27 listopada 2007

Najlepszy mecz dopiero będzie

W grze piłkarzy ręcznych AZS AWFiS Gdańsk już widać rękę trenera Daniela Waszkiewicza. Młody zespół akademicki radzi sobie coraz lepiej i ma coraz więcej przebłysków naprawdę dobrej gry. Do tego gdańszczanie grają ambitnie, walecznie i szybko, co musi się podobać – pisze “Dziennik Bałtycki”.

W niedzielę gdańszczanie sprawili olbrzymią niespodziankę, wysoko i bez problemów ogrywając Vive Kielce 37:28. A przecież to rywale mają medalowe aspiracje, a ‘gdańszczanie chcą tylko utrzymać się w ekstraklasie. Dla naszego zespołu to są jednak bezcenne punkty, bo po zakończeniu zasadniczej części sezonu mogą dać drużynie AZS AWFiS upragnione miejsce w 8″ i przed rundą play pff zapewnić spokojny, ligowy byt. Tak dobrego meczu w wykonaniu gdańskiego zespołu kibice nie widzieli od lat. Fani potrafili to docenić i już na kilkadziesiąt sekund przed końcem spotkania zaczęli owacyjną burzą braw dziękować za wspaniałą postawę.

– Ja nadal przestrzegam przed hurraoptymizmem. Choć spodziewałem się dobrego meczu. Moi zawodnicy już kilka dni przed meczem chodzili „naładowani”. Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu dobra. Druga część była już bardziej chaotyczna. Nasz zespół jest młody i już w następnym meczu może zagrać zupełnie inaczej. Ja jednak jestem przekonany, że to najlepsze spotkanie wciąż przed nami – powiedział Daniel Waszkiewicz, trener AZS AWFiS.

Bohaterem meczu był z pewnością Sebastian Sokołowski. Gdański bramkarz zniechęcał rywali do rzucania swoimi znakomitymi interwencjami. W sumie obronił 23 rzuty graczy Vive.

– To mój najlepszy mecz w ekstraklasie. Bardzo dobrze współpracowałem z obroną. A skuteczne interwencje sam na sam z kielczanami Uwielbiam bronić w takich sytuacjach. Widać, że Vive ma kryzys, a słyszałem też, że zawodnicy dostali kary finansowe. My jednak cieszymy się z naszej gry i zwycięstwa – przyznał Sokołowski.

W drugiej połowie spotkania szczypiorniści Vive zbliżyli się do AZS AWFiS na pięć goli. W tym ważnym momencie ciężar gry wziął na siebie Łukasz Masiak, który silnymi rzutami z drugiej linii zdobył pięć kolejnych bramek dla gospodarzy.

– Ktoś musiał wziąć na siebie cię żar gry. Miałem więcej miejsca, to rzucałem. Zagraliśmy chyba najlepsze spotkanie w tym sezonie – przyznał Masiak.

W zespole Vive Kielce grali szczypiorniści wywodzący się z Gdańska. To kadrowicze Patryk Kuchczyński, Daniel Żółtak i Mateusz Jachlewski. Spośród tych trzech graczy tylko ten pierwszy podjął walkę z gdańskimi akademikami.

– Ten wynik to wielki wstyd. Nie wiem, co się dzieje z naszym zespołem, ale dobrze nie jest. Brakuje nam woli walki i chęci odniesienia zwycięstwa. A mając te cechy, powinniśmy wygrywać z takimi zespołami jak AZS AWFiS. Gdańszczanie pokazali charakter i że bardzo zależy im na zwycięstwie i na nas to wystarczyło. Wstyd to dla nas straszny – nie ukrywał po meczu Kuchczyński.

Przed AZS AWFiS teraz kolejne ważne mecze o ligowe punkty. Już w najbliższy weekend spotkanie w Elblągu z Techtransem, a potem do Gdańska przyjadą zespoły Travelandu Olsztyn i Focus Park Piotrków.

SKLEP KIBICA

Kup koszulkę reprezentacji