla zespołu europejskiego, który będzie ubiegał o te kwalifikacje. Co nam pozostaje? Tak naprawdę tylko czekać na oficjalny komunikat. Gdzieś na stronie IHF podobno już podaje się nazwę naszego kraju w tym kontekście. Jest tyle plotek. Warunki są takie, że Angola musi być mistrzem Afryki, Norwegia lub Rosja mistrzem świata. O tym wszystkim wiemy, ale tak naprawdę nie mamy już na to wpływu.

Czy uważasz po MŚ, że polska ekstraklasa jest już dla Ciebie za słaba?

– Nie jest tak, że grając w drużynie mistrza Polski nie mam kontaktu z zespołami europejskimi. Dzięki temu brałam udział w turnieju kwalifikacyjnym do Ligi Mistrzów, który był naprawdę mocno obsadzony i stał na wysokim poziomie. Myślę, że SPR Safo Lublin nie zaprezentował się najgorzej. Wygrałyśmy z hiszpańskim Balonmano Sagunto i tureckim Milli Piyango. Były to mecze, które nam wiele dały. Miałem propozycje z beniaminków z zagranicznych klubów. Decydując się na przejście podejmowałabym ryzyko. Fakt silniejsza liga, ale nie znając nikogo nie byłam pewna jak ten zespół zaprezentowałby się w lidze. Wolałam jeszcze coś pewniejszego.

A jeśli teraz otrzymasz konkretną ofertę z zagranicy?

– Jak się trafi to będą to rozpatrywała. Chcę jak najlepiej grać w lidze polskiej. Nie jestem zdania, że ktoś kto tu gra jest z góry skazany na słabszą pozycję. Wszystko można sobie wywalczyć ciężkim treningiem.

Czy teraz sama widzisz, że ten trening musi być jednak inny?

– Aktualnie trenuję w klubie pod okiem Słowaka. Zajęcia faktycznie wyglądają inaczej, ale trening to też nie wszystko. Nie chcę mówić, że polska liga jest dla mnie za słaba. Nie jestem gwiazdą. Gram w niej i chcę grać w niej jak najlepiej.

Marek Skorupski